Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Dudek oficjalnie stracił miejsce w bramce FC Liverpool

- Przez kilka najbliższych meczów Jerzy Dudek odpocznie i postara się wrócić do formy. W tym czasie w bramce Liverpoolu zastąpi go Chris Kirkland - oświadczył wczoraj menedżer ?The Reds" Gerard Houllier, nie precyzując, na jak długo odsuwa Polaka od pierwszego składu.
- Dla mnie Jerzy nadal jest numerem 1. To bramkarz klasy światowej, od którego wciąż wiele się uczę. Jak tylko upora się z problemami jestem gotów ustąpić mu miejsca - mówi tymczasem 21-letni rywal polskiego bramkarza

Houllier poinformował o swej decyzji na konferencji prasowej przed środowym meczem w Pucharze Ligi Angielskiej z Ipswich Town. Od dawna było wiadomo, że w tych rozgrywkach bramki "The Reds" broni golkiper młodzieżowej reprezentacji Anglii. Po meczu poprzedniej rundy z Southampton (3:1) zebrał bardzo dobre recenzje. Angielskie media wzywały do tej zmiany już po dwóch poprzednich spotkaniach Premier League, w których Dudek przyczynił się do porażek Liverpoolu - z Middlebrough (0:1) i Fulham (2:3), mając na względzie to, że grając w klubie Kirkland szybciej wyrośnie na następcę Davida Seamana w bramce "dorosłej" reprezentacji Anglii. Houllier nadal stawiał na bardziej doświadczonego Dudka. Po meczu w Pucharze UEFA z Vitesse Arnhem wydawało się, że Dudek ma słabszy okres za sobą. Jednak po niedzielnej w prestiżowym meczu z Manchesterem United, kiedy to przepuścił piłkę między nogami, a Liverpool przegrał na Anfield Road 1:2, francuski menedżer nie miał wyjścia. Musiał dokonać zmiany na dłużej.

- Jerzy zapłacił cenę za tamten kiks, teraz głównie od niego zależy jak szybko wróci do pierwszego składu. Czy szybko pozbiera się po szoku, jak będzie pracować na treningu. Nie jestem w stanie przewidzieć, jak długo potrwa ten przymusowy odpoczynek, ale według mnie nie powinien dłużej niż miesiąc - powiedział "Gazecie" były legendarny napastnik Liverpoolu Ian Rush. - Bez wątpienia jednak Polak jest zbyt dobrym zawodnikiem i cennym dla klubu, żeby "The Reds" nie zależało na jego szybkim powrocie do formy. Co się stało, już się nie odstanie, trzeba teraz wspólnie pracować dla dobra klubu. A Dudek w swojej zwykłej formie to najlepsza rzecz jaka może spotkać Liverpool.

- Chris swoją pracą na treningach i dobrymi wynikami w meczach rezerw zasłużył sobie na serię spotkań w pierwszej drużynie - mówił Houllier. - Rozmawiałem z oboma bramkarzami. Powiedziałem im, że teraz nadchodzi czas Chrisa i dostanie on ode mnie to samo wsparcie, jakie okazywałem wcześniej Jerzemu. Chris cały czas okazuje wsparcie Polakowi, oni się zresztą przyjaźnią, na wyjazdach zawsze mieszkają razem.

Istotnie, Kirkland, którego asystent trenera reprezentacji Anglii Svena Gorana Erikssona, Tord Grip nazwał, "najbardziej utalentowanym bramkarzem na Wyspach w ostatnich latach", stwierdził na łamach prasy, że według niego Dudek nadal jest numerem 1 na Wyspach i jego wielkim nauczycielem. Powinien szybko uporać się z kłopotami i wrócić do bramki Liverpoolu jeszcze silniejszym niż dotąd. - To prawda, że jesteśmy rywalami na tę samą pozycję, ale nikt nie wie jak ogromnie współczuję Jerzemu. Jest równie wspaniałym bramkarzem, co człowiekiem i nauczycielem. Już nauczyłem się od niego mnóstwa rzeczy, ale wciąż wiele pracy przede mną. On jest bramkarzem światowej klasy, dlatego jestem pewien, że moje zastępstwo nie potrwa długo - powiedział 21-letni piłkarz.

Mówił, że gdy 15 miesięcy temu kupiono go do Liverpoolu wraz z Polakiem, zdziwił się poznając nazwisko nazwisko tego, którego ma być zmiennikiem, bo nigdy o nim wcześniej nie słyszał. - Ale wystarczył jeden trening, żebym się zorientował co to za talent. Pomyślałem sobie: to absolutnie klasa światowa, ja też chcę być taki. Odtąd każdy nasz wspólny trening to była prawdziwa przyjemność, tyle się mogłem uczyć, podglądać. Jerzy udowodnił zresztą, ile jest wart w poprzednim sezonie, 26 razy zachowując czyste konto. Chciałbym kiedyś choć zbliżyć się do takiego wyniku. Cóż przydarzyły mu się błędy, które w tym zawodzie nie są czymś niezwykłym, jak widzicie, bramkarz to bardzo ryzykowne zajęcie. W klubie już o tym zapomnieliśmy, nikt do tego nie wraca, trzeba dalej walczyć o tytuł, przecież nic nie jest jeszcze stracone. A Jerzy jest najlepszy na świecie i wszyscy wkrótce znów się o tym przekonają.

Houllier też jest tego samego zdania. - Powiedziałem Jerzemu, że musi być silny, w tym trudnym okresie dla klubu i dla niego. Jeśli się nie da, a weźmie do pracy, wszyscy wyjdziemy z tego kryzysu silniejsi. Na razie nadal jest załamany i wciąż rozpamiętuje to co się stało. Mówię mu, żeby tego nie robił, żeby w ogóle o tym nie myślał. Wszyscy pomożemy mu wrócić do dawnej formy.

- Ja sam nie mam do niego żadnych pretensji. Futbol to gra błędów, szkoda że teraz i tutaj, ale cóż. Pamiętam, że gdyby nie on, za nic nie zajęlibyśmy drugiego miejsca w lidze - zakończył francuski menedżer.