Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Primera Division. Gerardo Martino z ziemi obcej do Katalonii

Ukochany syn argentyńskiego Newell's Old Boys, wychowanek Marcelo Bielsy, pracoholik. Czy osiągnie sukces w hermetycznym świecie Barcelony?
Trenerem najlepszego zespołu XXI wieku został człowiek, który nigdy nie pracował w Europie, a z trofeów cieszył się tylko w lidze paragwajskiej. W żadnym klubie nie spędził więcej niż dwa sezony. Dłużej wytrwali z nim tylko reprezentanci Paragwaju, którymi zarządzał pięć lat.

Martino przejmuje zespół opuszczony przez Tito Vilanovę, który zrezygnował przez nawrót choroby nowotworowej. W ostatnim sezonie Katalończycy zdobyli mistrzostwo, ale w półfinale Ligi Mistrzów Bayern Monachium zdemolował ich w dwumeczu 7:0. Latem do drużyny dołączył Neymar, uchodzący w Brazylii za kolejne wcielenie Pelego. Trener będzie musiał nauczyć go gry w Europie, przyzwyczaić do tego, że nie jest największą gwiazdą zespołu.

Ani zapaść z końcówki poprzedniego sezonu, ani pogodzenie Neymara z Leo Messim nie będą jednak największymi problemami 51-letniego szkoleniowca.

- Barcelona to dla trenera najtrudniejszy klub na świecie - powiedział kiedyś César Luis Menotti. Argentyński selekcjoner mistrzów świata z 1978 r. wytrwał na Camp Nou sezon.

Barcelona jest trudna, bo hermetyczna. Oparta na piłkarzach wychowanych w klubowej szkółce, nauczonych przesuwania się po boisku w unikalny sposób. Obcych, nawet cenionych i świetnie wyszkolonych, często odrzuca. Alexis Sánchez i David Villa wydawali się idealnie pasować do ekipy z Camp Nou, a obaj rozczarowali.

Żeby znaleźć trenera z zewnątrz, który odniósł na Camp Nou sukces, musielibyśmy się cofnąć do połowy lat 90., gdy Anglik Bobby Robson zdobył Puchar Zdobywców Pucharów. W 1981 r. z tego samego trofeum cieszył się Niemiec Udo Lattek. To koniec europejskich triumfów obcych w ostatnich 30 latach. Menotti, Terry Venables, Luis Aragonés i Radomir Antić w najlepszym razie sięgali po mistrzostwo.

Mówimy o "obcych", a nie "obcokrajowcach", bo rzecz nie w narodowości, ale sposobie patrzenia na futbol. Największe sukcesy Katalończyków to zasługa Holendra Johana Cruyffa i jego uczniów: Franka Rijkaarda i Pepa Guardioli. Tylko ta trójka przywoziła na Camp Nou Puchar Europy.

Martino jest obcy, jego klub to Newell's Old Boys. Trybuna na stadionie w Rosario została nazwana jego imieniem, kibice wybrali go na najlepszego piłkarza w historii klubu. Messi wspomina, że rozgrywający zespołu, który na początku lat 90. trzy razy sięgał po mistrzostwo, był idolem jego ojca. Dwa lata temu Martino odrzucił gigantyczną pensję oferowaną za prowadzenie reprezentacji Kolumbii, bo Newell's było zagrożone degradacją i prosiło o ratunek. Martino zostawił drużynę na pierwszym miejscu w lidze, doprowadził do półfinału Copa Libertadores.

20 lat temu Martino spotkał w Rosario Marcelo Bielsę, argentyńskiego szkoleniowca żyjącego futbolem 24 godziny na dobę, którego dom jest zawalony kasetami wideo i płytami DVD z meczami. Człowieka rozbierającego na czynniki pierwsze każdy detal, wizjonera. W jego drużynach wszyscy piłkarze organizują pressing, starają się jak najszybciej uniemożliwić rywalowi rozpoczęcie akcji. Kiedy dopadną piłki, wszyscy mają się ruszać, by zorganizować atak. Tak, z nauk Bielsy korzysta cały świat. W podobny sposób grają Barcelona, Borussia Dortmund Jürgena Kloppa i zespoły Andre Villasa-Boasa.

Argentyńczycy żartują, że gdy Bielsa spogląda w lustro, widzi w nim Martino. Podobnie się ubierają i zachowują, obaj uchodzą za pracoholików, obu przez awantury z sędziami kibice nazywają "szalonymi". Newell's Martino wychodziło na boisko w ustawieniu 4-1-4-1, ale gdy traciło piłkę, przechodziło do 5-4-1. Gdy jej dopadało, piłkarze biegali już w systemie 4-3-3. Taki styl gry wymaga od piłkarzy kondycji maratończyków. A przecież barcelońskie gwiazdy od pięciu lat - w klubie i reprezentacjach - biegają niemal bez wytchnienia.

Martino uchodzi jednak za trenera bardziej elastycznego od swojego mistrza, dostosowującego taktykę do piłkarzy. Newell's porywało trybuny, ale Paragwaj na ostatnim mundialu uchodził za najmniej zainteresowaną atakami drużynę w RPA. Do ćwierćfinału dotarł, strzelając trzy gole, tracąc jednego.

W Barcelonie wychowanek Bielsy ma dorównać wychowankom Cruyffa. To nie jest misja niemożliwa, piłkarze z Camp Nou doskonale znają nauki Argentyńczyka. Guardiola, zanim wszedł do szatni Barcelony, poleciał do Ameryki Południowej i kilka nocy słuchał wykładów Bielsy, uważa go za "najlepszego trenera na świecie".

Więcej o:
Komentarze (1)
Primera Division. Gerardo Martino z ziemi obcej do Katalonii
Zaloguj się
  • bigosmiszcz

    Oceniono 1 raz 1

    Jedno jest pewne !!!
    Trzeba poczekać i się przekonać !!!
    Czy to wypali !!!

    Wierny kibic zwycięskich drużyn.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX