Sport.pl

5 rzeczy, których dowiedzieliśmy się z meczu Argentyna - Bośnia i Hercegowina

Daj Messiemu ścianę i baw się dobrze, czyli 5 rzeczy których dowiedzieliśmy się z meczu Argentyna-Bośnia o...
Argentyna - Bośnia i Hercegowina 2:1 Argentyna - Bośnia i Hercegowina 2:1 Fot. PAWEL KOPCZYNSKI

... Leo Messim

Najsłynniejszym momentem starej Maracany była cisza, po porażce Brazylii z Urugwajem. Najważniejszym momentem nowej Maracany jest na razie z westchnienie ulgi. To po golu Messiego. Westchnienie jego, trenera który w pierwszej połowie zupełnie spaprał robotę i tych wielotysięcznych argentyńskich tłumó,w które najechały Maracanę: czyli jednak Leo może być taki jak w Barcelonie. Na razie był tylko przez niecałe pół meczu, ale chyba Alejandro Sabella błędów sprzed przerwy już w tym turnieju nie powtórzy, więc jest nadzieja, że jeszcze coś równie pięknego jak ten rajd przy golu na 2:0 będzie można obejrzeć. Robienie z Messiego mundialowego ofermy tylko dlatego, że dotychczas strzelił w mundialu jednego gola, sprawiedliwe do końca nie było. W 2006 roku był dzieckiem, rezerwowym, to że w ogóle zdobył bramkę to już coś. A cztery lata temu był pechowy, nieskuteczny, ale grał w RPA dużo lepiej, niż to dziś pamiętamy. Dużo lepiej niż w Rio.

Sprawiedliwie czy nie, jeszcze przed żadnym wielkim turniejem Messi nie był pod tak wielką presją jak teraz. Na następny mundial będzie jechał już jako trzydziestolatek, wszyscy mu powtarzają, że jak na brazylijskich mistrzostwach nie wystrzeli, to nigdy. Już rozprawy w gazetach nie wystarczają, już książki powstają na temat: co boli Messiego gdy wkłada koszulkę Argentyny, czy jest patriotą, czy nie, czy go Argentyńczycy kiedykolwiek tak pokochają jak Diego Maradonę. Pewnie nie pokochają, tam się w futbolu do kochania szuka wodza, trybuna ludowego, a nie chłopaka który poza boiskiem jest zupełnie nijaki. On jest produktem na każdy rynek, na argentyński niewiele bardziej niż na inne. Ale trzeba było widzieć radość tych trybun, że strzelił właśnie on. Oni go potrzebowali właśnie takiego, a on takiej ich radości. Maradona też samych przyjaciół w Argentynie nie miał, delikatnie mówiąc. Mistrzostwo świata zmieniło wszystko.

O Messim, innych wielkich piłkarzach i trenerach przeczytaj w książkach >>

Argentyna - Bośnia i Hercegowina 2:1 Argentyna - Bośnia i Hercegowina 2:1 Fot. Sergei Grits

...Argentynie

Z wielkich nadziei wyszedł jeden z najgorszych na razie meczów turnieju (przykładam miarę oczekiwań i ich spełnienia), pierwsza połowa była tak słaba, że dobra druga nie pozwoliła o niej do końca zapomnieć. Najlepsi od początku do końca byli ci Argentyńczycy z trybun i okolic Maracany, ci którzy tłoczą się na plażach Rio. Ci z boiska początkowo w ogóle nie przypominali drużyny, najlepszy był bramkarz Serio Romero. Alejandro Sabella zmieniając taktykę na 5-3-2 rozerwał zespół na dwie wielkie części, z przodu i z tyłu, a między tymi kawałkami biegał Messi i niby miał dużo miejsca, a nic z tego nie wynikało. Kun Aguero niby powinien korzystać z tego, że trzech czterech Bośniaków doskakiwało do Messiego, a nie korzystał. Angel di Maria cały mecz nie był sobą. Messi odżył, gdy po zmianach w drugiej połowie pojawił się ktoś, komu mógł oddać piłkę i dostać ją z powrotem. To zasługa Fernando Gago, choć akurat przy bramkowej akcji Messiemu wystarczyłaby pewnie nawet ściana i bawilibyśmy się przy powtórkach równie dobrze.

Piłkarze Argentyny z uwagą słuchają swojego trenera Piłkarze Argentyny z uwagą słuchają swojego trenera Fot. Victor R. Caivano

...Alejandro Sabelli

Wyobraźmy sobie, że to co Sabella przy ustalaniu składu na mecz z Bośnią, zrobiłby cztery lata temu Diego Maradona, odsądzony od czci i wiary po poprzednim mundialu. Tak, Maradona bywa pajacem, konsekwencja to nie jest jego żywioł, ale Argentyna rundę grupową mundialu w RPA przeszła całkiem stylowo. Bez takiej zapaści, jak w pierwszej połowie z Bośnią. Ćwierćfinał mundialu Maradonę przerósł, bez dwóch zdań, ale przerósł też wielu innych trenerów. Z Sabellą jest spokojniej, kulturalniej - nudniej, taka cena - i jak się dotąd wydawało, bardziej przewidywalnie. W Rio Sabella w pierwszej połowie unieważnił dwa lata swojej pracy nad zapewnieniem Messiemu komfortu na boisku. Na szczęście zrobił potem znakomite zmiany, a na koniec za pomyłkę przeprosił. Będzie mu na razie wybaczone. Ale Diego ciągle trochę żal.

Argentyna - Bośnia i Hercegowina 2:1 Argentyna - Bośnia i Hercegowina 2:1 Fot. MICHAEL DALDER

...Bośni i Hercegowinie

Dowiedzieliśmy się, że niełatwo ją złamać. Przyjechała do Brazylii jako jedyny debiutant. Zaczęła golem samobójczym Seada Kolasinaca, co od razu przypomniało historię Faruka Hadżibegicia, ostatniego Bośniaka na mundialu, zapamiętanego z przestrzelenia karnego dla Jugosławii w ćwierćfinale MŚ 1990 właśnie z Argentyną. Nie złamało Bośni i Hercegowiny również to, że największa gwiazda kadry, Edin Dżeko była osamotniona tak, jak bywa w meczach polskiej kadry Robert Lewandowski. Widać było, że Dżeko wiele by chciał i mógł, ale połączyć tego wysiłku z drużyną jakoś się nie udawało. Nie złamała jej też świadomość, że kluczowy piłkarz kadry, czyli przeczołgany przez kontuzje, grający w lidze chińskiej Zvjezdan Misimović, nie wytrzyma mundialowego tempa do końca meczu. Bośnia nie tylko nie pozwoliła Argentynie poczuć się spokojnie po objęciu prowadzenia, ale po 2:0 potrafiła przywrócić emocje pod koniec, golem Vedada Ibisevicia. Z tego zapału jeszcze mogą być na tych mistrzostwach efekty.

Kibice z Argentyny Kibice z Argentyny Fot. TONY GENTILE

...mundialu

Mistrzostwa wreszcie dotarły na Maracanę i chyba nikt nie był rozczarowany. Brazylijska kadra chce się z różnych powodów - głównie historii - trzymać od tego stadionu jak najdłużej z daleka. W mistrzostwach 1950 roku Maracana była właściwie domem kadry, tak często tu reprezentacja grała. Teraz to jest dom do wynajęcia, każdy może sobie go urządzić po swojemu i argentyńscy kibice sprostali zadaniu. Próbowali pierwszy mecz w Rio wykorzystać antymundialowi demonstranci, ale skończyło się na wybitych szybach w okolicy stadionu, interwencji policji i cichym proteście w tłumie pod stadionem, gdzie chodzili aktywiści z wypisanymi hasłami na każdą okazję: od antymundialowych, po religijne. Tu chyba już wielkich protestów nie będzie, choć sporo nadal zależy od reprezentacji Brazylii.

Więcej o: