Sport.pl

Mistrzostwa świata 2018. Hiszpania - Rosja. Szalony mecz w Moskwie, Czerczesow triumfuje. 'Wąsy nadziei' przyniosły Rosji szczęście i dały jej ćwierćfinał

To miał być mecz do jednej bramki. Skazana na porażkę reprezentacja Rosji zaczęła najgorzej jak się dało - od bramki samobójczej. Później była furia niedźwiedzia; furia zakończona zwycięstwem w rzutach karnych i awansem Sbornej do ćwierćfinału mistrzostw świata!

Na Łużnikach doszło do spotkania dwóch całkiem obcych ciał. Z jednej strony głodni sukcesu Hiszpanie, z piłkarzami Realu Madryt i Barcelony, prowadzeni przez niebędącego trenerem Fernando Hierro, który na kilka tygodni wcielił się w rolę strażaka. Naprzeciwko nich: Rosja, gospodarz, nieśmiały, bo od początku turnieju oczekujący na lanie, którego na razie udawało się unikać. Bez gwiazd, ze szkolonym w Madrycie Denisem Czeryszewem na ławce. I ze Stanisławem Czerczesowem, który w razie triumfu miał doczekać się w Moskwie pomnika.

Gdy tuż przed pierwszym gwizdkiem Dmitrij Siennikow, legendarny obrońca Lokomotiwu Moskwa, zagrzał miejscowych kibiców do boju, ci huknęli jak z tysiąca armat ustawionych na trybunach stołecznego giganta. Kto jednak mógł się spodziewać, że wielkie strzelanie będzie także na murawie? Co prawda nie w regulaminowym czasie gry czy w dogrywce, ale w serii rzutów karnych, ale jednak - Rosjanie awansowali do ćwierćfinału mistrzostw świata! Przed meczem cały kraj założył 'usy nadieżdy', czyli 'wąsy nadziei'. I te przyniosły mu szczęście.

Plan obronny na 12 minut

Sprawdziły się przewidywania rosyjskiej prasy, która wieszczyła, że Sborna zamuruje bramkę w oczekiwaniu na cud. Czerczesow zdecydował się na korektę ustawienia i postawił na pięciu obrońców, a nie czterech, jak ostatnio. Ofiarą tej decyzji stał się Denis Czeryszew, który mecz oglądał z ławki, tak jak jego koledzy ze szkółki Realu Madryt Dani Carvajal i Lucas Vázquez.

Plan Czerczesowa miał jednak zasadniczą wadę - całkowicie pozbawił gospodarzy atutów w ofensywie. Można było to dostrzec już na początku, gdy efektownym rajdem po skrzydle Hiszpanów popisał się Aleksandr Golowin, który nie miał nawet jednego partnera, któremu mógł dośrodkować. Jeszcze bardziej piłkarzy Fernando Hierro zaskoczył strzelec pierwszego gola Siergiej Ignaszewicz. Doświadczony stoper tak skupił się na przeszkadzaniu przy rzucie wolnym Sergio Ramosowi, że w ekwilibrystyczny sposób piętą skierował piłkę do bramki. 12 minut - tyle trzymała się kupy taktyka Czerczesowa. Po samobóju 38-latka zaczęła się wojna.

Niedźwiedź atakuje

Po utracie bramki rosyjscy piłkarze przypominali podrażnionego niedźwiedzia, który w furii chce zniszczyć swojego rywala. Bez względu na straty. Nagle to Hiszpanie znaleźli się w odwrocie, a pod bramką Davida de Gei co raz było znacznie goręcej, niż na całym stadionie. Gdyby ciosy wyprowadzane przez Rosjan były nieco bardziej skoordynowane i pozbawione pierwiastka chaosu, skończyłyby się bramką. Hiszpanie wytrzymali jednak szarżę i otrząsnęli się z niej dość szybko. Czerczesow mógł żałować, że tak ostro Rosja nie zaczęła od początku.

Dziuba zameldował wykonanie zadania

Po 12 minutach było jednak za późno na analizę błędów. Trzeba było atakować. A więc Rosja atakowała. Do tego potrzebne były siły, z których Rosjanie szybko opadali. Znamienny był moment, gdy w 32 min. do wysokiego pressingu ruszył Artiom Dziuba, ale po kilkunastu metrach odwrócił głowę i zorientował się, że na połowie rywala jest całkiem sam. Tak samo było, gdy w pole karne Hiszpanii wpadł Golowin, ale nie miał komu podać i musiał czekać.

Gdy wydawało się, że do końca połowy Rosja będzie czekać na gwizdek sędziego, dźwięk gwizdka okazał się dla niej piękniejszy, niż najpiękniejsze symfonie Piotra Czajkowskiego. Holender Bjorn Kuipers dostrzegł w polu karnym rękę Gerarda Piqué i podyktował rzut karny! Do piłki podszedł Dziuba i pewnie pokonał de Geę po czym kolejny raz zameldował trybunom wykonanie zadania. Czerczesow w momencie jego strzału nie patrzył na murawę.

Mecz o szachowy ćwierćfinał

W przerwie selekcjoner Sbornej widząc opadających z sił zawodników zdecydował się na zmianę: Jurija Żyrkowa zastąpił Wladimir Granat. Po godzinie gry Czerczesow ściągnął z boiska Aleksandra Samiedowa, a wpuścił na nie wychowanego i wyszkolonego w Realu Madryt Denisa Czeryszewa. To on miał być tajną bronią Rosji na Hiszpanię. Na ostatnie 25 minut zespół zasilił także Fiodor Smolow, który zastąpił strzelca bramki Artioma Dziubę.

Rosjanie nie zamierzali przyglądać się biernie poczynaniom rywali, tak jak Polacy w ostatnich dziesięciu minutach meczu z Japonią. Próbowali przejmować inicjatywę, atakować kontratakami. Hiszpanie grali rozsądnie, utrzymywali się przy piłce zmuszając gospodarzy do biegania, za co nagradzani byli regularną salwą gwizdów. Po przerwie zamiast furiackich ataków obu stron oglądaliśmy co najwyżej mecz o szachowy ćwierćfinał mistrzostw świata. Momentami piłkarze Hierro sami rozkładali bezradnie ręce, bo schemat ich wątłych prób był podobny: kilkadziesiąt podań wszerz boiska, a później strata na skraju pola karnego Rosjan. Dwa razy udało im się zagrozić bramce Igora Akinfiejewa, ale 32-latek dwukrotnie był górą.

W oczekiwaniu na karne

To nie był obrazek napawający Rosjan optymizmem: kilkuminutową przerwę przed startem dogrywki większość piłkarzy Sbornej przeleżała próbując doprowadzić zmęczone mięśnie do jakiejkolwiek używalności. Jeszcze w regulaminowym czasie gry na boisko padł Ignaszewicz, którego złapał skurcz. Kolejne minuty były dla zawodników Stanisława Czerczesowa katorgą. Znacznie lepiej trudy spotkania znieśli Hiszpanie, którzy odprawy Hierro słuchali na stojąco. To oni kontrolowali całą dogrywkę. Gospodarze wcielili się w rolę snujących się po murawie przeszkadzaczy, którzy za wszelką cenę chcieli dotrwać do rzutów karnych, od czasu do czasu zapuszczając się w stronę bramki de Gei. W międzyczasie trener Czerczesow przeszedł do historii futbolu jako pierwszy szkoleniowiec, który na mistrzostwach świata skorzystał z dodatkowej czwartej zmiany. Zmęczonego Aleksandra Jerochina zastąpił Daler Kuziajew.

Upływające minuty i duchota, która panowała na Łużnikach, zdawały się nie przeszkadzać Hiszpanom. Ci wciąż szukali drogi do bramki Akinfiejewa, który drugi raz nie dał się jednak pokonać. Rosjanie najdłużej oddech wstrzymali w 115 min., gdy Kuipers konsultował się z Paweł Gilem, który pełnił funkcję asystenta VAR. Po długim oczekiwaniu Holender nakazał jednak grę, za co został nagrodzony brawami. Kilka minut później zakończyła się dogrywka.

Russia Russia MANU FERNANDEZ/AP

Święto całej Rosji rozpoczęte!

Później było już tylko oczekiwanie na święto, które w niedzielny wieczór rozpoczęło się w całej Rosji. W pierwszej serii swoje rzuty karne wykorzystali Iniesta i Smolow. W drugiej trafił Piqué, a za nim Ignaszewicz, który zrobił wszystko, aby odkupić swoją winę za bramkę samobójcza. Później był Koke, który uderzył niemal w środek bramki! Po nim do piłki podszedł Gołowin. Uderzył równie słabo, ale w przeciwieństwie do piłkarza Atlético Madryt - skutecznie! W czwarte serii trafili Ramos i Czeryszew. Jako piąty wśród Hiszpanów strzelał Iago Aspas. I nie pokonał Akinfiejewa, który mocno walczy z legendą Lewa Jaszyna. Po strzale Hiszpana Łużniki eksplodowały! Tysiące kibiców płakało, podobnie jak Czeryszew i jego koledzy, którzy na murawie nie mogli uwierzyć w to, co właśnie się stało. Ale to prawda. Sborna na organizowanych w Rosji mistrzostwach świata awansowała aż do ćwierćfinału!

Więcej o:
Komentarze (46)
Mistrzostwa świata 2018. Hiszpania - Rosja. Szalony mecz w Moskwie, Czerczesow triumfuje. "Wąsy nadziei" przyniosły Rosji szczęście i dały jej ćwierćfinał
Zaloguj się
  • 31.februarius

    Oceniono 8 razy 6

    co je, do q... biedy przeogromnej?!
    Przecież oni jeszcze miesiąc temu nie mieli gotowych stadionów!?

  • barakuda62

    Oceniono 10 razy 6

    Bardziej się cieszę z tego że Hiszpany odpadły niż z tego że Ruskie grają dalej- choć ostatecznie to oni wbili dwie bramki to im się słusznie należało ;)
    Ważene że wszystko co ma związek z pier...ą Barceloną odjeżdża z kwitkiem do domu :)

  • Oceniono 15 razy 5

    'Rosyjski antyfutbol?' to co to bylo od Galacticos Hiszpanow i ich zasrana tiki-taka 1000 podan do nikad? Rosjanie grali jak mogli i sa druzyna na papierze GORSZA od Polski(zeby tylko patrzec na nazwisk), a tak czy siak walczyli jak mogli i wygryzli zwyciestwo!

    Zeby nasze kur..a Orly grali chociaz trocze tak jak Rosja to moze by jeszcze grali!

    Az wstyd mi tych chamskich zazdrosnych wypocin.

  • cichwoda

    Oceniono 7 razy 5

    Hiszpanie przerż neli bo przeczyczali w gazecie że ruskie stadiony są nie ukończone więnc założyli gumofilce zamiast korków, panie. Hey Severin zaczynasz wpisy od nowa?

  • ludzik1-live

    Oceniono 7 razy 3

    Wyglądało trochę tak ,jakby Hiszpanie chcieli pomóc gospodarzom turnieju ...

  • takito.ataki

    Oceniono 6 razy 2

    Trochę wspomnień: ileś lat temu - może 10? - rosyjską pikłą nożną wstrząsnęła afera z ustawianiem wyników meczy. W odpowiedzi Putin rozwiązał związek piłkarski i powołał nowy. W ramach kary EUFA wykluczyła z rozgrywek na 2lata rosyjską reprezentację. Jak widać nikomu w Rosji to nie przeszkodziło w zbudowaniu przyzwoitej drużyny. W Polsce podobną aferę z ustawianiem wyników zamieciono POd dywan. Efekty widać na mistrzostwach

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX