Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Borussia wciąż zieje ogniem

Finalistom poprzedniej Ligi Mistrzów znów nikt nie ufa. I niewykluczone, że nieufni znów srogo się zawiodą. Relacja Z Czuba i na żywo z meczu Napoli - Borussia w Sport.pl od 20.45.
2 : 1
Informacje
Liga Mistrzów 2013/14 - Grupa F
Środa 18.09.2013 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Napoli
1
1
2
Borussia Dortmund
0
1
1
Składy i szczegóły
Napoli
Bramki:Higuain (29.), Insigne (67.)
Kartki:Behrami, Britos, Insigne - żółta
Skład:Reina - Maggio, Albiol, Britos, Zuniga - Behrami, Inler - Callejon, Hamsik (90. Mesto), Insigne (73. Mertens) - Higuain (78. Pandev)
Borussia Dortmund
Bramki:Zuniga (87. - sam.)
Kartki:Schmelzer - żółta, Weidenfeller - czerwona
Skład:Weidenfeller - Grosskreutz, Subotić, Hummels (45. Aubameyang), Schmelzer - Sahin, Bender - Błaszczykowski (45. Langerak), Mchitarian (76. Hofmann), Reus - Lewandowski


Niszczącą energią buchnęli w weekend. Rywali z Hamburga roznieśli sześcioma golami, na bramkę gości oddali 32 strzały, w piątej kolejce Bundesligi odnieśli piąte zwycięstwo. To najefektowniejszy start w całej historii klubu. Machina oblężnicza trenera Juergena Kloppa miała się rozpaść, a na razie rozpadają się wszyscy, których zaatakuje. Na dzisiejszą inaugurację Ligi Mistrzów dortmundzcy piłkarze polecieli do Neapolu w formie, jak się zdaje, rewelacyjnej.

Choćby nie wiem ile się nawygrywali, reakcją zawsze jest niedowierzanie. I westchnienia, że następnym razem już na pewno się nie uda, że teraz pozostanie im już tylko słabnąć.

Kiedy w 2011 r. po długiej beznadziei finansowej i sportowej odzyskiwali mistrzostwo Bundesligi, nie mieli prawa go obronić - tradycją stało się wszak, że Bayern zrzeka się panowania najwyżej na sezon, potem rozdrażniony rozszarpuje rywali na strzępy.

Kiedy w 2012 r. mistrzostwo jednak obronili - i dołożyli Puchar Niemiec! - monachijscy faworyci wypominali im, że jesienią w LM rozłożyli się na dnie grupy, więc pozostają drużyną prowincjonalną, zdolną podrygiwać wyłącznie w kraju, gdzie im, monachijskim panom, zdarza się niekiedy zagapić.

Aż wiosną 2013 r. dortmundczycy pomknęli do finału Champions League, wywołując sensację o skali niewidzianej w tych rozgrywkach od blisko dekady. Ostatecznie przekonali wątpiących, wtargnęli do ścisłej europejskiej czołówki? W żadnym razie - wystarczy zerknąć na najświeższe notowania bukmacherów. Ci od Williama Hilla wyżej wyceniają możliwości nie tylko broniącego trofeum Bayernu, nie tylko Barcelony i Realu Madryt, nie tylko obu Manchesterów, Chelsea i Juventusu, oni więcej szans na majowy triumf przyznają nawet Paris Saint-Germain.

Powody do zwątpienia w Borussię były. Długo wyławiała z rynku wyłącznie piłkarzy dostępnych za drobne - nawet 4 mln euro z okładem za Roberta Lewandowskiego wyglądały przy jej standardach ekstrawagancko - zatem stale rosło ryzyko, że się wreszcie pomyli, i to grubo. Co sezon traci kluczowe postaci, najpierw był to najlepszy ligowy pomocnik Nuri Sahin, następnie główny procesor ofensywy Shinji Kagawa, wreszcie jeszcze w trakcie minionego sezonu wyszło na jaw, że Bayern podbierze jej Mario Goetzego, zdaniem samych Niemców najcudowniejszego dzieciaka ich futbolu. No i dysponowała wąziutką kadrą, pojedyncze urazy mogły zniweczyć jej wysiłek. Takie kluby w elicie już się nie zdarzają.

Dlatego w Borussię wielką nie tylko incydentalnie nikt nie umiał - nie umie? - uwierzyć. Dlatego że różniła się od konkurencji totalnie. Jej trener gimnastykował się, by na szlagierowe wieczory wypuszczać zawsze tych samych ludzi, gdzie indziej trenerzy zniosą niemal dowolną liczbę kontuzji, bo w rezerwie przebierają wśród graczy za kilkadziesiąt milionów. Ba, niekiedy wypadki losowe sprzyjają utrzymaniu w dobrym samopoczuciu tych, którzy tężeli od przymusowej bezczynności.

Dortmundczycy tego lata też wreszcie mieli do wydania cięższy pieniądz, bowiem do przychodów z Ligi Mistrzów dołożyli 43 mln euro wyciągnięte z Goetzego. I rzeczywiście, nie dusili grosza, jednak nade wszystko Klopp znów błysnął intuicją w doborze piłkarzy niby wyjętych z kompletnie innych światów, a idealnie - co się okazało - na boisku kompatybilnych. Jak przed dwoma laty zaprosił japońskiego drugoligowca Kagawę i pochodzącego z krainy napastników wyłącznie pokracznych Lewandowskiego, tak teraz pożenił Ormianina z ligi ukraińskiej Henricha Mchitarjana z gabońskim wicekrólem strzelców ligi francuskiej Pierre'em Aubameyangiem. I zupełnie nie widać, by dortmundzcy atakujący musieli się siebie wzajemnie uczyć.

Przeciwnie, sprawiają wrażenie, jakby współdziałali jeszcze sprawniej, na jeszcze wyższym poziomie energetycznym, na wyższej prędkości niż wiosną. Jeśli Aubameyang rozpędza się do 35 km/godz., to znaczy, że atak zyskał napęd rakietowy.

Europa skupiona na podglądaniu awantury o Lewandowskiego chyba przeoczyła, że skazywana na rozbiórkę Borussia nie tyle się nie osłabiła, ile wzmocniła. Właściciel Napoli przed dzisiejszym meczem nazywa ją z respektem "potworem z trzema głowami" i wcale nie przesadza, jego metafora brzmi raczej zbyt skromnie. W dortmundzkim kwartecie ofensywnym każdy - poza wspomnianymi Lewandowskim, Aubameyangiem i Mchitarjanem także Marco Reus - ma albo świetnie ułożoną stopę, albo snajperski instynkt, więc nie obowiązuje tam sztywny podział na strzelających i podających, wystrzału musisz się spodziewać wszędzie, to są przynajmniej cztery ziejące ogniem głowy. A przecież do zdrowia wraca Kuba Błaszczykowski, przecież coraz pazerniejszy na kontrolowanie środka pola jest przygarnięty po nieudanej emigracji Sahin, który w tym sezonie wcale nie schodzi z boiska...

Klopp rozszerzył sobie pole manewru, co może się okazać niezbędne, jeśli jego kariera ma rozwijać się według planu: najpierw nauczyłem się wygrywać Bundesligę, potem awansowałem na pułap Champions League, teraz wypada poszaleć na obu piętrach. Zwłaszcza że losowanie wtrąciło go do chyba najsilniej obsadzonej grupy, z Napoli przejętym przez wybitnego specjalistę od europejskich pucharów Rafę Beniteza oraz Arsenalem natchnionym pozyskaniem Mesuta Oezila. Nad konkurentami ma tę istotną przewagę, że u wszystkich faworytów rozgrywek - jeden niemiecki, dwóch hiszpańskich, trzej angielscy - swoje porządki wprowadzają nowi trenerzy. I ów okres przejściowy widać na boisku.

A w Borussii widać mniej więcej to samo, tylko lepiej. Teza być może do obalenia (może obali ją rozpędzone Napoli), ale niekoniecznie - nikt na kontynencie nie zasuwa obecnie w jej tempie.





Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, na Androida i Windows Phone

Więcej o:
Komentarze (14)
Liga Mistrzów. Borussia wciąż zieje ogniem
Zaloguj się
  • etcetera

    Oceniono 71 razy 47

    Szanowny Panie Rafale,

    Uwielbiam Pana styl tak charakterystyczny już od pierwszego zdania. Czyta się z przyjemnością!

    Serdecznie pozdrawiam.

  • xarte

    Oceniono 24 razy 22

    Mnie z kolei z reguły denerwuje przesadna kwiecistość zdań budowanych przez Steca ale

    "pochodzącego z krainy napastników wyłącznie pokracznych Lewandowskiego" made my day :D

  • marcepun

    Oceniono 23 razy 15

    Grupa śmierci, w której każdy mecz jest walką o życie, każda strata punktów wzmacnia rywala, każdy mecz jest szlagierem oto przykład dlaczego warto śledzić grupę F.

    kopniety.blox.pl

  • maklert

    Oceniono 17 razy 11

    Bukmacherzy wyżej ocenialiby szanse BVB, gdyby nie jej problemy z obroną. Subotic co raz częściej zalicza słabe mecze, ostatnio z Hamburgiem zawalil bramkę i doprowadził do kilku groźnych sytuacji aż musial zejść w przerwie. Piszczka nie ma i nie będzie do stycznia Grosskreutz zastepuje go fatalnie. Schmelzer ma genialne podanie, ale zawala wiele bramek z lewej strony. Nawet najlepszy Hummels ma czasem takie zagrania, że sieje popłoch w drużynie.

  • szczurek1997

    Oceniono 2 razy 2

    Oczywiście to Borussia jest faworytem, ale spore znaczenie może mieć fakt rozgrywania tego meczu na wyjeździe. Poza tym zgodzę się ze stwierdzeniem, że zmiana trenera jest doskonale widoczna, tyle że okresu przejściowego nie ma!!! Mecz z Borussią będzie niby pierwszym poważnym sprawdzianem, lecz sądzę że mecz będzie niezwykle ciekawy. Mógłbym się czepiać treści raz po raz wychwalającej Fantastyczną Borussię. Zobaczymy czy dzisiaj i przez resztę sezonu Borussia utrzyma swoje tempo. Jedno jest pewne, z obecnego punktu widzenia wybór meczu Napoli-Borussia przez TVP 1 jest strzałem w dziesiątkę, bo kto by nie chciał oglądać meczu lidera ligi niemieckiej z liderem ligi włoskiej

  • xawerysw

    Oceniono 12 razy 2

    Napoli to klasowy przeciwnik ale nie powinien nam sprawić jakiegoś większego kłopotu w naszej obecnej dyspozycji, spokojnie będzie 2:0 . Kilka słów o tym jak zostać mistrzem krotkapilka.pl/artykul,jak_zdobyc_mistrzostwa,1232

  • valverde20

    Oceniono 15 razy -3

    no ale już nie przesadzajmy, że grupa F jest najsilniej obsadzona, że jest grupą śmierci itp itd. Jest grupą najbardziej wyrównaną, ale na pewno nie najsilniejszą, raczej średnią. Arsenal nie stanie sie potęgą europejską przez obecność jednego Oezila, reszta piłkarzy z kolei to spady które nie poradziły sobie w innych drużynach. Napoli i BVB to podobny poziom - taka wyższa klasa średnia, z kolei Marsylia to średnia drużyna bez szczególnych gwiazd, która może jedynie sprawic pojedynczą niespodziankę. Z grupy powinny wyjść BVB i Napoli. Marsylia jest za słaba, a Arsenal to zaciągając termin z astronomii "supernowa"

  • jerzyk444

    Oceniono 16 razy -10

    Na początek łomot od Napoli. No, chyba że jakiś karny będzie to Lewy może coś strzeli.

  • e-menda77

    Oceniono 25 razy -11

    I znowu Borussia w TVP1, pomimo protestów telewidzów w ubiegłym sezonie. Znowu mamy słuchać podekscytowanych grą "polskiej Borussi" komentatorów. Czy trzeba płacic za nc+, by zobaczyć inną drużynę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX