Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kevin Großkreutz. Jak kibic został piłkarzem

Pierwszy raz poszedł na stadion Borussii Dortmund, gdy miał cztery lata. Dziś ma pewne miejsce w składzie mistrza Niemiec. Kevin Großkreutz przebył drogę od zagorzałego kibica do gwiazdy ukochanej drużyny
- Dziesięć tysięcy fanów pojedzie z nami do Monachium i sprawi, że będziemy się czuć jak u siebie w domu - przekonywał 23-letni pomocnik przed szlagierem ubiegłego sezonu. Wie, o czym mówi, bo w młodości często wspierał ukochaną drużynę podczas wyjazdowych spotkań.

Großkreutz od urodzenia mieszkał w Dortmundzie, cała jego rodzina kibicowała Borussii. Od dziecka podziwiał Tomáša Rosický'ego, Marcia Amoroso i Jana Kollera. - Borussia była w moim życiu od zawsze. Miałem cztery lata, gdy pierwszy raz poszedłem na stadion. Razem z ojcem jeździliśmy na wszystkie mecze, nawet do Mediolanu i Rotterdamu.

Kopać piłkę zaczął w lokalnym klubie VfL Kemminghausen, ale marzył, by dostać się do Borussii. Po krótkim epizodzie w FC Merkur 07 Dortmund trafił w końcu do szkółki klubu z Westfalen Stadion. Miał 14 lat, ale po sezonie przeszedł do trzecioligowego Rot Weiss Ahlen. Jako 18-latek grał już w pierwszym składzie drużyny z Ahlen, której po kolejnych dwóch latach pomógł w awansie do 2. Bundesligi, strzelając 12 goli w sezonie. Docenił to prestiżowy magazyn "Kicker", który wybrał go do najlepszej jedenastki trzeciej ligi. W kolejnym sezonie, już na zapleczu Bundesligi, był jednym z wyróżniających się graczy Rot Weiss.

Borussia budowała wtedy skład, opierając się na utalentowanych wychowankach. Do Maria Götzego i Nuriego Sahina dołączył więc Großkreutz, który szybko wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie. Dwa lata później świętował już swoje pierwsze mistrzostwo Niemiec z BVB.

- Kombinacja kilku czynników sprawiła, że graliśmy tak fenomenalnie. Udział w sukcesie mieli oczywiście menedżer, trener oraz zarząd, ale to cały zespół wkładał w mecze ogromnie dużo serca i po prostu dawał z siebie wszystko - mówił Großkreutz. - Jednak kluczowe było to, że każdy z nas identyfikuje się z klubem, że nie tylko na boisku, ale i poza nim czujemy się ze sobą dobrze. I to czyni nasz zespół wyjątkowym - dodał.

Znasz podobne piłkarskie historie? Napisz: trybunakibica@sport.pl

Więcej o:
Komentarze (1)
Kevin Großkreutz. Jak kibic został piłkarzem
Zaloguj się
  • Gość: bah

    Oceniono 3 razy 3

    Brawo, coraz rzadziej w tym nastawionym na materializm piłkarskim świecie można spotkać takiego ideowca. Chociaż Grosskreutz na zarobki w BVB też raczej nie może narzekać... ;)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX