- Chłopcy narzekali na urazy, ale dali dziś z siebie wszystko, wycisnęli spod wątroby wszystko góralskie, co mieli.
Trener Podbeskidzia Robert Kasperczyk po zwycięstwie z Wisłą - Swoją drogą - ciekawostka: niemal wszystkie gole, jakie tracimy, padają w sytuacji, gdy w okolicach naszego pola karnego mamy przewagę liczebną nad rywalem. Dwóch napastników, czterech naszych obrońców - i gol dla nich. Albo czterech atakujących, siedmiu broniących Polaków - i podobny efekt. Czemu? Bo nawet jeśli cały świat broni dziś strefą z przesuwaniem, to w pewnym momencie trzeba przejść do krycia "każdy swego". No bo spróbuj pan kryć strefą przeciwko Messiemu... Dołujące? Owszem. Naiwna jest też nasza wiara w to, że zawodnik wyjeżdżający za granicę przez sam fakt wyjazdu stanie się dużo lepszym graczem. Mówię to właśnie w odniesieniu do stoperów. Adam Kokoszka - przykład pierwszy z brzegu. Gdzież lepiej nauczyć się grać w obronie niż we Włoszech? No i co - dupa blada. Wraca. Teraz pojechał
Kamil Glik, oby z lepszym skutkiem. Bo - wracając do owej strefy i krycia indywidualnego - gdy przyszło mu pilnować Samuela Eto'o, już w piątej minucie meczu z Kamerunem, po rzucie rożnym, został dwa kroki za jego plecami. Ja bym rzucił koszulkę i powiedział: "Kończę karierę".
Antoni Piechniczek, wiceprezes PZPN ds. szkoleniowych - Ja często wracam do tabeli, która dziś wielu się nie podoba, z której niektórzy pokpiwają. Mówię o zestawieniu dokonań poszczególnych reprezentacji na mundialach w okresie 1974-82. Tę tabelę otwiera
Polska, wyprzedzając Brazylię,
Niemcy, Włochy... Dlaczego o tym mówię? Wyobraźmy sobie, że w tym 1974 - albo i 1982 - zdobywamy mistrzostwo świata. Przyjeżdżają do nas eksperci z całego globu i pytają: "Jak wam się to udało?". Co moglibyśmy im wówczas pokazać? System "ciekawy", by nie rzec - "chory". Piłkarzy na lewych etatach - uchodzących za amatorów, którzy jednak nie przepracowali ani jednego dnia w zatrudniającym go zakładzie pracy; kiepską bazę szkoleniową; grupy młodzieżowe, w których każdy junior ćwiczy w innej koszulce, spodenkach, by o butach już nie wspominać - nawet sandałki się zdarzały. Tak naprawdę jedyną sensowną odpowiedzią na pytanie o podstawy owego sukcesu był system szkolenia naszych trenerów i nauczycieli wychowania fizycznego. Dzięki wspaniałym uczelniom, akademiom wychowania fizycznego polski sport dostał trenerów klasy Huberta Wagnera, Kazimierza Górskiego, Antoniego Piechniczka.
Antoni Piechniczek, wiceprezes PZPN ds. szkoleniowych - Powiem panu tak: ja powiedziałem nie dosłownie, tylko powiedziałem wprost, że jeśli, że mnie oceni się... Powiem panu, ja nie gram, nie. Grają, gra reprezentacja nasza... Że ocenią po wynikach reprezentacji, wie pan. Dobrze pan wie, czym się buduje wizerunek. Wizerunek buduje się tym, jak pierwsza reprezentacja wygrywa, jest na świeczniku. Wie pan, to rośnie prestiż i zainteresowanie na ten... No, nie wiadomo, no, trzeba będzie podjąć po mistrzostwach twardą, męską decyzję, powiem panu, tyle w tej sprawie mam do powiedzenia.
prezes PZPN Grzegorz Lato o swojej dymisji - Drogą
papieża będę szedł.
Grzegorz Lato reklamuje się przed wyborami do Komitetu Wykonawczego UEFA. Dostał dwa głosy - Losowanie było demokratyczne.
- Grzegorz Lato po losowaniu Euro 2012 - Wypiłem parę drinków i do tego doszło zmęczenie pomeczowe. Wsiadłem do samolotu, nikt mi tego nie zabronił. A ja natychmiast zasypiam, no i widocznie jakiś drobny element chrapania spowodował, że komuś to przeszkadzało.
sekretarz generalny PZPN Zdzisław Kręcina wyjaśnia, dlaczego został wyproszony z samolotu - Zdzisława Kręcinę znam od zawsze, to legenda PZPN. Zmieniali się prezesi, a on był. Ponad dziesięć lat, które ze mną spędził, było bardzo dobrych. To rzetelny urzędnik. Spisywał się dobrze, dopóki - jak u mnie - był tylko wykonawcą. Ostatnio stał się kreatorem polityki związku i może tu był problem?
były prezes PZPN Michał Listkiewicz po usunięciu Kręciny ze związku - Z pewnoscia wiele osob chcialoby uslyszec moje prywatne zdanie na rozne tematy. Z racji wykonywanej funkcji nie zrobie tego.
rzeczniczka PZPN Agnieszka Olejkowska na Twitterze (pisownia oryginalna) - "Pikniki", którzy przychodzą tylko po to, by zjeść kiełbasę i oglądnąć mecz, powinni przenieść się na drugą stronę Błoni, bo tam ich miejsce. Kibic powinien być z drużyną na dobre i na złe, tak jak nasi fani dopingujący z trybuny za bramką. Oni są z nami nawet wtedy, gdy przegrywamy. Chciałbym, żeby "pikniki" w ogóle nie przychodziły na stadion Wisły. Irytują mnie, bo jak wszystko jest dobrze, to klepią po plecach, a gdy tylko coś się nie uda - gwiżdżą. Nie pomagają nam, tylko przeszkadzają. Takich kibiców nie potrzebujemy. Naprawdę wolałbym grać tylko dla pięciu tysięcy fanatyków.
Patryk Małecki wysyła kibiców Wisły na stadion Cracovii. Po interwencji klubu przeprosił, ale...