Widzę cię z kimś sławnym. Potrzebujesz piłkarza - oznajmił Simon Fuller, geniusz branży medialnej, który stworzył girlsband Spice Girls. Jego gwiazda Victoria Adams nie protestowała, jej życiowym celem jest przecież "być popularną jak proszek do prania Persil".
Fuller poznał ją z Davidem Beckhamem w 1997 roku, po meczu Manchesteru United. Musiała być bardzo zdeterminowana, bo na pożegnanie piłkarz usłyszał: "Jeśli do mnie nie zadzwonisz, kopnę cię w jaja".
Dziś w rywalizacji najsławniejszych małżeństw konkurują z Bradem Pittem i Angeliną Jolie czy Nicolasem Sarkozym i Carlą Bruni. Magazyn
"Forbes" daje Beckhamom piąte miejsce na liście najlepiej zarabiających par Hollywood (46 mln dol. rocznie).
- Nie wydaje mi się, że byłabym aż tak sławna, gdybym się z nim nie związała. Ale i David nie byłby dziś tak sławny, gdyby nie związał się ze mną - powie po latach pani Beckham.
Para królewska dla zwykłych ludzi - Gdy nauczyciele pytali, kim chcę zostać, odpowiadałem, że piłkarzem. Tłumaczyli, że to nie jest prawdziwa praca, ale powtarzałem, że kopanie piłki jest jedyną rzeczą, którą chcę robić - wspominał Beckham. Ze szkołą dał sobie spokój, gdy miał 16 lat.
Ojciec sprzedawał meble kuchenne, matka była fryzjerką. Mieszkali w Londynie, ale tak kochali Manchester United, że regularnie jeździli na mecze po kilkaset kilometrów. Przeprowadzili się, gdy 14-letni David przeszedł tam ze stołecznego Tottenhamu.
Victorię Adams ojciec, który zbił fortunę na elektronice, podwoził do szkoły rolls-royce'em. Wysiadała kilkaset metrów od wejścia. Bała się dzieci z biedniejszych rodzin. - Choć chciałam, nie miałam ani jednego przyjaciela. Dzieci rzucały we mnie kamieniami - opowiadała. Miała siedem lat, gdy zdecydowała, że będzie gwiazdą, chodziła na lekcje śpiewu i tańca. Wreszcie dostała się do Spice Girls. Kiczowatego zespołu, ale angielskie brukowce nie wyobrażały sobie bez niego żadnego numeru. Chirurdzy poprawili jej nos, wszczepili implanty piersi (później z nich zrezygnowała).
Dziesięć lat wcześniej Fullerowi nie przyszłoby do głowy, by prowadzić Victorię na stadion i przedstawiać ją piłkarzowi.
W drugiej połowie lat 80. angielski futbol dogorywał. Stare, cuchnące kibolskim moczem stadiony zawłaszczyli bandyci wykorzystujący mecze do bójek z gangami w barwach innych drużyn. Piłkarze jeździli takimi samymi samochodami jak kibice, chodzili do tych samych fryzjerów, pili piwo w tych samych pubach. Ich żony były rozpoznawalne tylko dla rodziny i znajomych.
Przełom nastąpił w 1989 r. - Po katastrofie na stadionie w Sheffield, gdzie zginęło 96 osób, rząd zmienił prawo, wymusił przebudowę obiektów, a kluby powołały nowe rozgrywki - Premier League. Najważniejszy był jednak Ruppert Murdoch. W 1991 r. australijski magnat medialny kupił dla telewizji Sky prawa do transmisji ligowych meczów za niewyobrażalne wówczas 304 mln funtów. Choć fachowcy uznali to za szaleństwo, Murdoch wierzył, że futbol uratuje przynoszącą straty telewizję. Sky ligę angielską pokazuje do?dziś. Ostatni kontrakt opiewa na 1,7 miliarda funtów.
Beckham nigdy z Murdochem się nie spotkał i pewnie nie zdaje sobie sprawy, ile mu zawdzięcza. To dzięki pieniądzom Australijczyka piłkarze przesiedli się do luksusowych samochodów i na prywatne jachty. A przede wszystkim trafili na okładki brukowców, które na Wyspach były tak mocne, że mogły wpływać na wynik wyborów, zrobić z kogoś gwiazdę lub strącić go do piekła.
Zdarzały się dni, w których "The Sun" sprzedawał blisko 5 mln egzemplarzy. A że należy do Murdocha, chętnie przenosił informacje o kopiących piłkę herosach z ostatniej na pierwszą stronę. Piłkarzy przyłapywano na zdradach, paparazzi uganiali się za ich żonami. Paul Gascoigne, największy wówczas gwiazdor reprezentacji, nie pojechał na mundial do Francji, bo tabloidy sfotografowały go, kiedy pijany wcinał kebab.
Beckham był inny. W przeciwieństwie do kumpli nigdy nie kopnął kibica, nie wytaczał się nad ranem z taniej agencji towarzyskiej, nie wylądował na drzewie sportowym samochodem. Tylko jego związkiem z gwiazdą pop brukowce żyły miesiącami. - Gdy zginęła księżna Diana, David i Victoria zajęli jej miejsce - mówi Roy Greenslade, były szef "Daily Mirror".
Medioznawcy tłumaczą, że tabloidy kochają Beckhamów, bo stworzyli "nową parę królewską dla zwykłych ludzi".
Celebryta pełną gębą Po rozpadzie Spice Girls Victoria próbowała śpiewać solo. Poniosła klęskę, może dotarło do niej, że w muzycznym show-biznesie dłużej niż kilka sezonów świecą tylko gwiazdy o nadzwyczajnym talencie - jak Michael Jackson czy Madonna.
Wpadła więc na pomysł zbudowania rodzinnej marki. Podpowiadała Davidowi, w co się ubierać, z którymi gazetami i jak rozmawiać, gdzie bywać i co reklamować. To ona namawiała go na tatuaże i częste zmiany fryzury. Każdy z 20 malunków na ciele piłkarza był medialnym wydarzeniem. Dzięki żonie Beckham stworzył wizerunek dbającego o siebie, przystojnego atlety czarującego uśmiechem.
Rodziny widzą w nim kochającego ojca i szarmanckiego męża. Dla fanów popu jest partnerem znanej piosenkarki. Na popularność wśród homoseksualistów zapracował sesjami w magazynach dla gejów. Profesor Ellis Cashmore, który od dziesięciu lat wykłada przedmiot "David Beckham" na Uniwersytecie w Staffordshire, twierdzi, że Beckham jest, kim chcemy, by był.