Sport.pl

Jak David Beckham schodzi ze sceny

Jeszcze dwa lata temu był piąty w rankingu najbardziej wpływowych celebrytów ?Forbesa?. Jest jedynym piłkarzem, którego nazwisko pozwala wypromować film, sprzedać maszynkę do golenia i wodę toaletową. Wkrótce David Beckham zajmie się wyłącznie reklamami, w niedzielę doznał kontuzji, która może zakończyć jego karierę.
Nie sposób odgadnąć, dlaczego akurat Anglikowi udało się wkroczyć w świat popkultury i odnieść w nim tak gigantyczny sukces. Nigdy nie miał nic do powiedzenia, od lat posługuje się tymi samymi kalkami językowymi, odpowiadając banalnie na różne pytania.

Z jakiegoś powodu publiczność pokochała jednak Beckhama celebrytę. Chcieli czytać o jego związku z Victorią Adams, gwiazdką kiczowatego zespołu Spice Girls. O jego tatuażach. Fryzurach. Zdradach. O jego dzieciach i o ich imionach.

Małżeństwem Beckhamów żywiły się brukowce na całym świecie. A świat oszalał.

Kilka lat temu Amerykanie zapłacili Anglikowi 250 mln dol. za pięć lat gry w podrzędnej lidze kojarzonej wcześniej z idealnym miejscem dla futbolowych emerytów. Eksperci od marketingu twierdzili, że Beckham wyrusza na podbój Ameryki, bo Europa zrobiła się dla jego marki za ciasna. Reklamował maszynki do golenia, bieliznę, ubrania i napoje. Z jego nazwiskiem sprzedaje się nawet perfumy dla mężczyzn.

Każdy zdaje sobie sprawę, że Beckham nie ma pojęcia o tworzeniu kosmetyków, ale w ich sprzedaży to nie przeszkadza.

Najlepiej wychodziła mu gra w piłkę, choć trudno nazwać go geniuszem. Nie był Zidanem, Figo czy Cantoną. Nie zdobył tylu trofeów, co Ryan Giggs. Nigdy nie wywalczył sobie takiej pozycji, jaką teraz ma Cristiano Ronaldo. Miał dwa firmowe zagrania. Strzał albo dośrodkowanie z rzutu wolnego (rożnego też) i dalekie podanie. Z kilkudziesięciu metrów potrafił zagrać piłkę z centymetrową dokładnością.

Dlatego równie dobrze, co świat popkultury podbijał serca kibiców. Dla nich Anglik zostanie wybitnym piłkarzem, którego zachowanie na boisku nijak się ma do wizerunku lalusia stworzonego przez speców od public relations. W każdej drużynie koledzy cenili go za pracowitość i zaangażowanie. W żadnej nie dorobił się wrogów, oklaskami witany jest od Manchesteru przez Madryt, na Los Angeles skończywszy.

Przez ostatnie miesiące walczył, by pojechać z reprezentacją Anglii na mistrzostwa świata do RPA. Był blisko, ale w niedzielnym meczu Milanu zerwał ścięgno Achillesa. W poniedziałek w fińskim Turku przeszedł operację i będzie pauzował przynajmniej pięć miesięcy.

Od dwóch dni fińskie brukowce nie piszą o niczym innym. "Dobrze wygląda, dobrze się ubiera, ma piękną żonę. To rodzina marzeń" - opowiadają nastolatki stojące przed kliniką gazecie "Iltalehti". O futbolu nie wspomniały.

Więcej o: