Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

El Clasico w Pucharze Króla. Barcelona pokonała Real w Madrycie. Po raz kolejny

Real prowadził, ale szybko został zepchnięty pod własną bramkę i uległ 1:2. Gole dla drużyny z Katalonii strzelili obrońcy Carles Puyol i Eric Abidal. Rewanż w środę na Camp Nou.
1 : 2
Informacje
Puchar Króla 2011/12 - 1/4 finału
Środa 18.01.2012 godzina 22:00
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Real Madryt
1
0
1
FC Barcelona
0
2
2
Składy i szczegóły
Real Madryt
Bramki:Ronaldo (11.)
Kartki:Pepe, Coentrao, Callejon, Carvalho - żółta
Skład:Casillas - Altintop, Ramos, Carvalho, Coentrao - Xabi Alonso, Pepe (80. Granero), Diarra (66. Oezil) - Benzema, Higuain (66. Callejon), Ronaldo
FC Barcelona
Bramki:Puyol (49.), Abidal (77.)
Kartki:Pique, Busquets, Puyol - żółta
Skład:Pinto - Alves, Puyol, Pique, Abidal - Xavi (86. Thiago), Busquets, Iniesta - Sanchez (81. Adriano), Messi, Fabregas (88. Cuenca)
Obie bramki dla Barcy były wyjątkowe, obie strzelali ludzie, którzy zazwyczaj odpowiadają za przeszkadzanie napastnikom rywali. Pierwszą zdobył Carles Puyol, a każdy kto pamięta półfinał mundialu w RPA wydawało się, że takiego gola już widział. Wtedy zmęczony walką z Niemcami Puyol powiedział do Xaviego, by wykonał rzut rożny, tak samo, jak w Barcelonie. Chwilę później piłka spadła na kudłatą głowę obrońcy i wpadła do bramki. Gerard Pique opowiadał później, że to on chciał uderzyć, ale nagle przeleciał przed nim samolot i uderzył piłkę. W środę piłka minęła Pique, a samolot frunął blisko ziemi. Rezultat był ten sam.

Później piłkę do bramki wturlał Eric Abidal, a każdy kto tego nie widział, może już więcej nie mieć na to okazji. 33-letni lewy obrońca, który profesjonalnie kopie piłkę od 12 lat, łącznie ze środową strzelił cztery gole. W lidze nie trafił jeszcze nigdy.

Nazwiska strzelców są nawet bardziej sensacyjne niż wybory Jose Mourinho, który zmieścił w składzie Karima Benzemę i Gonzalo Higuaina, choć korzysta z tej pary incydentalnie. Wystawił Ricardo Carvalho, który od końca września leczył kontuzję i miał wrócić dopiero za kilka dni oraz debiutującego w pierwszej jedenastce Hamita Altintopa.

Na początku wydawało się, że tego ostatniego zmieni jeszcze przed przerwą, bo Turek nie nadążał za Andresem Iniestą. Hiszpan wbiegał w pole karne, strzelał i dośrodkowywał. Z każdą minutą Altintop grał jednak coraz lepiej. W drugiej połowie nacierał skrzydłem, zmuszał Iniestę do powrotu pod własne pole karne.

Mourinho znów coś zmienił, ale skończyło się tak samo jak wcześniej. Przed każdym El Clásico w tym sezonie (w środę grali czwarty raz) wydawało się, że Real zbliża się do Barcelony. W grudniu "Królewscy" uchodzili nawet za faworyta. Portugalczyk stworzył drużynę zdolną z niezwykłą regularnością zbierać punkty w lidze i obijać rywali w Lidze Mistrzów. Zawsze okazywało się jednak, że każdy jego pomysł w meczach z Barceloną się nie sprawdza.

Próbował grać ofensywnie. I Real poległ 0:5. Wstawiał do środka trzech defensywnych pomocników. Remisował i przegrywał, zwyciężył raz - po dogrywce. Po kilkunastu sekundach grudniowego El Clásico wydawało się, że w końcu zdecydowanie pobije Katalończyków, bo jego zespół prowadził 1:0. Skończyło się 1:3.

W środę wydawało się, że zanim objaśnił taktykę piłkarzom, zebrał pomysły z poprzednich meczów i wybrał te, które najlepiej się sprawdzały.

W środku pola znów stanęło trzech specjalistów od odbierania piłki. W tym Pepe - piłkarz świetny, którego jednak w El Clasico często zawodzą nerwy. Gdyby sędzia zauważył, że Portugalczyk podeptał Leo Messiego, pewnie wyrzuciłby go z boiska.

Pepe i innych odpowiedzialnych za defensywę wspomagali inni. Ba, skrzydłowi i napastnik częściej niż pod polem karnym rywala harowali niedaleko własnej bramki. Gdy piłkę przejmowali, przerzucali ją na lewe skrzydło, gdzie nogami przebierał już Cristiano Ronaldo. Przed przerwą obrońcy krajowego pucharu atakowali tylko w ten sposób, w ten sposób Portugalczyk strzelił jedynego gola.

Ciężka praca w środku boiska opłaciła się, bo Barcelona miała bardzo mało miejsca, jeśli strzelała, to z bardzo trudnych pozycji. Ale im bliżej było końca meczu tym Katalończycy mieli więcej miejsca, bo taktyka zaproponowana przez Mourinho wymagała kondycji Miguela Induraina i siły Rafaela Nadala. Piłkarze coraz wolniej przesuwali się po boisku, a Barcelona atakowała groźniej. I wygrała, trudno sobie wyobrazić, by w rewanżu na Camp Nou nie zdołała obronić przewagi i awansować do półfinału.

W nim zwycięzca El Clásico zagra ze zwycięzcą dwumeczu Valencia - Levante.

Czytaj relację z meczu Real - Barcelona » Tak grali minuta po minucie


Więcej o:
Komentarze (69)
El Clasico w Pucharze Króla. Barcelona pokonała Real w Madrycie. Po raz kolejny
Zaloguj się
  • frostaman

    Oceniono 34 razy -18

    Do kibiców farsy. wiecie jaka jest różnica między nami??? a no taka, że my przegrywamy z Barscą od 3 lat, ale wciąż jesteśmy z REALEM. A wy już po dwóch porażkach Barcy będziecie chodzić w białych koszulkach. Viva Real

  • beny1984

    Oceniono 5 razy -3

    ciotą jesteś ty viska el srarca tylko co do pepe masz racje pało

  • wikson10

    Oceniono 5 razy -1

    ha i co znów real przegrał cioty hahahahahahahahaha

  • Gość: Visca El Barca

    Oceniono 11 razy -1

    Real to cioty
    a co do pepe to ten debil turlał się jak by mu coś sie połamało

  • Gość: murinczo-sriczczo

    Oceniono 1 raz -1

    Visca el Barça!!!

    http://www.youtube.com/watch?v=pq5GCWHXmbk&context=C378dd8aADOEgsToPDskLcNct2fUCLINcWuXQx5dKO

  • Gość: e

    Oceniono 2 razy 0

    W tym golu dla Realu tyle samo zasługi CR co i bramkarza Barcy. Ale najlepsze i tak jest to, że Barcelona regularnie leje Real - ten sam Real demolujący drużyny, z którymi Barca w tym sezonie z upodobaniem traci punkty...

  • creaturr

    Oceniono 2 razy 0

    @fan pilki
    "auczcie się wreszcie, że statystki nie decydują o tym, kto był lepszy. Liczą się wykorzystane sytuacje, a nie to kto ich więcej stworzył. Co za sztuka zmarnować dziesięć sytuacji, aby wykorzystać jedenastą. Lub posiadać piłkę przez 60min meczu, i nie strzelić nic. Łatwo wtedy sobie wmawiać "byliśmy lepsi, bo byliśmy 70% czasu przy piłce". Heh, tyle, że nie o to w piłce nożnej chodzi. Tacy eksperci jak Wy, powinni zdawać sobie z tego"
    Więc odnoszę się do tego. Zgadzam się, wtedy tak było. Ale kibice Realu lepsi byli? W dodatku ta sztuczna atmosfera - wygrywają - Hala Madrid i doping drużyny. Przegrywają - Cisza.
    Chodzi mi o szacunek piłkarzy wtedy. Zizu, Figo, Carlos... Cannavaro.. Choć Figo wg mnie stracił szacunek piłkarza, ale zostawmy to. Jeden drugiemu nie deptał po rękach etc etc. Rozpisywać się nie ma sensu tym bardziej, że to internet. Możemy pogadać przy piwie, przy meczyku :) Lubię zdrową rozmowę między kibicami. A teraz wybacz, szykuję się na mecz Polska - Dania. Do boju Orły

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX