Sport.pl

MŚ 2010. We Francji nikt nie wierzy w sukces

PRZEGLĄD PRASY. Siedem procent Francuzów wierzy w to, że ich reprezentacja dotrze do finału mistrzostw świata. Raptem 27 procent - że wyjdzie z grupy. Grobowy piłkarski nastrój panuje w całym kraju, a głównym oskarżonym jest trener kadry Raymond Domenech - czytamy we wtorkowym wydaniu ?Rzeczpospolitej?.
W sukces nie wierzą kibice, co pokazują powyższe statystyki. Nie wierzą eksperci, nie wierzy prasa. Słowem - we Francji nie wierzy nikt. Może poza znienawidzonym trenerem.

Jedna z sieci supermarketów zaoferowała oddanie pieniędzy za koszyk zakupów, jeśli Francja zdobędzie mistrzostwo świata.

Głównym winowajcą fatalnej sytuacji w kadrze jest według prasy i ludzi związanych z futbolem Raymond Domenech - trener reprezentacji.

- To najgorszy trener kadry od czasów Ludwika XVI - ironizuje ikona francuskiej piłki nożnej, Eric Cantona.

Czym Domenech zawinił?

- Trener konsekwentnie buduje wizerunek grupy nieudaczników. Chce, by jego piłkarze byli pośmiewiskiem dla sponsorów - mówi Youri Djorkaeff, mistrz świata z 1998 roku.

Francuzom nie podobają się też personalne decyzje Domenecha. Do RPA nie pojedzie Karim Benzema, w samolocie nie znajdzie się również Patrick Vieira , który o braku powołania dowiedział się z telewizji. Pojedzie za to Thierry Henry - dostał powołanie po jednym z najgorszych sezonów w karierze. W kadrze jest też Franck Ribery - bohater seksafery.

"Le Monde" pociesza jednak, że nie cała Francja się smuci. Wiadomo już na pewno, że po mundialu Domenech odejdzie, a zastąpi go namaszczony przez kibiców Laurent Blanc, który zbudował potęgę Bordeaux.

Puchar Świata dla dziadka - dedykuje Luis Fabiano »


Więcej o: