Sport.pl

MŚ 2014. Messi wchodzi do gry

Wydarzeniem czwartego dnia mundialu w Brazylii będzie pierwszy mecz Argentyny. Czy dwukrotnych mistrzów świata do tytułu poprowadzi Lionel Messi? Jeden z dwóch najlepszych piłkarzy globu ma za sobą trudne miesiące, ale też potencjał, który wciąż każe widzieć w nim następcę Diego Maradony. Mecz Argentyna - Bośnia i Hercegowina w niedzielę o północy. Relacja na żywo w Sport.pl.
Iker Casillas Iker Casillas Fot. ALBERT GEA

W tym sezonie przegrał wszystko

As Barcelony przed mundialem nie poprowadził jej ani do mistrzostwa Hiszpanii, ani do triumfu w Lidze Mistrzów, przegrał też finał Pucharu Króla z Realem Madryt. Wcześniej w walce o Złotą Piłkę pokonał go Cristiano Ronaldo, a brazylijskie media są przekonane, że na mistrzostwach może być lepszy od Portugalczyka, ale nie od Neymara, który już zaczął z przytupem, strzelając dwa gole w meczu otwarcia z Chorwacją.

Opinie o Messim i roli jaką odegra w turnieju są podzielone, ale już fakt, że absolutnie nikt nie przechodzi obojętnie obok jego występu pokazuje, co będzie największym wydarzeniem mundialowej niedzieli.

Barcelona - Atletico Barcelona - Atletico Fot. Andres Kudacki (AP Photo/Andres Kudacki)

Pogłoski o jego śmierci są mocno przesadzone

Biegał prawie tak mało jak bramkarze, kiedy Barcelona odpadała z Atletico Madryt w ćwierćfinale Champions League, ostatnio częściej niż o jego golach mówi się o tym, że wymiotuje na boisku, wypomina mu się oszustwa podatkowe i niejasne interesy jego ojca z mafią. A jednak w maju podpisał nowy kontrakt z "Dumą Katalonii", na mocy którego będzie zarabiał rocznie 20, a nie jak do niedawna 15 milionów euro. Czy szefowie Barcelony nie potrafią robić interesów?

Cóż, wystarczy przypomnieć, że mimo wszystkich perturbacji krytykowany Messi w minionym sezonie strzelił 28 goli i zaliczył 12 asyst w 31 meczach w Primera Division, a w Lidze Mistrzów zdobył osiem bramek w siedmiu występach. W sumie 46 gier w koszulce klubu z Katalonii okrasił liczbą 41 goli i 15 asyst. To najgorsze statystyki Argentyńczyka od pięciu lat, ale czy ktoś odważy się powiedzieć, że najgorsze znaczy tu złe?

Leo Messi Leo Messi Fot. adidas

70 procent, a będzie więcej?

Oczywiście przełożeni Messiego patrzą nie tylko na boisko. Negocjując z nim nową umowę zadbali o to, by Argentyńczyk oddał im część praw do swojego wizerunku. Bardzo drogiego wizerunku. W 2013 roku Messi wzbogacił się o 50 mln euro, a aż 70 proc. tej kwoty stanowiły wpływy od sponsorów. Jeśli w ciągu najbliższego miesiąca poprowadzi Argentynę do triumfu na mistrzostwach, w 2014 roku od wielkich firm na pewno dostanie więcej niż 35 mln euro.

Już teraz przed meczami i między nimi dowiadujemy się, że możemy być jak Messi, popijając jak on Pepsi i chrupiąc jak on chipsy Lays albo kupując korki Adidasa takie, jak te, w których na mundialu zagra nasz idol. Kupując tylko w sieci Intersport, bo ekskluzywny towar "Messi" coraz więcej firm chce mieć na wyłączność.

Leo Messi i Diego Maradona Leo Messi i Diego Maradona Fot. Marcio Jose Sanchez AP

Maradona czeka

Wyłączności nie chce Diego Armando Maradona. Geniusz futbolu na mundialu w Meksyku, w 1986 roku, był wspaniałym kapitanem Argentyny, która zdobyła mistrzostwo. W eliminacjach do poprzedniego mundialu (RPA 2010), debiutując w roli trenera "Albicelestes", zdecydował że z "dychą" będzie grał Messi. Na mistrzostwach w meczu z Grecją powierzył mu też opaskę kapitana.

Maradona mocno kibicuje Messiemu od 2005 roku. Wówczas 18-latek z Rosario strzelił dwa gole Nigerii w finale mistrzostw świata do lat 20. W Holandii zdobył złoto i tytuł najlepszego zawodnika turnieju, a boski Diego zatelefonował do niego z gratulacjami. Powiedział mu, że sam podobnie startował do wielkiej kariery, błyszcząc na mistrzostwach U-20 w Japonii, w 1979 roku, gdzie Argentyna zajęła drugie miejsce. - Nigdy tego nie zapomnę, bo wtedy stwierdził, że bardzo go przypominam - wspomina Messi.

Argentyńskie gwiazdy łączą podobne historie i wspólni znajomi. Takim jest np. Josep Maria Minguella. Messiemu pomógł dostać się do Barcelony, gdy ten był 13-latkiem potrzebującym pieniędzy na leczenie karłowatości przysadkowej. A w 1982 roku, a więc 18 lat wcześniej, przeprowadził swój pierwszy transfer, pomagając przenieść się Maradonie z Boca Juniors do Barcelony.

Oglądał i przeżywał tylko porażki

Na razie dwóch największych gwiazd argentyńskiej piłki nie łączą mundialowi sukcesy. Maradona wygrał mistrzostwa w 1986 roku, a cztery lata później grał w finale. Cztery lata temu w kadrze Argentyny, którą podczas mundialu w RPA prowadził Maradona Messi spisywał się dobrze, asystował kolegom, zbierał wysokie oceny, ale nie strzelał goli. A w ćwierćfinale wspólnie z kolegami i trenerem przeżył upokorzenie, przegrywając z Niemcami 0:4.

Cztery lata wcześniej, w swoim debiucie na mistrzostwach Messi grał mało, przegrany po rzutach karnych ćwierćfinał z Niemcami przesiedział na ławce rezerwowych, a cieszyć mógł się tylko z gola, jakiego strzelił w zwycięskim 6:0 spotkaniu z Serbią i Czarnogórą. Wielkiego mundialu Messi jeszcze nie przeżył. Również jako kibic. W tej roli pierwszy raz świadomie wystąpił w 1998 roku. - To było wtedy, gdy Argentyna przegrała z Holandią w ćwierćfinale po tym słynnym golu Dennisa Bergkampa.

2002 rok to kolejne wspomnienie. Argentyna była wówczas w gronie głównych faworytów, ale mieliśmy pecha i odpadliśmy w grupie po porażce z Anglią [awansowała jeszcze Szwecja, ostatnie miejsce zajęła Nigeria] Te dwa turnieje najsilniej zapisały się w mojej głowie - mówi w wywiadzie dla magazynu "FourFourTwo". - Dorastając słyszałem ludzi, którzy wspominali mistrzostwa z 1986, pokazywali mi zdjęcia, które udowadniały jak wiele mundial znaczy w naszym kraju. Byłoby cudownie dla mnie, moich kolegów i całego kraju, gdyby udało się powtórzyć to osiągnięcie. Nie ma piękniejszej rzeczy w futbolu. Jestem gotowy na takie rozwiązanie - dodaje.

Lionel Messi i Javier Mascherano Lionel Messi i Javier Mascherano Fot. Natacha Pisarenko

19/61 i 19/25, czyli ile znaczy opaska

Czy Messi rzeczywiście jest gotowy? - Na zgrupowaniu przed turniejem widziałem, że Leo jest spokojny, pewny siebie. Dużo żartuje, jest po prostu szczęśliwy, a to znaczy, że jest w swojej najwyższej formie - mówi znający Messiego nie tylko z argentyńskiej kadry, ale też z Barcelony Javier Mascherano. Właśnie on stracił na rzecz Messiego opaskę kapitana Argentyny. Trener Alejandro Sabella mówi wprost, że Leo jest nietykalny, twierdzi że ten zawodnik nigdy nie gra źle i przekonuje, że w barwach narodowych gra szczególnie dobrze odkąd został kapitanem. Messi w tej roli zaczął występować po rozegraniu dla kadry 61 meczów i zdobyciu 19 goli.

Teraz ma na koncie 86 meczów i 38 goli, a więc jako kapitan w 25 występach zaliczył 19 trafień. Bilans znakomity - nie ma wątpliwości, że od sierpnia 2011 roku Messi pracuje na dobrą opinię w swojej reprezentacji. Wcześniej kibice zarzucali mu, że dyspozycji z Barcelony nie potrafi potwierdzać w drużynie narodowej i deprecjonowali jego klubowe oraz indywidualne sukcesy.

-Oddałbym wszystko, co wygrałem tylko dla siebie, żeby uszczęśliwić Argentynę. Ona jest dla mnie najważniejsza - mówi teraz Messi. Grając dla niej już wypracował lepszy bilans niż Maradona (strzelił 34 gole w 91 meczach), a przed sobą na liście najlepszych strzelców ma tylko Gabriela Batistutę (aż 56 bramek w 78 grach), który jednak nigdy nie zdobył tego, o co za chwilę w Brazylii zacznie walczyć Messi.

Więcej o: