Sport.pl

MŚ 2018. Zaczynamy mistrzostwa świata! W Rosji ma być bezpiecznie, gościnnie i na bogato

W czwartek w Moskwie rozpoczną się piłkarskie mistrzostwa świata. Po 12 latach przerwy do mundialowej elity wraca reprezentacja Polski. Przed nią, ale także przed gospodarzem-Rosją, a nawet federacją FIFA, wielki turniej wielkich szans. Futbolowy spektakl czas zacząć!

W blisko 90-letniej historii mundialowa karawana odwiedziła niemal wszystkie zakątki globu. Była w Afryce, Azji i w obu Amerykach. Nigdy jednak mistrzostwa świata nie zagościły na wschodzie Europy. Aż do teraz. Ich gospodarzem będzie Rosja, która organizowała już letnie Igrzyska Olimpijskie (w Moskwie), zimowe (w Soczi) czy finał Ligi Mistrzów (w 2008 roku). W czwartek nasi wschodni sąsiedzi będą mogli dopisać sobie czwartą prestiżową gwiazdkę.

Ich droga do mundialu nie była usłana różami. Na trasie pojawiła się zalewająca stadion w Kaliningradzie woda, gigantyczne opóźnienia w Samarze, afera korupcyjna w Petersburgu, oskarżenia o wykorzystywanie północnokoreańskich robotników, kilkukrotne cięcia budżetu organizacyjnego i załamanie rubla przez które na kilku stadionach na jakiś czas stanęły prace.

Rosja dała jednak radę. I - zgodnie z planem - 14 czerwca zameldowała gotowość. Nie tylko obiektów na których odbędzie się turniej, ale i hoteli, dróg, lotnisk. Bo mistrzostwa świata niosą największemu państwu na świecie nie tylko piłkarskie emocje, ale i cywilizacyjny skok - przynajmniej w niektórych sektorach. I być może jeszcze bardziej otworzą Rosję na zachód. Wiele wskazuje na to, że przed nami - dosłownie - wielki turniej. I to pod każdym względem. Także dla Polski, która po 12 latach przerwy wraca do grona najlepszych drużyn na świecie.

Reprezentacja Polski jedzie na mundial Reprezentacja Polski jedzie na mundial KUBA ATYS

Powrót Polski po 12 latach

Tak uzdolnionego pokolenia reprezentacja Polski nie miała od dawna. I nie chodzi wcale o jego symbol - Roberta Lewandowskiego. Selekcjoner Adam Nawałka ma dziś do dyspozycji świetnych bramkarzy, filarem jego obrony do momentu kontuzji był wicemistrz Francji Kamil Glik, którego w defensywie wspierał uwielbiany w Dortmundzie Łukasz Piszczek; na skrzydłach szaleją Jakub Błaszczykowski z Kamilem Grosickim, w środku pola rządzi i dzieli wracający do wysokiej formy Grzegorz Krychowiak. A są jeszcze dwie gwiazdy z Neapolu: Piotr Zieliński, który może być objawieniem mundialu i niezbędny kadrze jak tlen Arkadiusz Milik. Ta wybuchowa mieszanka ma eksplodować w Rosji do której Polacy przylecieli w środę. Zamieszkali w Soczi, czyli ulubionym kurorcie prezydenta Rosji Władimira Putina.

Na wschód nasi piłkarze polecieli w całkiem odmiennych nastrojach, niż ich starsi koledzy w 2002 i 2006 roku. Zawodnicy Jerzego Engela przekonani o swojej wielkości polecieli do Azji po złoto, aby po trzech meczach pakować się do drogi powrotnej. Podobnie było za Pawła Janasa, gdy Polacy nie potrafili upilnować wyrzucających rzuty z autu Ekwadorczyków. Tym razem kadrowicze nie tylko są pełni nadziei, ale i pokory. Dla większości z nich czerwcowy turniej będzie pierwszym i ostatnim wydarzeniem tej rangi. Zaledwie jeden z Polaków ma za sobą mundialowe doświadczenie - to Łukasz Fabiański, który w 2006 roku był jednak tylko statystą. Tym razem - podobnie jak koledzy - chce odegrać na mistrzostwach znaczącą rolę.

To właśnie duża wewnętrzna rywalizacja jawi się jako jeden z największych atutów polskiej reprezentacji, która przez zagranicznych obserwatorów uznawana jest za jednego z faworytów grupy H. - Dla mnie to proste: faworytami są Kolumbia i Polska. Senegal i Japonia mogą dostarczyć jakichś trudności, ale wasza siła stoi na wyższym poziomie - zapewniał Sport.pl słynny rosyjski piłkarz Walerij Karpin. O tym czy miał rację, przekonamy się już 19 czerwca.

Stadion Łużniki, Moskwa Stadion Łużniki, Moskwa HASSAN AMMAR/AP

867 miliardów dla gospodarki

Wstępne plany Rosji było bardzo ambitne. Jak się okazało - zbyt ambitne. Początkowo na organizację mundialu kraj miał przeznaczyć ok. 15 mld euro. Już po kilku miesiącach budżet obniżono do 13 mld, później o kolejne 500 mln euro. W połowie maja 2015 roku "obcięto" następne 60 mln. Zrezygnowano m.in. z budowy szybkich kolei i remontów dróg. Połowę finansowania musieli zapewnić prywatni przedsiębiorcy, m.in. właściciel Chelsea Roman Abramowicz. Duże znaczenie w postępie prac miało załamanie się rubla, które wstrzymało kilka budów. W planie oszczędności pojawił się nawet pomysł Aleksandra Kchinszteina z partii "Jedna Rosja", który proponował, by dla obniżenia kosztów materiały budowlane produkowali więźniowie. Dzięki śledztwu norweskiego magazynu "Josimar", wiadomo też, że do pracy zatrudniono ponad stu pracujących za grosze północnokoreańskich robotników.

Ostatecznie - mimo kilku sporych kłopotów, jak w Kaliningradzie czy Petersburgu - udało się zakończyć wszystkie plany. I choć na ulicach Moskwy w noc poprzedzającą mecz wciąż trwały ostatnie prace porządkowe, to cały kraj ogłosił już całemu światu swoją gotowość.

Prawa do organizacji przyznane Rosjanom w 2010 roku w Zurychu były jak zaproszenie na wielki bal. Co miejscowych napawa dumą szczególnie - prawa te w ostatniej chwili zostały wyszarpane Anglikom. - Byłem tam. Byli też Anglicy, był Bobby Charlton, David Beckham. Pamiętam, że kiedy Sepp Blatter podniósł tablicę z napisem 'Russia' to mało nie pomdleli. Oni byli bladzi jak ściana! Bo mieli pewność, że wygrają. Bo oni mogą zorganizować mistrzostwa choćby jutro. Wszystko mają gotowe: stadiony, hotele, lotniska. Wszystko. Ale polityka FIFA jest taka, że futbol wysyłany jest na wszystkie strony świata. I teraz u nas też będą piękne - tłumaczył niedawno w rozmowie ze Sport.pl mistrz olimpijski z Melbourne Nikita Simonian.

Nie tylko on cieszy się z mistrzostw. Według wstępnych szacunków "Izwiestji" rosyjska gospodarka w trakcie mistrzostw poprzez hotele sklepy czy restauracje zostanie zasilona imponującym zastrzykiem w wysokości 867 miliardów rubli, czyli ok. 5 miliardów złotych.

Kibice w Moskwie Kibice w Moskwie Felipe Dana / AP Photo

Amerykańsko-latynoska inwazja

Przez kilka ostatnich dni stolica Rosji nie była miejscem w którym można było spotkać lato. Słońce zakryły ciężkie, ciemne chmury, padał deszcz, temperatury nie przekraczała 15 stopni. Atmosferę mundialu podgrzewali za to kibice, którzy od kilku dni lądowali na Wnukowie, Szeremietiewie czy Domodiedowie, a następnie pędzili pod Sobor Wasyla, aby tam zrobić sobie pierwsze selfie. Moskwa niemal od razu przybrała kolor ich koszulek i zaczęła mówić ich językami, choć kłopoty z komunikacją to wciąż chyba największy problem przyjezdnych.

Już dziś niemal wszędzie można natknąć się na feerię barw, szczególnie kibiców z Ameryki Łacińskiej, których z daleka nie tylko widać, ale i słychać. Fani z Peru opanowali okolice stacji metra Teatralnaja i Twerskaja, Kolumbijczycy zbierają się na Arbacie, a Brazylijczycy - na Placu Czerwonym. - Przyjechaliśmy tu, żeby poczuć atmosferę mistrzostw. Na razie jest fajnie, choć zimno. Później jedziemy do Kazania, gdzie będziemy czekać na mecz z Polską, który oczywiście wygramy - śmiał się Aleksiej, płynnie mówiący po rosyjsku Kolumbijczyk z Bogoty. - Zdziwiony? Mój tata jest Rosjaninem! - wytłumaczy, widząc nasze zdziwienie.

Na trzy dni przed inauguracją turnieju FIFA poinformowała, że sprzedała 2 403 116 biletów. W procesie rozpoczętym we wrześniu 2017 roku najwięcej wejściówek nabyli Rosjanie do których trafiło 871,797 kart wstępu. O ile pierwsze miejsce na liście nabywców nie jest żadnym zaskoczeniem, o tyle drugie - już tak. Aż 88 825 biletów kupili Amerykanie, których reprezentacji nie zagra na tegorocznym mundialu. W pierwszej dziesiątce jest tylko jeden kraj z Europy. To Niemcy, którzy dostali 62 541 biletów. Za przybyszami z USA uplasowała się Brazylia (72 512) i Kolumbia (65 234), a następnie: Meksyk (60 302), Argentyna (54,031), Peru (43 583), Chiny (40 251) i Australia (36 359). Polacy są dopiero w drugiej dziesiątce.

Mutko: W Strefach Kibica będzie piwo!

Rosjanie przygotowali kilkanaście Stref Kibica. Ta największa znajduję się w Moskwie - w zielonej enklawie stolicy - na Worobiowych Wzgórzach. Mimo jesiennej pogody i protestów studentów Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego, którzy uparcie próbowali zablokować powstanie Fan Zony (miała przeszkadzać im w przygotowaniu do nadchodzącej sesji), tysiące moskwiczan zjawiło się w niedzielę nad brzegiem rzeki Moskwy, gdzie odbyły się koncerty. - Nasza strefa może pomieścić 25 tys. ludzi, choć pierwotnie planowano przygotować ją dla 40 tys. fanów. Otwarta jest we wszystkie dni meczowe. Nieco mniejsza, bo 20-tysięczna Fan Zona, jest w Samarze na placu Kujbyszewa. Ale wszystkie miasta zorganizowały dla kibiców miejsca w których mogą oni oglądać mecze i spędzać czas - tłumaczy wolontariuszka Julia.

W Fan Zonach poza wielkimi telebimami przygotowane będą także m.in. stoiska sponsorów turnieju, a także punkty gastronomiczne. Co dla niektórych kibiców istotne - już w styczniu tego roku wicepremier Rosji Witalij Mutko potwierdził w rozmowie z agencją Interfax, że dzięki specjalnemu rozporządzeniu rządu w Strefach Kibica zezwolona będzie sprzedaż piwa.

Generał-major w służbie porządku

Dla organizatorów mundialu od początku priorytetem było bezpieczeństwo. Dziś Moskwa przypomina miasto, w którym wprowadzono stan wyjątkowy. Na każdym kroku można spotkać patrole policji, Rosgwardii (wojska wewnętrzne podległe prezydentowi), kilka tysięcy nieumundurowanych agentów wysłało do pracy FSB. W pogotowiu jest także jednostka sił specjalnych MSW OMON. W wielu miejscach m.in. na lotnisku, w galeriach handlowych, przejściach metra czy hotelach ustawiono bramki wykrywające materiały wybuchowe, przy których całą dobę czuwają uzbrojeni funkcjonariusze. - Rząd zrobił wszystko, aby turniej był bezpieczny. Została wprowadzona nowa ustawa bezpieczeństwa. A nad stadionami będą latać drony szukające zagrożeń - wyjaśnia Sport.pl Sebastian Terleckij z dziennika "Izwiestja".

Mówiąc o bezpieczeństwie, trzeba mieć na uwadze także ewentualną konfrontację polskich i rosyjskich kibiców, którzy starli się już w 2012 roku w Warszawie podczas organizowanych w Polsce i na Ukrainie mistrzostw Europy. - Byłem tam i wiem, że była grupa, która szukała bójki. To była typowa prowokacja, bo normalni Polacy nie byli wobec nas nastawieni wrogo. Dlatego nie wydaje mi się, aby kibice mieli w Rosji jakikolwiek problem - zapewnia reporter "Kommiersanta" Aleksiej Dospiechow. Nieco ostrożniejsi muszą być fani z Anglii, których rosyjscy chuligani mają na celowniku. Nie tylko za starcia w Marsylii podczas Euro 2016, ale także za nieprzychylną postawę Anglii po przyznaniu Rosji praw do organizacji mistrzostw.

#WelcomeToRussia2018

Od wielu miesięcy trwała walka rosyjskiego rządu ze stadionowymi bandytami. Jej twarzą został mianowany przez samego Władimira Putina generał-major Władimir Markin. O tym, jak wiele do powiedzenia w sprawach kibicowskich mają politycy, świadczą wydarzenia z ubiegłego roku. Po materiale "Armia rosyjskich chuliganów" przygotowanym przez brytyjską telewizję BBC, który - zdaniem Rosjan - szkalował kibiców i kraj, fani Spartaka Moskwa zaprezentowali oprawy meczowe, na których widniał m.in. minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow czy napis "BBC - Blah Blah Channel". Od oprawy odcięli się jednak ultrasi klubu, wskazując poniekąd prawdziwego pomysłodawcę akcji. Innym razem milicja kazała fanom zmienić treść oprawy, co poskutkowało zmianą tzw. sektorówki ze "Stolica waszego strachu" na "Moskwa, najlepsze miasto na ziemi". Płachtę materiału z hasłem "#WelcomeToRussia2018" musieli pokazać natomiast kibice CSKA. W takim właśnie gościnnym kibicowskim nastroju mają przebiegać rozpoczynający się właśnie mundial.

Nowe otwarcie

Już w czwartek miliony kibiców na całym świecie zasiądą przed telewizorami, aby obejrzeć inaugurację turnieju, która odbędzie się na stadionie Łużniki. Mogący pomieścić 81 tys. ludzi obiekt po ośmioletniej przebudowie ukaże swe nowe oblicze - nie tęczowe, jak dotychczas, ale kremowoczerwone. Nowe oblicze chce ukazać także Rosja, a nawet FIFA, która po latach dyskusji zdecydowała się wprowadzić na mundialu technologię wideoweryfikacji VAR.

Ceremonia otwarcia największej piłkarskiej imprezy na świecie rozpocznie się o godz. 16.30 czasu polskiego. Pół godziny później argentyński sędzia Nestor Pitana wyprowadzi na boisko piłkarzy reprezentacji Rosji i Arabii Saudyjskiej. A więc mistrzostwa świata czas zacząć! 

Więcej o:
Komentarze (17)
MŚ 2018. Zaczynamy mistrzostwa świata! W Rosji ma być bezpiecznie, gościnnie i na bogato
Zaloguj się
  • chris rhode

    Oceniono 2 razy 2

    Infantino wygląda jak podróbka Stanisława Tyma. Jak bonie dydy.

  • jebnelem

    Oceniono 5 razy 1

    Dzisiaj kibicuję Rosji, a wy pisomatołki pewnie nie będziecie oglądać meczu?

  • wujek_extrema

    Oceniono 7 razy 1

    nie powidlo sie polakom zaciskanie kciukow zeby sie rosji nie udalo. Otoz udalo sie i turniej ma dac ekonomii kilkumiliardowy zastrzyk

  • yerry46

    Oceniono 2 razy 0

    Co się dzieje z groszorobem Wilkowiczem ? - nadal tropi ruskie kible bez ścianek działowych ??

  • zebrzec

    Oceniono 6 razy 0

    "niezbędny kadrze jak tlen Arkadiusz Milik. " uogólniajac poza meczem na euro gdzie padła jedyna bramka meczu nie przypominam sobie nic poza strzałami w boczne siatki i bomby a'la rugby na pusta bramke..

  • Edward Żmuda

    Oceniono 3 razy -1

    Rosja zorganizuje mistrzostwa wzorowo, martwię się tylko o występy Polaków, chyba spuchną w meczach z murzynami i latynosami.

  • mitoogorkach

    Oceniono 5 razy -1

    Banda hipokrytow, ruscy ch...e nie narod, a wszyscy pojechali pokopac pilke w obliczu tego co robi ten ruski pie...c putin.

  • wooki74

    Oceniono 7 razy -1

    Bezdomne psy już uśpione, bezdomni, kalecy i żebracy wysłani na Sybir, będzie dobrze!

  • libero1963

    Oceniono 9 razy -1

    Widzę, że duch Wacusia R, czołowego rusofoba czuwa. Jedno, niestety, że pozytywne zdanie o Rosji, dwa negatywne. Zaczął sie kolejny festiwal propagandzistów. Nawet w sporcie. A jak nie bedzie co pisać, to napiszecie o przodkach piłkarzy. Wstydźcie się za manipulacje. A w Polsce jak było Euro, ile "wałków" było, premii.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX