Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Stoper Górnika: "Szkoda, że Szałach nie miał większych butów"

Po siedmiu latach Górnik Łęczna wrócił do esktraklasy i w pierwszym meczu - z Wisłą Kraków - wywalczył na swoim stadionie remis. Stoper Górnika Maciej Szmatiuk nie pozwolił tego dnia na wiele Pawłowi Brożkowi i tym samym przyczynił się do zdobycia pierwszego punktu przez łęcznian.
*Rozmowa z Maciejem Szmatiukiem

Bartosz Surman: Jak pan oceni inauguracyjny mecz przeciwko Wiśle Kraków w wykonaniu pana zespołu?

Maciej Szmatiuk: Myślę, że należy go ocenić pozytywnie. Wiadomo, że przez większość spotkania to Wisła prowadziła grę, będąc częściej przy piłce. Jednak lepsze sytuacje do zdobycia bramki stworzyliśmy my. Szkoda, że gdzieś zabrakło tej kropki nad i. Po kilku akcjach wystarczyło lepiej dograć piłkę do partnera. Może gdyby Szałach założył większe buty to sięgnąłby piłki po dośrodkowaniu od Grześka Bonina. Ale generalnie nie ma co narzekać. Padł remis i należy z optymizmem patrzeć w przyszłość.

Górnik jeszcze nigdy w meczu ligowym nie pokonał Wisły, a w piątek byliście tego naprawdę bliscy.

- Statystyka po piątkowym meczu się nie zmieni. Nie ma co tego rozpamiętywać. Z punktu też należy się cieszyć i to wszystko.

A jak współpracowało się panu z nowym kolegą z formacji obronnej Tomislavem Bożiciem?

- Myślę, że dobrze. Mam nadzieję, że Tomi również ma takie odczucia. Nie mamy żadnych problemów z komunikacją, bo Bożić rozumie dobrze po polsku, a kiedy trzeba udzielamy sobie podpowiedzi także w języku angielskim. W trakcie meczu wszystko udawało nam się więc wyjaśniać. Z każdym kolejnym treningiem i spędzonym wspólnie dniem na zajęciach nasza współpraca i zrozumienie będą coraz lepsze.

Ze swojego występu pan również może być zadowolony. Paweł Brożek za bardzo sobie przy panu nie pograł. W zasadzie miał tylko jedną sytuację, kiedy strzelał z dystansu. W pozostałych skutecznie wyłączył go pan z gry.

- Mnie oceniać będą inni, ale jeżeli chodzi o całe spotkanie, to Wisła naprawdę za bardzo nam nie zagroziła. To jest zasługa całego zespołu, pracy wszystkich począwszy od napastnika. Każdy z nas przyczynił się do tego, aby zespół rywala nie dochodził do groźnych sytuacji pod naszą bramką.

W następnej kolejce zmierzycie się z Ruchem Chorzów. Wasz najbliższy rywal gra w europejskich pucharach z drużyną z Liechteinsteinu. Upatrujecie swojej szansy na Śląsku w tym, że Ruch po dwumeczu z FC Vaduz będzie nieco podmęczony?

- Nie możemy na to patrzeć pod tym kątem. W przeszłości zdarzyło mi się już grać mecze z zespołami, które trzy dni wcześniej występowały w pucharze i miały być po nich zmęczone, ale na boisku tego nie było widać. Nie wiem, jak będzie tym razem. I nie ma co na to patrzeć w ten sposób. Pojedziemy na ciężki teren, na spotkanie z bardzo wymagającym rywalem. Różnica jedynie jest taka, że zagramy z Ruchem na stadionie w... Gliwicach.

*Maciej Szmatiuk jest obrońcą Górnika Łęczna. W zeszłym roku znacząco przyczynił się do powrotu łęcznian do T-Mobile Ekstraklasy.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU