Sport.pl

El. MŚ 2018. Wyzwania dla Adama Nawałki

- Może taki wstrząs przyda się drużynie - powiedział Adam Nawałka odnosząc się do afery alkoholowej z poprzedniego zgrupowania. Winnych ukarał i dał drugą szansę. Jednak przed zamknięciem udanego roku kadry musi zmierzyć się z kilkoma wyzwaniami.
Pierwsze spotkanie

Dopiero po raz drugi w trakcie swojej kadencji Adam Nawałka musiał ugasić pożar, ale taki, który wcześniej mu się nie zdarzył. Do tej pory jedynym wyzwaniem było poradzenie sobie ze zmianą kapitana: zabraniem opaski Jakubowi Błaszczykowskiemu i przekazaniem jej Robertowi Lewandowskiemu. Jadnak sprawa z 2015 r. była roztrząsana głównie w mediach, nie wewnątrz reprezentacji. Przedłużała się, ale wyszła drużynie na dobre. Nawałka musi liczyć, że tym razem będzie podobnie, choć sprawę niewłaściwego zachowania musi zamknąć znacznie szybciej.

Najlepiej już na pierwszym spotkaniu. Reprezentanci będą zjeżdżać się do tego samego hotelu co zwykle do godz. 20 w poniedziałek, a następnie odbędą spotkanie. Nie będzie to odprawa taktyczna, ale rozmowa z selekcjonerem. Zamiast roztrząsania - oczyszczenie. Zamiast pożegnania - ostrzeżenie.

- Zawodnicy nadużyli mojego zaufania - powiedział w niedzielę Nawałka i, jak na siebie, mocniejszych słów nie mógł użyć. - Martwi mnie jednak to, że w niektórych relacjach, analizach można było usłyszeć, że w sytuacji bardzo ważnego meczu z Rumunią nie można zawodników winnych złamania zasad odesłać do domu. Nie zgadzam się. Dla mnie liczy się etyka, podejście do zawodu. Gdyby taka sytuacja miała kilkukrotnie miejsce, to tych piłkarzy już by nie było. Otrzymali drugą szansę, ponieważ do tej pory mnie nie zawiedli. Na szansę zasługują - dodał.

Jak zastąpić Milika

To niewygodne zgrupowanie: do meczu z Rumunią reprezentacja Polski odbędzie trzy treningi na boisku. Niewiele, by zbudować coś nowego na jedno z najtrudniejszych spotkań w eliminacjach MŚ 2018. O ile w cieniu hotelowych wydarzeń pozostała kontuzja Milika, o tyle pamiętajmy, że uraz napastnika może mieć poważniejszy od afery wpływ na postawę biało-czerwonych. Chociaż Łukasz Teodorczyk strzela seryjnie dla Anderlechtu, to różnicę w jego grze a Milika dobitnie pokazał mecz z Armenią (2:1).

Nie będzie wymyślania od nowa, ale zastosowanie wariantów, które drużyna już miała. W zasadzie znaki zapytania dotyczą bardziej formy w jakiej na zgrupowanie przyjedzie trójka najwyżej notowanych środkowych pomocników: Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński i Karol Linetty. Ostatnio na boisku w klubach było ich widać mało: pomocnik PSG rozegrał w miesiąc ledwie 142 minuty, drugi z Napoli - 320, a trzeci w Sampdorii - 315. Nie są to oszałamiające wyniki.

Nawałka jak ognia unika słowa "problem", ale w niedzielę powiedział o zagrożeniach. - Spodziewaliśmy się ich analizując wydarzenia po Euro 2016. Chodzi o zagrożenia takie jak zmiany klubów, czas potrzebny na ich adaptację. Niektórzy przeszli do lepszych klubów i takie sytuacje się zdarzają. To sprawy szkoleniowe. Troszeczkę jest zawirowań i dopóki ta forma osiągnie poziom satysfakcjonujący minie trochę czasu - tłumaczył.

Krychowiak, Linetty i Zieliński zmienili kluby na lepsze, ale największe kłopoty z grą ma ten pierwszy. Ostatnio występował nawet na środku obrony. Z kolei dwóch piłkarzy z włoskiej Serie A notuje raczej dobre występy, przeplatając je rewelacyjnymi. Dlatego to w młodszym duecie Nawałka postrzega szansę na dodanie drużynie energii w środku pola, dlatego trójką pomocników zastąpi duet napastników. Pytanie na które będzie musiał sobie odpowiedzieć dotyczy tego, kto zagra najbliżej Roberta Lewandowskiego. Do tej pory w tych eliminacjach był to Linetty.

Energia na piłkę

- To grupa młodych, pełnych energii ludzi. Ale tą energię trzeba odpowiednio wykorzystać. Czasu nie wrócimy. Rozmawiam z zawodnikami, mam z nimi bardzo dobry kontakt i chęć ich rehabilitacji jest bardzo duża. Wierzę, że ta sytuacja pomoże piłkarzom walczyć z jeszcze większą determinacją. By zarówno pod względem mentalnym, jak i fizycznym dali wszystko z siebie - mówił Nawałka.

Faktycznie, w tych eliminacjach często para szła w gwizdek. Dwubramkowe prowadzenie z Kazachstanem w Astanie zostało zaprzepaszczone, bo piłkarze skupili się na przepychankach z rywalami i zgłaszaniem pretensji do sędziego. Z Danią były nawet trzy gole przewagi, ale znów wkradło się rozprężenie, Kamil Glik strzelił samobója i końcówka była nerwowa. Nie tak jak z Armenią, gdy zwycięstwo z bardzo słabym rywalem biało-czerwoni zagwarantowali sobie dopiero ostatnim kontaktem z piłką.

- A ja przypominam sobie wcześniejszą sytuację z tego meczu, gdy Ormianie mogli wygrać - przypominał w niedzielę Nawałka. - Jednak Łukasz Fabiański złapał piłkę, szybko rozegrał do Kuby Błaszczykowskiego, ten do Grzegorza Krychowiaka, który podał do Bartosza Kapustki i sfaulowano go, a my wykorzystaliśmy stały fragment gry. Daję tylko przykład, że drużyna walczy do końca - powiedział.

Według selekcjonera pokazuje to, że pomimo swoich problemów pozaboiskowych i dalekiej od ideału formy udało się drużynie zachować jedną z najważniejszych dla piłkarzy cech: determinacji. W Bukareszcie musi być ją jednak widać od pierwszego gwizdka, a nie fragmentami. - Cały czas prowadzimy tak przygotowania, by piłkarze mieli wiarę w swoją grę. Natomiast nie wolno tego mylić z sytuacją, gdy przeciwnika się lekceważy, gdy nie ma pokory. Najlepsze przygotowanie do meczu to podejście z szacunkiem do rywala - podkreślił Nawałka.

Wykorzystać powrót Pazdana

Gdy Kamil Glik przyjechał na zgrupowanie po transferze do AS Monaco to zdradzał, że w jego nowym klubie w ogóle nie skupiają się na obronie. Obowiązuje jedna zasada: tylko atak. Sprawdza się, bo Monaco zajmuje drugie miejsce w tabeli Ligue 1 i jest bliskie awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Jednak inne podejście do taktyki mogło się nieco odbić na samym Gliku, co zresztą było widać w dotychczasowych meczach eliminacyjnych.

Z Kazachstanem poszło o jego podejście do rywala, przeciwko Danii zagrał bardzo słabo, nie wyróżniał się również na tle przeciętnych Ormian. W trakcie poprzednich dwóch meczów mówiło się, że lepszy od Glika był Thiago Cionek. Jednak szanse na to, by wobec powrotu Michała Pazdana miejsce stracił ten pierwszy są znikome. To jedna z najlepszych informacji dla Nawałki: po Euro 2016 wreszcie może wystawić tę samą linię obrony.

Chociaż minęło już sporo czasu, to czwórka Łukasz Piszczek-Glik-Pazdan-Artur Jędrzejczyk powinna szybko przypomnieć sobie, jak zatrzymywała Portugalczyków, Niemców i Szwajcarów. Jak ważne są te mechanizmy pokazał start eliminacji: Bartosz Salamon z Maciejem Rybusem nie potrafili dogadać się przy golach Kazachów, współpraca Glika z Cionkiem również była daleka od ideału pod względem choćby asekuracji.

Ze wszystkich możliwych kombinacji to ta Pazdana z Glikiem jest najlepiej uzupełniającą się oraz rozumiejącą na boisku. Polacy w eliminacjach stracili już pięć goli, a przez nieobecność Milika, czyli osłabioną siłę w ataku w Bukareszcie najważniejsze będzie czyste konto.

Z satysfakcją zakończyć wyczerpujący rok

Nawałka doskonale wie, że tryb życia kadry jest zupełnie inny od tego codziennego w klubie. Pamięta o tym ze swojej kariery piłkarskiej oraz czasu, gdy asystował Leo Beenhakkerowi. Dlatego choć początkowo dokręcił śrubę, to z czasem traktował swoich podopiecznych coraz lżej, dawał im więcej swobody wierząc w ich profesjonalizm. Jednak poza rzadkim wolnym czasem w życie kadry i tak może wkraść się monotonia, znudzenie, chęć zrobienia czegoś innego nawet kosztem złamania zasad.

Oczywiście nie tłumaczy to zachowania kilku reprezentantów, ale też pokazuje, że mogą oni mieć chęć odpoczęcia od... samych siebie. Polacy w 2016 roku rozegrają w sumie czternaście spotkań, na zgrupowaniach reprezentacji spędzili ze sobą niemal kwartał. Dlatego Nawałka określając wydarzenia z października mówił o "przesileniu".

To był udany rok reprezentacji, który przy dobrych wynikach w Bukareszcie i we Wrocławiu może skończyć się jeszcze lepiej. Nawałka o tym wie, stąd kilka razy podkreślał, jaki postęp dokonał się w tym czasie. - Droga rozpoczęta trzy lata temu jest bardzo słuszna. W tym czasie piłkarze przywrócili kibicom radość z gry reprezentacji. Mam nadzieję, że wstrząs pomoże drużynie, pozytywnie wpłynie na drużynę. Idealnie byłoby, gdybyśmy funkcjonowali na najwyższym poziomie cały czas - dodał.

Jednak w pracy selekcjonera o idealną sytuację trudno, zawsze są jakieś kontuzje, problemy. Tym bardziej Nawałce zależy, by po listopadowym zgrupowaniu ostatecznie zapomniano o aferze alkoholowej, a rozmowa wróciła do tematu możliwości jakie ma ta kadra. - Wierzymy gorąco w to, że rozpoczęte eliminacje znajdą się pod naszą kontrolą - dodał. Przed czteromiesięczną przerwą w życiu kadry czas wrócić do tego, co kadra Nawałki potrafi: zrealizowania oczekiwań kibiców. Różnica polega na tym, że wyjątkowo nie dotyczą one jedynie boiska.



Trenerska lista płac. Po wypłatę najlepiej do Premier League


Zdjęcie Lanki Puma Attacanto FG 102030-01 Zdjęcie Lanki PUMA EVO SPEED SL FG 103235 02 Zdjęcie Lanki PUMA VELIZE FG 102827-01
Lanki Puma Attacanto FG 102... Lanki PUMA EVO SPEED SL FG ... Lanki PUMA VELIZE FG 102827-01
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info


Więcej o:
Komentarze (1)
El. MŚ 2018. Wyzwania dla Adama Nawałki
Zaloguj się
  • spectator_zm

    0

    Oby z tą Rumunią nie skończyło się tak, jak wczoraj w przypadku naszych szczypiornistów. Też miała być rehabilitacja za wpadkę z Serbią, a okazało się, ze Rumuni doskonale nas przeczytali i wytrącili nam z rąk wszelkie argumenty.
    W przypadku piłkarzy nożnych z rąk nam niczego nie wytrącą, ale mogą z głów i nóg.
    Poza tym nie przypominam sobie od ilu już lat nie wygraliśmy wyjazdowego meczu eliminacyjnego z przeciwnikiem tej klasy, co Rumunia.
    Obstawiam mdły remis...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX