Sport.pl

MŚ 2014. Piekło Dantego, krosy Kroosa i najgorszy dzień Scolariego, czyli pięć rzeczy których dowiedzieliśmy się z meczu Brazylia - Niemcy

Reprezentacja Brazylii przegrała w półfinale mistrzostw świata 1:7 z Niemcami. Czego dowiedzieliśmy się z tego meczu pisze z Brazylii Paweł Wilkowicz. A dowiedzieliśmy się paru rzeczy o...
Brazylia - Niemcy 1:7 Brazylia - Niemcy 1:7 Fot. DAMIR SAGOLJ

...Mineirazo

O wybitnych sportowcach i nieznanej stronie piłki nożnej przeczytaj w książkach >>

Analogii do Maracanazo nie brakuje, ale różnic jest chyba więcej. Tamta przegrana w mistrzostwach w 1950 naprawdę była dramatem. Ta z Belo Horizonte (swoją drogą, tutaj miała w 1950 roku miejsce większa sensacja niż na Maracanie, USA, choć nie na tym samym stadionie, pokonały Anglię) była tragikomiczna. Wtedy ludzie nie wiedzieli, jak oswoić to co się stało. Teraz oswajali śmiechem z kadrowiczów, zwłaszcza z Freda. Ale, na szczęście dla Freda, teraz pewnie będzie wielu kozłów ofiarnych. W 1950 był właściwie tylko jeden, bramkarz Moacir Barbosa. Brazylia przywiązała się do wersji, że to on zawalił mecz z Urugwajem, choć można było o tym dyskutować. Nie wybaczyła mu tego do końca życia. Czy obecnym przegranym wybaczy, to się okaże. Na pewno im tego nie zapomni.

Luiz Felipe Scolari Luiz Felipe Scolari Fot. DAVID GRAY

... Brazylii

?Wcale się nie dziwię, że Neymar połamał plecy, skoro musiał na nich nieść tę trupę? - napisał ktoś na Twitterze. W punkt. Grupa piłkarzy zaprawionych w klubowej piłce zagrała mecz przedszkolny. Właściwie - odmówiła w pewnym momencie pierwszej połowy świadczenia pracy. W histerii wokół Neymara zapomniała, że to obrona była do tej pory jej największą siłą. Wyszła z koszulką Neymara, a może trzeba było wyjść z tą Thiago Silvy? Nie było nawet czasu na zastanawianie się, gdzie by Neymar pomógł, tyle złego działo się blisko bramki Brazylii. Jeszcze żaden gospodarz mistrzostw świata nie poniósł takiej klęski. Pewnie nawet Katar nie przegra na swoich mistrzostwach tak wysoko. Ta klęska była niewytłumaczalna pod każdym względem. Wiemy na pewno, że ostatnio dużo rozmawiała z piłkarzami pani psycholog. Ale o czym rozmawiał z nimi trener Luiz Felipe Scolari? Niebywałe, że drużyna nie miała żadnego planu B na wypadek straty gola akurat z Niemcami. Że dała sobie tak łatwo strzelić tego pierwszego gola, kopię goli które dotychczas to ona strzelała Chile i Kolumbii. Brazylijczycy wyszli przeciw Niemcom tak jak przeciw Kolumbii, tylko bez faulowania. Puścili pierwsze minuty na żywioł, zresztą obie strony puściły, mnożyły się niecelne podania. Ale gdy Niemcy już byli w szyku, Brazylia nadal nie miała żadnej refleksji, że zostawia rywalowi mnóstwo miejsca. Nie tylko za plecami swoich bocznych obrońców, ale też w pomocy. Joachim Loew jeszcze na konferencji prasowej był w szoku, jak wiele to było miejsca. A Scolari siedząc za tym samym stołem nie potrafił się doliczyć, czy minut było sześć czy siedem, a goli w tym czasie trzy czy cztery. Zastępujący Silvę Dante miał swoje piekło w środku obrony, David Luiz był wszędzie czyli nigdzie, pogubił się Fernandinho. - To ja jestem odpowiedzialny za katastrofę, bo podejmowałem decyzje, wybierałem taktykę - mówił Scolari na konferencji prasowej. Nazwał to najgorszym dniem w swoim życiu.

Niemcy cieszą się po golu Niemcy cieszą się po golu Fot. EDDIE KEOGH

... Niemcach

Są trochę jak z kawału o rabinie i kozie. Najpierw Joachim Loew pomieszał piłkarzom pozycje, a potem je tym najważniejszym przywrócił i od tego czasu są nie do zatrzymania. Philipp Lahm znów na prawej obronie, Sami Khedira (to on mógł pierwszy strzelić gola, po pięknej akcji, którą sam zaczął) znów w środku z Bastianem Schweinsteigerem. Choć tym razem bliżej mu było do pary z Tonim Kroosem niż Schweinsteigerem. Khedira się na swojego gola doczekał, Kroos na dwa, Schweinsteiger nie, a był niesamowity za ich plecami, w roli porządkowego w pomocy. Manuel Neuer nawet w taki wieczór pokazał mądrość i refleks. Miroslav Klose ma swojego rekordowego gola, ale przecież dał drużynie więcej, polując na luki u Brazylijczyków. A Thomas Mueller potwierdził, że jest jeszcze lepszy niż cztery lata temu w RPA. Znajduje wolne przestrzenie z taką łatwością, że może wypadałoby raczej napisać, że to one znajdują jego. Zawsze przygotowanego do asysty lub strzału. Pierwszą bramkę zdobył jak przystało na napastnika kieszonkowca, Brazylia nawet się nie zdążyła złapać za portfel. Przy drugim asystował, przy trzecim był zamieszany.

Toni Kroos Toni Kroos Fot. LEONHARD FOEGER

... Tonim Kroosie

Były jakieś wątpliwości, kto jest rozgrywającym turnieju? To już ich nie ma. Kroos to rozgrywający w nowoczesnym stylu, taki który kiedy trzeba, potrafi grać jak quarterback, potrafi zdominować fizycznie, jest ciągle w ruchu. A krosy Kroosa to od początku jedna z najpiękniejszych rzeczy w tym mundialu. Po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego Niemcy pokonali Francuzów, po takim samym dośrodkowaniu zaczęli demontaż Brazylii. Trzecią i czwartą bramkę Kroos strzelił sam. Nikt na mundialu nie zdobył jeszcze dwóch w ledwie 69 sekund.

Joachim Loew Joachim Loew Fot. RUBEN SPRICH

... Joachimie Loewie

Po latach zachwytu, że trener tworzy piękny futbol, a do tego jest taki inteligentny i z nienagannymi manierami, przyszło zwątpienie, czy nie za wiele tu stylu, a za mało konkretu, czy z Loewem drużyna kiedykolwiek wygra tytuł, czy nie bywa zbyt łagodna dla rywali. Co do tytułu, przesądzać niczego nie wolno, tu każda runda to osobna historia, Niemcy tego doświadczyli. Ale zbyt łagodnymi nazwać ich już nie sposób, dokończyli rozprawę z Brazylią z zimną krwią. Loew często słyszał, że jest uparty, nie chce się uczyć na błędach, choć przecież się cały czas uczył. Najczęściej w Bayernie, próbując przenosić to, co tam działo się najlepszego. Nawet stałe fragmenty gry polubił, gdy je zaczął w Bayernie dopieszczać Jupp Heynckess (przejmował Bayern który rzutami rożnymi właściwie gardził, jak Barcelona Pepa Guardioli). Niemcy w Brazylii strzelili ze stałych fragmentów gry już cztery gole. Z Pepa Guardioli też Loew pożyczał na potęgę, ale nikt mu już kopiowania nie zarzuci. Po pierwsze, Lahm wrócił do obrony, po  drugie - Kroos i Mueller przy Guardioli więdli, przy Loewie są wielcy.

Więcej o: