Przed czwartkowym rewanżowym meczem Sporting - Legia o awans do 1/8 finału Ligi Europejskiej, Warszawa.sport.pl zadał piątce ekspertów pięć pytań o mecz w Lizbonie. Legia, by awansować, musi wygrać lub zremisować strzelając przynajmniej trzy gole. Przy wyniku 2:2 będzie dogrywka.
1. Legia ma niewielkie szanse na awans. Prawda czy fałsz? Robert Błoński,
Warszawa.sport.pl: Prawda. Pierwszego meczu nie wygrała, choć powinna. I to różnicą przynajmniej dwóch goli. Była lepsza, sprzyjała jej ciężka, nierówna murawa, na której lepiej wyszkolony technicznie zespół Sportingu niewiele mógł zdziałać. W Lizbonie będzie równo, jak na polu golfowym. O ile Portugalczycy mogli trochę zlekceważyć warszawian przy Łazienkowskiej, o tyle na stadionie im. Jose Arvalade będą faworytem, bo to Legia będzie musiała strzelać gole. Ale zespół Macieja Skorży ma w tym sezonie lepszy bilans na wyjazdach. Wygrał w Gaziantepie, Moskwie i Bukareszcie. Na Łazienkowskiej pokonał tylko Rapid Bukareszt i Hapoel Tel Awiw
Bożydar Iwanow,
Polsat: Fałsz. I nawet nie wynika to z wielkiej formy polskiego zespołu, choć jego sposób gry w pierwszym meczu mi zaimponował. Oglądałem ligowe spotkanie Sportingu z Pacos i jakiegoś wielkiego postępu nie zauważyłem. Klub z Lizbony pewnie będzie próbował atakować, a przy wolnych stoperach Legia będzie miała przestrzeń na kontry.
Tomasz Smokowski,
Canal+: Fałsz. Legia w
Warszawie była bezwzględnie lepszym zespołem. Znając kibiców Sportingu, ci nie pozwolą swoim piłkarzom na grę pasywną, na 0:0. A to może być szansa Legii.
Bohdan Pękacki,
Sport.pl: Fałsz. Dziwna sprawa: doświadczone legijnie serce podpowiada, że prawda, ale rozum - że fałsz. Legia na wyjazdach wygrywała w tej edycji Ligi Europy z Gaziantepsporem, Spartakiem i Rapidem. Dodatkowo w pierwszym meczu ze Sportingiem była drużyną lepszą i to rywale mogą mówić o szczęśliwym wyniku. Warszawianie nie są faworytami, ale szanse na pewno nie są niewielkie.
Piotr Gawin,
Czarna eLka: Prawda. Przed pierwszym meczem szanse obu drużyn można było oceniać po równo lub niemal po równo - przy założeniu, że Legii uda się wykorzystać na Łazienkowskiej katastrofalną ostatnio dyspozycję Sportingu. Nie udało się. Teraz, z oczywistych względów, będzie znacznie ciężej. Legia szanse ma istotnie niewielkie - powiedzmy 10-15 proc. Nie oznacza to jednak, że jest ich pozbawiona całkowicie.
2. Legia wiosną nie wygrywa, bo jest nieskuteczna, czy dlatego, że popełnia błędy w obronie? Błoński: Z obu tych przyczyn. Z przodu zawodzi Danijel Ljuboja, który - tak jak Michał Żyro - powinien strzelić gole i Sportingowi i Górnikowi. Obaj nie wykorzystali idealnych okazji. Zawodzi też stoper Michał Żewłakow oraz bramkarz Duszan Kuciak, który puścił cztery gole. Rywale oddali osiem celnych strzałów na jego bramkę.
Iwanow: Bo popełnia błędy w obronie. Skuteczność, owszem, szwankuje, ale więcej błędów i to w obu tegorocznych spotkaniach popełnia formacja defensywna. Przestał pomagać Dusan Kuciak, także para stoperów nie daje tej jakości co w poprzedniej rundzie. Skuteczności brakuje, bo nie ma Radovica, a tylko godzinę zagrał na razie Rybus.
Smokowski: Z obu tych przyczyn. Gole traci jednak Legia po dość rażących indywidualnych kiksach...
Pękacki: Legia zagrała na razie dwa mecze, więc unikam podsumowań a la TVP. Poczekajmy z szukaniem problemów jeszcze kilka meczów. Martwi mnie natomiast fakt, że Daniel Ljuboja w dwóch meczach zmarnował idealne sytuacje i to w sposób nieprzystający do klasy tego zawodnika. Jeśli chodzi o stracone gole - mamy tu dwa po stałych fragmentach gry, jeden po błędzie w ustawieniu całej drużyny (Nakoulma) i jeden po przepięknym strzale, przy którym zdecydowały detale. Czy coś z tego wynika?
Gawin: Bo jest nieskuteczna. Czy można było zapobiec każdej z czterech bramek zdobytych przez naszych dotychczasowych rywali? Prawdopodobnie. Czy można było strzelić zdobyć więcej niż dwa gole? Bezdyskusyjnie! Nie wykorzystaliśmy przynajmniej czterech stuprocentowych okazji strzeleckich. W pamiętnym meczu w Moskwie nasza obrona bynajmniej nie zagrała w sposób perfekcyjny, natomiast to w ataku wykorzystaliśmy już pierwszą „setkę”, po tym jak piłka przypadkowo trafiła do Kucharczyka. Brakuje nam takich właśnie bezkompromisowych rozwiązań prostych sytuacji.
3. Czy ze Sportingiem powinien zagrać odchodzący do Tereka Marcin Komorowski czy Maciej Skorża powinien dać już szansę Inakiemu Astizowi? Błoński: Komorowski. Zrozumienie z Michałem Żewłakowem i Duszanem Kuciakiem, doświadczenie z wcześniejszych meczów w Lidze Europejskiej, dobra gra głową, wsparcie przy stałych fragmentach to najważniejsze argumenty przemawiające za 28-letnim obrońcą. Ma też rozegrane o dwa mecze więcej od Astiza w rundzie wiosennej. Hiszpan spokojnie sobie poradzi w ekstraklasie, wystawienie go na Sporting to chyba jednak zbyt duże ryzyko.
Iwanow: Komorowski. Zagra Polak, choć po związaniu się z Terekiem wydaje się lekko zdekoncentrowany i nie gra tak pewnie jak jesienią. Ale Inaki w tym sezonie występował na tyle rzadko, że nie sposób go wystawiać na Sporting. Maciej Skorża nie pozwoli sobie na taki eksperyment.
Smokowski: Komorowski. Jak najbardziej, niech gra. Niech grają zdrowi i najlepsi. O ile oczywiście sam piłkarz nie ma już głowy w Groznym, bo wtedy mógłby się dwa razy zawahać zanim włożyłby nogę w jakieś „ognisko" z obawy przed kontuzją...
Pękacki: Astiz. Dać szansę Inakiemu. Różnica między tymi piłkarzami - co przyznawał trener Skorża - nie jest duża, a runda krótka. Każde 90 minut w nowym składzie może się okazać bezcenne na koniec sezonu. Astiz to zawodnik, którego profesjonalizmowi można zaufać - na pewno nie odpuścił okresu przygotowawczego (choć dowodów nie mamy na to żadnych), w nielicznych meczach, w których zagrał jesienią nie zawiódł. Postawiłbym zatem na Hiszpana, bo ryzyko w takim posunięciu jest niewielkie, a potencjale długofalowe zyski - do osiągnięcia.
Gawin: Komorowski. W tak ważnym meczu trzeba wykorzystać wszelkie dostępne nam atuty, do których należy między innymi zgranie pary środkowych obrońców oraz ich wzajemne zaufanie. Nie jest to czas i miejsce na przeprowadzanie eksperymentów pod kątem rozgrywek ligowych. Póki istnieje możliwość stosowania wariantu wypróbowanego i mimo wszystko efektywnego, należy z tego wariantu korzystać.