Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Europejska: Legia wygrała z Olimpi Rustawi

W pierwszym w tym sezonie meczu Legia praktycznie zapewniła sobie awans do kolejnej rundy eliminacji Ligi Europejskiej. Na łazienkowskiej w gruzińskim upale pokonała Olimpi Rustawi 3:0.
Przez większość meczu wydawało się, że gospodarze wymęczą minimalne zwycięstwo. Piłkarze Olimpi byli wolniejsi od legionistów i niespecjanie angażowali się w walce o piłkę. Ale kilka razy zagrozili bramce Jana Muchy, po błędach obrony, która pozwalała im na rozgrywanie piłki blisko swojego pola karnego.

W czwartkowy wieczór zresztą a mogli czuć się w Warszawie jak u siebie, bo gorąco i duszno było jak w Tbilisi o tej porze roku. Na zwolnionych obrotach grały jednak obydwie drużyny. Na ich tle wyróżniał się Sebastian Szałachowski. Rekonwalescent, który ostatni mecz w pierwszej drużynie zagrał we wrześniu zeszłego roku biegał o dwa tempa szybciej od kolegów i rywali. Szybko decydował się na podania, uciekał obrońcom i przerzucał nad nimi piłkę podając do partnerów. Przy trzeciej bramce uprzedził i obrońców i bramkarza gości. Stanowił połowę wartości drużyny.

Meczem z Olimpi w europejskich pucharach zadebiutowali Krzysztof Ostrowski i Adrian Paluchowski. Po tym pierwszym było widać tremę. Były piłkarz Śląska, który w sparingach zaimponował trenerowi Urbanowi i chyba był stremowany komplementami ze strony trenera, bo grał bardzo niedokładnie. Zwłaszcza w pierwszych minutach potrafił zabrać piłkę rywalowi, by po chwili ją stracić.

Z kolei Paluchowski już w 18. minucie zdobył gola. Piłka jak po sznurku przeszła od Dicksona Choto przez Macieja Iwańskiego do Piotra Gizy. Ten zauważył wbiegającego w pole karne napastnika i przedłużył podanie kolegi. Gruziński bramkarz zamiast biec do piłki stanął w miejscu i Paluchowski końcem buta uderzył obok niego. Paluchowski był jedną z najjaśniejszych postaci drużyny. W 35. minucie zabrał piłkę w polu karnym obrońcy, ale jego podania nie sięgnął Miroslav Radović.

Gruzini postanowili nastraszyć Legię piłkarzami sprowadzonymi z brazylijskiego Atletico Paranaense. W pierwszym składzie Olimpi wyszło ich aż trzech, choć na dzień przed meczem trener Warłam Kilasonia przyznawał, że za dobrze ich nie zna bo do drużyny dołączyli zaledwie kilka dni temu. Napastnicy Jonatas i Aquino potrafili zwodami ośmieszyć warszawskich piłkarzy, ale do drużyny wnosili niewiele i najchętniej wymieniali piłki ze sobą.

Piłkarze Olimpi próbowali grać krótkimi podaniami. Kiedy jednak legioniści stosowali pressing goście się gubili. Maciej Iwański z Piotrem Gizą mieli powstrzymywać ataki rywali ale zbyt często pozwalali im na przejście środkiem. Jedna z takich sytuacji mogła skończyć się fatalnie, bo w 66. minucie Jonatas minął obronę i padł w polu karnym podcięty przez Jana Muchę. Strzał Aquino z rzutu karnego minął jednak bramkę. Po tej sytuacji Gruzini cofnęli się, a gospodarze atakowali. Doskonałą sytuację zmarnował m.in. Marcin Mięciel, który wszedł na ostatnie 20 minut meczu i uderzył w słupek.

Na ostatnich treningach legioniści długo ćwiczyli stałe fragmenty gry. Wiedzę udało się wykorzystać w 71. minucie gdy wybitą po rzucie rożnym piłkę uderzył z 25 m po ziemi Tomasz Kiełbowicz. Poza tym jednym razem piłkarzom z Warszawy dośrodkowania z rzutów rożnych, ani specjalnie rozgrywane rzuty wolne, polegające na podaniu do piłkarza stojącego przed polem karnym.

Legia była od Olimpi zdecydowanie lepsza. W porównaniu z wiosną częściej była przy piłce, a piłkarze rzadko decydowali się na dalekie podania do przodu, próbując rozgrywać piłkę po ziemi. Dziś w Nyonie losowanie par III rundy eliminacji. Rywala pozna najprawdopodobniej Legia, dla której wyjazd do Gruzji za tydzień powinien być formalnością.

Legia Warszawa - Olimpi Rustawi 3:0 (1:0)
Bramki:
Adrian Paluchowski (18), Tomasz Kiełbowicz (70), Sebastian Szałachowski (83)

Legia: Jan Mucha - Wojciech Szala, Inaki Astiz, Dickson Choto, Tomasz Kiełbowicz - Miroslav Radovic (46. Maciej Rybus), Maciej Iwański, Piotr Giza, Sebastian Szałachowski (84. Ariel Borysiuk), Krzysztof Ostrowski - Adrian Paluchowski (74. Marcin Mięciel)

Olimpi: Michaił Aławidze - Temuraz Gongadze, Akwesenti Gilauri, Nodar Maczawariani (84. Mamuka Łomidze), Gaga Czchetiani - George Seturidze, Denis Dobrowolski, Zaza Czełidze, Cardoso Jonatas (84. Irakli Sirbiładze) - Anderson Aquino, Alex

Żółte kartki: Miroslav Radović, Maciej Rybus, Jan Mucha - Cardoso Jonatas, Akwsenti Gilauri, Denis Dobrowolski
Sędzia: Anastassios Kakos (Grecja)
Widzów: 4700.