Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Górnik postraszył Wisłę, ale skończyło się remisem

W rozgrywkach ligowych Górnik jeszcze nigdy nie pokonał krakowskiej Wisły. W piątek w Łęcznej miał na to sporą szansę, ale nie zdołał jej wykorzystać. Po dobrym i emocjonującym spotkaniu zespół trenera Jurija Szatałowa zremisował z wielokrotnym mistrzem Polski 1:1.
Kibice z Lubelszczyzny czekali na powrót Górnika do ekstraklasy długie siedem lat. I wreszcie się doczekali. W piątek na inaugurację sezonu T-Mobile Ekstraklasy beniaminek z Łęcznej stanął naprzeciwko Wisły Kraków. Za faworyta uchodzili oczywiście piłkarze Białej Gwiazdy. W talii trenera Franciszka Smudy były takie asy jak Paweł Brożek, Semir Stilić, Arkadiusz Głowacki i Dariusz Dudka. Z kolei w zespole gospodarzy, w którym większość graczy także ma za sobą grę w ekstraklasie, a nawet reprezentacji Polski, na boisko wybiegli m.in. Przemysław Kaźmierczak, Grzegorz Bonin, Tomasz Nowak i Łukasz Mierzejewski. Szczególnie ciekawie zapowiadał się występ Kaźmierczaka, który trafił do zespołu trenera Szatałowa przed kilkoma dniami i jest to jego drugie podejście do Górnika. Okazało się, że ten doświadczony pomocnik stanowi duże wzmocnienie zespołu i wprowadza do gry wiele spokoju.

Nowak w samo okienko

Początkowo inicjatywa należała do krakowian, a gospodarze ograniczali się do gry z kontry. W 20. minucie Wisła mogła prowadzić, ale piłkę z linii bramkowej Górnika zdołali wybić obrońcy. Pięć minut później Silvio Rodicia, który zastąpił w bramce pauzującego za kartki Sergiusza Prusaka, przed kapitulacją uratowała poprzeczka.

W 28. minucie na prowadzenie wyszli jednak łęcznianie. Tomasz Nowak ładnie obrócił się z piłką w narożniku pola karnego i kapitalnym uderzeniem w okienko pokonał Michała Buchalika. Chwilę później filigranowy pomocnik mógł podwyższyć na 2:0, ale tym razem minimalnie chybił. W końcówce pierwszej połowy Wiślakom udało się wyrównać. Z dystansu kropnął Maciej Sadlok, piłka odbiła się rykoszetem i zatrzepotała w siatce.

Za małe buty

Pierwszy kwadrans po zmianie stron należał zdecydowanie do gości. Wisła praktycznie zamknęła Górnika na własnej połowie. Jednak niewiele z tego wynikało, bo krakowianie, jak po meczu przyznał trener Smuda, chcieli wjechać z piłką do bramki. Górnik przetrwał napór i w 65. minucie mógł ponownie prowadzić. Po dwójkowej akcji Grzegorza Bonina z Łukaszem Mierzejewskim w doskonałej sytuacji znalazł się Sebastian Szałachowski, ale nie zdołał zamknąć akcji. Po meczu Maciej Szmatiuk żartował, że gdyby "Szałka" założył większe buty, to zdołałby sięgnąć futbolówki. W końcowych fragmentach spotkania swoje szanse mieli też wiślacy. Kilka razy szczęścia próbował Paweł Brożek, ale nie udało mu się pokonać tego dnia Rodicia. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 1:1, który nie krzywdzi żadnej ze stron. Z wyniku meczu nie był jednak zadowolony Tomasz Nowak. - My jako zespół nie jesteśmy zadowoleni. Wiedzieliśmy, że Wisła jest groźna przy stałych fragmentach gry, a jednak straciliśmy po jednym z nich bramkę. Uważam, że u siebie powinniśmy wygrywać - powiedział po spotkaniu.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Górnik Łęczna 1 (1)

Bramka: Nowak (28.)

Wisła Kraków 1 (1)

Bramka: Sadlok (40.)

Górnik: Rodić - Mierzejewski, Szmatiuk, Bożić, Mraz - Bonin, Nowak, Kaźmierczak, Bielak ż, Bożok (90. Kalinowski) - Buzała (55. Szałachowski).

Wisła: Buchalik - Burliga, Głowacki ż, Dudka, Sadlok - Garguła (61. Sarki), Jankowski, Stilić ż, Uryga, Boguski (74. Zając) - Brożek.

Sędziował: Szymon Marciniak (Płock)

Widzów: 5025