Sport.pl

Rozmowa (nie)kontrolowana. Anglia traci szansę na mundial

Rosja pomoże Hiszpanom w korumpowaniu sędziów na mundialu w RPA, a Hiszpanie przerzucą swoje głosy na Rosjan przy wyborze organizatora MŚ w 2018 roku - powiedział byłej sekretarce szef angielskiej federacji piłkarskiej (FA) David Triesman. Rozmowę nagrał i ujawnił dziennik Dailly Mail. Angielska gazeta zapowiada, że opublikuje kolejne skandaliczne wypowiedzi prezesa. Sprawą zajęła się FIFA.
Afera wybuchła w niedzielę, gdy "Daily Mail" opublikował zapis rozmowy 66-letniego Triesmana z 29 lat młodszą Melissą Jacobs. Była sekretarka, ale i partnerka szefa FA sprzedała gazecie nagranie za 75 tys. funtów.

Triesman zrezygnował z szefowania federacji, nie będzie też kierował przygotowaniami Anglików do organizacji mundialu w 2018 r. FIFA gospodarza mistrzostw świata wybierze w grudniu. Rywalami Anglików są Australia, Belgia i Holandia, Rosja, Portugalia i Hiszpania oraz USA.

Na spotkaniu z Jacobs Triesman analizował szanse Anglików. - Kraje Ameryki Łacińskiej zagłosują na Hiszpanów. Ale oni mogą się wycofać, bo potrzebują pomocy Rosjan w korumpowaniu sędziów na mundialu w RPA. Wtedy te głosy przejdą na Rosjan. Nie mają nic do stracenia, bo do RPA nie jadą - tłumaczył Triesman.

- To niedorzeczne - powiedział Jorge Perez Arias z hiszpańskiego związku.

FIFA chce przeprowadzić dochodzenie i przesłuchać Triesmana. - Dobrze, że afera wybuchła jeszcze przed startem turnieju. Mamy czas, by upewnić się, że to kłamstwa - powiedział sekretarz generalny FIFA Jerome Valcke.

Triesman opowiada też o polityce, byłego premiera Gordona Browna nazywa dziwakiem.

Anglicy są wściekli, bo bardzo zależy im na organizacji mundialu, który ostatni raz rozgrywano na Wyspach w 1966 r. Wtedy też Anglicy zdobyli jedyne mistrzostwo świata. Według bukmacherów po aferze ich szanse spadły teraz zdecydowanie.

Dwa dni przed publikacją rozmowy Triesman przekazał szefowi FIFA Seppowi Blatterowi 1752-stronicową książkę, w której opisano angielską kandydaturę.

Niektórzy największe pretensje mają jednak do "Daily Mail". - Czy osoby publiczne nie mają prawa do prywatnych rozmów? - pyta publicysta "The Times". W środę z publikowania felietonów w "Daily Mail" zrezygnował Gary Lineker. - Może doczekamy się reakcji. Może ktoś zauważy, że nie można robić wielkich artykułów na podstawie prywatnych rozmów - napisał były kapitan reprezentacji Anglii.

To jednak nie koniec afery. Rozmowa Jacobs z Triesmanem trwała godzinę, a na razie ujawniono niewielką jej część. Kolejne rewelacje "Daily Mail" zapowiada na niedzielę.



Więcej o: