Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Zapomniany Marcin Chmiest

Radosław Matusiak to niejedyny piłkarz, któremu złamała się ostatnio kariera. Bliżej zera niż bohatera jest też Marcin Chmiest. Różnica polega na tym, że on nie stacza się w blasku jupiterów
Jesienią 2006 r. Chmiest, wtedy napastnik Odry Wodzisław, strzelił osiem bramek w ekstraklasie. W tabeli strzelców był drugi, tuż za... Matusiakiem (dziewięć bramek). Wydawało się, że po lepszych i gorszych występach, m.in. w GKS Bełchatów czy Legii, będzie to dla niego przełomowy moment. Chmiest przeżywał wielkie chwile, podkreślał, że musi zmienić klub, aby mieć szansę na grę w reprezentacji.

- Stąpam twardo po ziemi. Aby trafić do kadry, muszę grać w innym klubie niż Odra - mówił w listopadzie 2006 r.

I w styczniu 2007 r. odszedł z Odry. Chciała go Wisła Kraków, ale on wyjechał za granicę. Został wypożyczony na pół roku z opcją transferu definitywnego na trzy lata do Sportingu Braga, czwartej wtedy drużyny ligi portugalskiej, która grała w Pucharze UEFA. Od tego wyjazdu zaczęło się piekło Chmiesta, które trwa do dziś. Zresztą kilka tygodni temu Chmiest usłyszał: "Witamy w piekle". Takimi słowami powitał go Jacek Dziubiński, trener zespołu Arki Gdynia z Młodej Ekstraklasy, bo teraz w tej drużynie piłkarz robi za gwiazdę.

Tydzień temu Arka (pierwsza drużyna) grała u siebie z Polonią Bytom. Wydawało się, że nie ma lepszej okazji, aby 29-letni Chmiest dostał szansę, pokazał się, przełamał. W Arce nie mógł zagrać kontuzjowany Zbigniew Zakrzewski, a drugi z kluczowych napastników Marcin Wachowicz zaczął mecz w rezerwie, bo był chory. Trener Czesław Michniewicz zmienił więc ustawienie zespołu, Arka zagrała jednym napastnikiem, ale był nim 35-letni Grzegorz Niciński. Chmiesta nie było nawet na ławce rezerwowych, choć z powodu kłopotów kadrowych Arki usiedli na niej m.in. trzej juniorzy z Młodej Ekstraklasy: Krzysztof Bułka, Wojciech Wilczyński i Paweł Czoska. W piątek w meczu z liderem Polonią Warszawa Chmiest był już na ławce, ale Michniewicz wolał z niej wpuścić Nicińskiego.

- Kibicuje Marcinowi z całego serca, ale w tej chwili ten piłkarz nie jest w stanie pomóc drużynie. Dlatego przesunąłem go do Młodej Ekstraklasy. Tam strzela gole i liczę, że się odbuduje. Choć nie patrzę tylko na gole, ale też na to, jak one padają. Chmiest jest jednak piłkarzem, który - jeśli jest w formie - może dużo dać drużynie - ocenił Michniewicz. Na pytanie, czy zimą pozbędzie się Chmiesta, który ma kontrakt w Arce jeszcze przez półtora roku, trener nie odpowiedział konkretnie. - Do zimy to już mnie może w Arce nie być.

Gra Chmiesta w Arce to katastrofa. Jego przygoda w Portugalii nie trwała długo (10 meczów, żadnej bramki) i już latem 2007 r. Chmiest podpisał umowę z Arką. Jego przyjście do Gdyni było hitem transferowym, zwłaszcza że Arka grała wtedy w II lidze (degradacja za korupcję). W Gdyni, gdzie trenerem był Wojciech Stawowy, trwało jednak eldorado. Ryszard Krauze nie żałował pieniędzy na drużynę, która po roku miała wrócić do ekstraklasy. A pomóc miał jej w tym Chmiest, który zarabiał w Gdyni ok. 40 tys. zł miesięcznie! Już jesień miał jednak fatalną. Z powodu kolejnych kontuzji zagrał tylko w pięciu meczach, w tym zaledwie raz od pierwszej do ostatniej minuty. - Jesień była ciężka, najtrudniejsza w karierze. Kiedyś z powodu kontuzji długo nie grałem też w Bełchatowie, ale tam znali moją wartość. W Gdyni jestem krótko i nie zdążyłem się pokazać. Wiem, że z moim przyjściem wiązano w Arce duże nadzieje, a ja szybko doznałem kontuzji, nie grałem i pojawiały się różne głosy na mój temat. Ale znam swoją wartość i liczę, że wiosna będzie moja - mówił przed startem rundy rewanżowej. Nic z tego - wiosna też była koszmarna. Chmiest już do końca sezonu nie strzelił bramki, kibice się z niego śmiali.

Nie grał dobrze ani u Stawowego, ani u Roberta Jończyka, ani teraz u Michniewicza. Przed tym sezonem Arka chciała z nim rozwiązać kontrakt, ale piłkarz się nie zgodził. I dalej się męczy. Choć niedawno znów miał... chwilę uniesienia. 24 września strzelił bramkę w meczu Pucharu Polski z Odrą Wodzisław i był to jego pierwszy gol w oficjalnym meczu od 4 listopada 2006 r. (tego dnia strzelił trzy bramki Widzewowi Łódź). Błysk trwał jednak krótko, a Chmiest wylądował w Młodej Ekstraklasie. Grając w młodej Arce, strzelił po dwa gole w sparingu z Bałtykiem Gdynia i meczu ligowym ze Śląskiem Wrocław oraz jedną bramkę z Polonią Bytom. Ale Michniewicza to nie rusza.

Chmiest w Arce

Sezon 2007/2008: 19 meczów w II lidze, 2 w Pucharze Polski. W sumie 1116 minut na boisku, 0 bramek.

Sezon 2008/2009: 2 mecze w ekstraklasie (16 minut z Legią i 21 z Wisłą), 1 w Pucharze Polski, 3 w Pucharze Ekstraklasy. W sumie 219 minut, 1 gol.