Sport.pl

Mistrzostwa Świata w piłce nożnej, półfinały. Argentyna - Holandia: Żeby Messi nie był Kempesem

W środę o 22 Argentyna gra z Holandią o finał. Jedyna drużyna, która wygrała w Brazylii wszystkie mecze, mierzy się z jedyną drużyną, która jest w stanie zahipnotyzować rywala zmianami. Co wiemy przed tym meczem?
Rob Rensenbrink Rob Rensenbrink Rob Rensenbrink (http://klasikfutbol.blogspot.com)

Sen Rensenbrinka, czyli trochę historii

Ponoć Robowi Rensenbrinkowi do dziś śni się, że jego strzał w doliczonym czasie finału trafia jednak do bramki, a nie w słupek. Byłby wtedy królem strzelców, Holandia mistrzem świata. Jak to często bywa w historii holenderskiej reprezentacji: gdyby nie słupek, gdybyśmy się nie popisywali w finale z Niemcami, gdyby Iker Casillas nie obronił strzału Arjena Robbena. Ale piłka się odbiła od słupka, pozostało 1:1, sędzia zarządził dogrywkę. W niej Mario Kempes strzelił drugiego gola tego wieczoru, a Daniel Bertoni na 3:1. Argentyna wygrała mundial, Kempes tytuł króla strzelców. I dożywotnio - kolejkę za darmo, wszędzie gdzie spotka argentyńskich kibiców.

Johan Cruyff Johan Cruyff Johan Cruyff (Fot. MANU FERNANDEZ AP)

Finał bez Cruyffa

Dla Argentyny to było pierwsze mistrzostwo świata. A dla Holandii - ten d r u g i finał. Zawsze w cieniu pierwszego, z Niemcami cztery lata wcześniej. Może dlatego, że do tego z 1978 roku trudniej było dorobić legendę o tak pięknej porażce. Może dlatego, że nie było już Johana Cruyffa. Dlaczego go nie było, tego się do dzisiaj z całą pewnością ustalić nie dało. Cruyff przekonywał, że chodziło o protest przeciw rządom junty. Byli tacy koledzy z kadry, którzy mówili, że przyczyną był raczej spór w sprawie podziału pieniędzy z reklam. Jest też wersja, że Cruyffowi nie pozwoliła żona, która cztery lata wcześniej z ?Bilda? dowiedziała się o słynnej zabawie męża w damskim towarzystwie, w hotelowym basenie. Tak czy owak, nie było go, wtedy jeszcze się takie rezygnacje zdarzały. Cztery lata wcześniej Pele nie pojechał na MŚ w RFN, choć mógł.

Jorge Zorreguieta Jorge Zorreguieta Jorge Zorreguieta (www.volkskrant.nl)

Kariera pana Zorreguiety

Dziś Holandia zagra z Argentyną już dziewiąty raz. Przegrała tylko wtedy w 1978, wygrała m.in. w 1998, po pamiętnym golu Dennisa Bergkampa. Tamten finał z Argentyny, pełen złych emocji - jeszcze przed meczem drużyny pokłóciły się o to, czy Rene van der Kerkhof może nosić specjalne zabezpieczenie złamanej ręki - był też triumfem argentyńskiej junty.

Stugębna plotka mówiła, że np. za korzystny wynik w meczu z Peru generałowie obiecali zapłacić zbożem i pożyczkami. W ministerstwie rolnictwa karierę robił wtedy pewien urzędnik z argentyńskiej rodziny posiadaczy ziemskich. Rok po mistrzostwach awansował na ministra rolnictwa. Nazywał się Jorge Zorreguieta. Jest ojcem Maximy Zorreguiety. Dziś Maximy królowej, u boku króla Holandii Willema Alexandra. Największego kibica wśród królów, od lat członka Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.

Wizerunki Maradony i Messiego Wizerunki Maradony i Messiego Fot. Thanassis Stavrakis

Messi: Maradona, ale z lat 90.

Przed walką o czwarty finał dla Holandii i piąty dla Argentyny podteksów poza boiskiem nie zabraknie. Ale najciekawsze będzie jednak to co na nim i na ławkach trenerów. Jak Louis van Gaal powstrzyma Leo Messiego, by nie stał się dla Holandii drugim Kempesem.

Argentyna, jak przypomina specjalista od tamtejszej piłki Sam Kelly, od 1930 roku potrafiła dojść do półfinału mundialu tylko wtedy, gdy go sobie zorganizowała sama, albo gdy miała w składzie Diego Maradonę. Teraz tę klątwę zdjął Messi. Jeśli to jest drugi Maradona, to na tym mundialu jest Maradoną z lat 90. Już nie tym szaleńcem z poprzedniej dekady, który wszystko brał na siebie, dryblował, wpychał piłkę do bramki ręką. Tylko tym, który mecze rozstrzygał błyskiem przy strzale lub podaniu, spokojnie wyszukiwał ten moment. Bohater Holendrów Arjen Robben - przeciwnie, biega w tym mundialu bez przerwy, cały czas chce mieć piłkę. Ma trzy gole, podobnie jak Robin van Persie. Messi zebrał cztery. Patrząc na to, jak trudno o gole w rundzie pucharowej, James Rodriguez z sześcioma może być już nieuchwytny. Ale dziś będzie jedna z decydujących bitew w walce o tytuł piłkarza turnieju.

Nigel de Jong Nigel de Jong Alexis Sanchez i Nigel de Jong (Fot. Thanassis Stavrakis)

Dyrektor wydziału pressingu

Holandia awansowała do półfinału w mękach z Kostaryką, Argentyna wreszcie nabrała po zmianach w składzie więcej rozmachu. Alejandro Sabella wymienił katastrofalnego Federico Fernandeza na Martina Demichelisa. Na mecz z Holandią ma wrócić też na bok obrony Marcos Rojo. Do mundialu główny obiekt kpin w reprezentacji, bo przy reszcie kolegów technikę ma jak z mroków średniowiecza. Ale ma też serce do walki, do przepychania piłki pod pole karne rywali. Wyrósł na ważną postać Argentyny. A teraz będzie musiał powstrzymać samego Robbena. I pomagać przykryć na lewej stronie dziurę po Angelu di Marii, najlepszym adiutancie Messiego, który za zwycięstwo z Belgami w ćwierćfinale zapłacił kontuzją. Holandia też ma problemy, niewykluczone, że nie zagra Ron Vlaar, znakomity w meczu z Kostaryką.

Za to być może nieoczekiwanie zdąży się wyleczyć Nigel de Jong, piłkarz dla taktyki van Gaala kluczowy. Trener nazwał go Dyrektorem Wydziału Doraźnego Pressingu. On wybiera te momenty, gdy w rywala uderzyć najłatwiej, i przejąć piłkę. Argentyna jako jedyna w turnieju wygrała wszystkie spotkania bez rzutów karnych, w meczu ze Szwajcarią wystarczyła jej dogrywka. Ale Holandia ma van Gaala, najlepszego trenera mistrzostw, żonglującego zmianami tak, że udaje mu się zaskoczyć każdego rywala. Już cztery mecze wygrywali mu rezerwowi. Trzej - strzelając gole. Czwarty, Tim Krul, broniąc karne w meczu z Kostaryką. Wydaje się, że właśnie doszedł w tych sztuczkach do ściany, że jokerów w holenderskich kartach coraz mniej. A może chodzi o to, żeby tak się tylko Argentyńczykom wydawało.

Więcej o: