Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Po Brazylia - Meksyk. Zachodny: Taka Brazylia nie wygra mundialu

Minęła 70. minuta spotkania, a Meksykanie mieli więcej podań wymienionych w strefie ataku od Brazylii. Tak, tej Brazylii napakowanej talentami takimi jak Neymar czy Oscar. Po tym, co do tej pory widzieliśmy w fazie grupowej, możemy powiedzieć sobie jasno: tak grający gospodarze mistrzostw nie mają szans wygrać - pisze Michał Zachodny, bloger, współpracownik m.in. Goal.com, scout i analityk InStat Football.
0 : 0
Informacje
Mistrzostwa Świata 2014 - Grupa A
Wtorek 17.06.2014 godzina 21:00
Wyniki szczegółowe
Wynik
Brazylia
0
Meksyk
0
KONKURS! Zobacz decydujące mecze MŚ w niezwykłej jakości!

Wyliczanka ich beznadziei będzie długa i bolesna dla każdego kibica "Canarinhos". Należy zacząć od zbyt indywidualnie grającego Neymara, przejść do znów niewidocznego Freda, zapytać o nikły wkład w grę Oscara, załamać się nad występem Ramiresa i Paulinho, ale skończyć największym żalem do Scolariego, który przecież dokonał defensywnej zmiany po meczu z Chorwacją. Pamiętając, że w pierwszym spotkaniu Brazylijczykom pomógł japoński sędzia, gdy rywale dzielnie im się stawiali, obraz faworytów maluje się blady - wielki to kontrast dla kolorowego i radosnego mundialu.

Meksyk boleśnie obnażył słabości Brazylii. Popatrzcie na ich środek pola, gdzie Paulinho i Luiz Gustavo wymienili mniej podań od swoich przeciwników z tej samej strefy, przegrywając tam walkę i wyglądając bardziej przeciętnie od zawodników kolejno Leonu, Valencii i Porto. Jeszcze gdyby pomagał im tam Ramires w pierwszej połowie, stwarzając miejsce na sprinty Daniego Alvesa... Niestety, gdy ten pierwszy łapał głupie faule i raczej grę Brazylii spowalniał, ten drugi zbyt często się kiwał, zwlekając z dograniami w pole karne Meksyku - tylko raz swoim podaniem stworzył koledze sytuacje.

Lepiej nie było w defensywie, gdzie David Luiz i Thiago Silva nie radzili sobie z mobilnymi i nieźle zastawiającymi piłkę napastnikami Miguela Herrery. Często zostawiali im tak wiele miejsca poza polem karnym, że ci chętnie korzystali, groźnie uderzając na bramkę Julio Cesara. Meksyk potwierdził, że przeciwko Brazylii grać potrafi doskonale, nawet jeśli Guillermo Ochoa popisał się kilkoma fenomenalnymi interwencjami.

Co ciekawe, Brazylia nie potrafiła wykorzystać przewagi na skrzydłach, gdzie grający w 5-3-2 Meksykanie mieli tylko po jednym zawodniku - jednak po raz kolejny okazało się, że zbyt indywidualna gra gospodarzom szkodzi. Na prawym skrzydle tylko jedna z 11 prób dryblingu była udana. Na lewej stronie w pobliżu pola karnego Ochoi nie udał się gospodarzom żaden.

Rozwinąć należy wątek gry ofensywnej, choć Brazylijczykom pewnie na Freda brakuje już słów i nawet chwalący go uparcie Scolari nie zdoła dalej zaklinać rzeczywistości. Przeciwko Meksykowi niecierpliwość gospodarzy była tak spora, że aż dziesięciu "Canarinhos" próbowało pokonać Ochoę - głównie z pozycji nieprzygotowanych, w momentach pół szans, przy pewnej asekuracji rywala. Brazylia nie potrafiła utrzymać piłki (po przerwie Meksykanie podawali nawet częściej!), brakowało jej spójności i współpracy w ataku. Scolari zmian używał dosyć spokojnie, choć po godzinie meczu powinien mieć już cały ich limit wykorzystany. Zastanawiające, że wobec tej marności Willian dostał ledwie sześć minut, a to zawodnik kreatywny, który dodatkowo na pierwszym miejscu stawia nie swoje osiągnięcia, ale szanse kolegów na oddanie strzału.

Nawet można próbować kontrargumentów i twierdzić, że Brazylia trafiła do trudniejszej, niż się wszystkim wydawało, grupy - bo Chorwacja ich nastraszyła na otwarciu mundialu, a Meksyk nie był daleki od zaskakującej egzekucji. Spojrzenie w tabele i cztery punkty przy drużynie gospodarzy, jeszcze z meczem przeciwko Kamerunowi w pamięci, dają względnie spokojną perspektywę na pierwsze miejsce, ale w fazie pucharowej czekają dużo trudniejsi rywale. Patrząc na skuteczność Niemców, Holendrów, Francuzów oraz solidność Argentyńczyków i Włochów, należy zapytać, czy Brazylijczycy mogą w ogóle obawiać się występu w finale na Maracanie, gdy ktoś zniszczy ich marzenia w Belo Horizonte (tam ewentualnie wystąpią w 1/8 finału) lub Fortalezie (ćwierćfinał).

Może taki zimny prysznic Brazylii się przyda. Tak jak nerwowe były reakcje publiczności w końcówce spotkania, tak jutrzejszy przegląd tamtejszej prasy będzie niemiłą lekturą dla Scolariego. Czy jednak ten remis pomoże mu dojść do wniosku, że nie ma sensu wstawiać beznadziejnego Freda czy chaotycznego Jo, że to Neymar powinien być napastnikiem, że Ramires nie jest skrzydłowym, a nad indywidualne popisy musi stawiać współpracę tych wszystkich talentów? Albo to, albo my wspólnie dla dobra gospodarzy uznamy, że taka Brazylia na wygranie mundialu po prostu szans nie ma, i osiągnięcie przez nich półfinału przyjmiemy po prostu jako sensację. Na dziś na więcej się nie zapowiada.



Więcej o: