Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Mistrzostwa świata w piłce nożnej, półfinały. Niemcy dali świadectwo swojej wielkości

1 : 7
Informacje
Mistrzostwa Świata 2014 - Półfinały
Wtorek 08.07.2014 godzina 22:00
Wyniki szczegółowe
Wynik
Brazylia
1
Niemcy
7
Nie ma wątpliwości, że we wtorek byliśmy świadkami przełomowego wydarzenia w historii futbolu - meczu, który w świadomości kibiców będzie trwał dekadami. Wyjaśnić ten fenomen można nie tylko błędami Scolariego i Brazylijczyków, ale przede wszystkim wielkością reprezentacji Niemiec.
O wybitnych sportowcach i nieznanej stronie piłki nożnej przeczytaj w książkach >>

Wtorkowy pogrom Brazylii tak bardzo przypominał wygrany ćwierćfinał z Argentyną przed czterema laty. Tak jak wtedy wszystko rozpoczął Thomas Mueller po stałym fragmencie gry, podwyższył Miroslav Klose po szybkim przejęciu piłki i błyskawicznej akcji. Dwie dynamiczne akcje środkowego pomocnika dały kolejne gole - w tamtym wypadku bohaterem był Bastian Schweinsteiger, dziś Brazylijczyków zniszczył Toni Kroos.

Tak rzadko na tym poziomie zdarzają się równie spektakularne pomyłki trenerów w ocenie sił rywala. Widzieliśmy to w rewanżowym spotkaniu Ligi Mistrzów, gdy na błyskawicznie kontrujący Real Madryt Pep Guardiola nie posłał żadnego defensywnego pomocnika i pogrom stał się faktem już w pierwszej połowie. Wtedy, podobnie jak dziś Scolari, hiszpański szkoleniowiec w przerwie ratował twarz, wstawiając trzeciego zawodnika do środka pola. Schweinsteiger i Kroos doskonale pamiętają tamto spotkanie w Lidze, wystąpili wtedy w rolach ofiar - dziś sami wykorzystali beznadzieję przeciwników.

Oczywiście Brazylijczycy mieli dwóch defensywnych pomocników, ale ci kompletnie nie potrafili poradzić sobie z Kroosem. Ponoć decyzję o utrzymaniu ustawienia 4-2-3-1 Scolari podjął po konsultacji z dyrektorem technicznym reprezentacji Carlosem Albertem Parreirą oraz swoim skautem Roque Juniorem. Czyżby drugi z nich nie widział, jak niemiecki pomocnik nawet przeciwko silnej trójce Francuzów świetnie odnajdował się w środku pola?

Wszystkie lekcje Loewa

Najgorzej o brazylijskich piłkarzach i sztabie szkoleniowym świadczy to, że cały piłkarski świat doskonale zdaje sobie sprawę z największych zalet Kroosa. Tymczasem brak indywidualnego krycia Niemca był porażający - przy drugim golu Fernandinho zaatakował piłkę w połowie jej lotu do rywala, zamiast poczekać i zamknąć mu możliwość rozegrania. To był jednak jeden z wielu problemów Brazylii.

Wystarczy zacząć od tego, że za uciekającymi ze swoich pozycji Klosem i Muellerem gonili środkowi obrońcy, pozostawieni bez jakiejkolwiek asekuracji środkowych pomocników. Gdy ci już wrócili się do tej linii, to znów połacie wolnej przestrzeni miał Toni Kroos, a koledzy jego szukali podaniami. O ile do tej pory ofensywne szarże Davida Luiza mogły imponować, tak przy najinteligentniejszej drużynie na tym mundialu nie mogło to skończyć się dobrze. Obrońca i kapitan miał najwięcej kontaktów z piłką ze swojej drużyny, ale były one kompletnie rozrzucone po boisku. W poprzednich meczach Luiza kojarzono z odwagą i entuzjazmem, pozytywną energią, ale tej feralnej nocy był symbolem brazylijskiej dezorganizacji.

Odwołanie do 2010 roku jest jak najbardziej aktualne, bo Niemcy zdają się odrabiać lekcje i być drużyną coraz bliższą doskonałości. Nie perfekcyjną, wciąż ze słabościami (niepewny w rozegraniu Boateng, przygaszony Oezil), ale łączącą to, co cztery lata temu było ich największą zaletą z piłkarską dojrzałością. Wtedy Joachim Loew otwarcie mówił, że nie ma sensu ćwiczyć stałych fragmentów gry, a przez nie jego zespół tracił szanse na ostatnich dwóch turniejach. Lekcję selekcjoner przyjął i teraz to Niemcy są najskuteczniejsi po dośrodkowaniach z rzutów rożnych i wolnych - na tym mundialu strzelili tak pięć goli.

Emocje ponad rozsądkiem Scolariego

To podejście przejął od Guardioli, podobnie jak system (dziś Niemcy wrócili do 4-3-3), próbując również dominować posiadanie piłki. Jednak tylko fragmentami, w meczach, w których jego zespół siłą rzeczy musiał dominować. Komfort rozegrania przeniósł się na pewność siebie, co przy zachowaniu cech typowych dla tej futbolowej kultury - organizacji, ale też sprytu, siły i szybkości - dało mieszankę możliwie najlepszą. Dziś Brazylijczycy mieli od Niemców większe posiadanie piłki, ale Loewa i jego drużynę kompletnie to nie obchodzi - może zrozumienie tej różnicy okazało się kluczowe dla samego selekcjonera w próbach kopiowania Bayernu Guardioli.

Brazylijczykom ten pogrom zbierał się, bo wbrew temu, co jeszcze w maju mówił Carlos Alberto Perreira ("mamy najlepszą defensywę na świecie"), im co mecz brakowało spójności. Próba sprowadzenia Niemców na ten sam poziom intensywności oraz chaosu co w ćwierćfinale okazała się najgorszym możliwym scenariuszem wybranym przez Scolariego. Niech nikt nie oszukuje się, że to brak Neymara okazał się kluczowy - to brak piłkarskiej ogłady i pragmatyzmu dobił Brazylijczyków. Czyżby nawet Scolari dał się ponieść emocjom roztrząsanym po spotkaniu z Kolumbią?

Niemcy są zdolni powtórzyć ten wyczyn, zagrać jeszcze raz tak genialnie, ale zarówno Sabella, jak i Van Gaal są lepsi w przyjmowaniu takich ostrzeżeń i lekcji. Finałowym testem Joachima Loewa nie będzie więc taktyczne czarowanie, ale wręcz tonowanie nastrojów, praca nad mentalnością. On wie, że nie ma potrzeby stawiania kolejnego tak wielkiego i znaczącego kroku w drodze do wyczekiwanego od ponad dwudziestu czterech lat mistrzostwa. Niemcy przyjmą skromne 1-0 w finale. Swoje świadectwo wystawili we wtorek.

Brazylia płacze po klęsce w półfinale. Zobacz zdjęcia


Więcej o: