Sport.pl

Eliminacje mistrzostw Europy 2016. Polska zagra z Niemcami. Mamy aż pięć powodów do optymizmu

11 października podopieczni Adama Nawałki zagrają z reprezentacją Niemiec w ramach eliminacji do mistrzostw Europy. Wydaje się, że zderzenie z drużyną Joachima Loewa będzie dla Polski wyjątkowo bolesne. Na trzy miesiące przed starciem z ?Die Nationalelf? mamy jednak kilka powodów do optymizmu.
- Jestem przekonany, że w Brazylii nasza reprezentacja nie byłaby chłopcem do bicia - powiedział niedawno Zbigniew Boniek. Słowa prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej wywołały sporo kontrowersji. Bo brazylijski mundial dobitnie pokazał, jak daleko Polsce do wielkiego piłkarskiego świata. W najnowszym rankingu FIFA "biało-czerwoni" plasują się na 69. miejscu. Gdyby dla eksperymentu do mundialowej stawki dokooptować Polskę, bylibyśmy najniżej notowaną drużyną w zestawieniu Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej. Do rankingu UEFA nie ma nawet sensu zaglądać, bo poszukiwanie najwyżej sklasyfikowanej drużyny znad Wisły skończymy dopiero na 111. miejscu (Lech Poznań).

Trudno więc się dziwić sarkastycznemu pesymizmowi polskich kibiców, którzy masochistycznie przyznają, że na jesieni mistrzowie świata bez problemów wbiją nam kilka goli. Patrząc na półfinałowy popis Niemców, którzy rozbili Brazylię 7:1, możemy spodziewać się najgorszego. Chłodny rachunek pozwala jednak na dostrzeżenie aż pięciu powodów do optymizmu. "Biało-czerwoni", głowy do góry!

1. Niemcy nas zlekceważą...

Być może Niemcy uznają rywalizację z Polską za konieczny do odbębnienia obowiązek, komplet punktów dopisując sobie jeszcze przed rozpoczęciem meczu. Rozleniwieni lipcowym świętowaniem zlekceważą żadną krwi ekipę Adama Nawałki. Po drodze zagrają jeszcze towarzysko z Argentyną i eliminacyjnie ze Szkocją, więc pomundialowych wprawek nie nabiorą zbyt wiele. Joachim Loew nie przygotuje na ten mecz odpowiedniego planu, a niemieccy piłkarze wystraszą się ogłuszającego dopingu kibiców znad Wisły. Można również przypuszczać, że nowy sezon nie rozkręci jeszcze na dobre chłopców "Jogiego", którzy większą wagę będą przywiązywali do wymagających starć w Bundeslidze i Lidze Mistrzów.

2. ...albo zapomną, że w piłce nożnej chodzi o gole, a nie ilość podań

Na mundialu Toni Kroos i Philipp Lahm wykonali w sumie 1074 podania. Momentami ich gra przypominała barcelońską wersję tiki-taki. Nieskończona plątanina podań usypiała rywali, a czasem także kibiców. W drugiej fazie turnieju Joachim Loew postawił na szybszy, bardziej wertykalny futbol, posyłając w bój Samiego Khedirę i Bastiana Schweinsteigera. Może się jednak okazać, że Lahm wróci do drugiej linii, bo przecież w trakcie klubowego sezonu Pep Guardiola nadal będzie upychał go w formacji pomocy. Na jesieni Niemcy będą więc podawać w nieskończoność, a podopieczni Adama Nawałki, z jasno nakreślonym planem, agresywnym pressingiem i skutecznym odbiorem, zdemontują serce niemieckiej drużyny. W roli największej zmory pomocników "Die Nationalelf" wystąpi Ludovic Obraniak, znany ze swojego zaangażowania, poświęcenia i zrozumienia taktycznej roli.

3. Manuel Neuer w końcu pożałuje swoich wyjść

Od kilku lat Manuel Neuer raczy kibiców swoimi odważnymi wyjściami z bramki i precyzją podań nogami. Gra wysoko, aktywnie, wręcz brawurowo. Na mundialu "neuerowanie" osiągnęło swoje apogeum w meczu z Algierią. Wychowanek Schalke Gelsenkirchen jeszcze nie zanotował spektakularnej wpadki, ale zawsze przecież musi być ten pierwszy raz. Może dynamiczni gracze ofensywni reprezentacji Polski uciekną osiadłym na laurach obrońcom "Die Nationalelf" i staną oko w oko z Neuerem. A ten, ku zaskoczeniu tłumów i rozczarowaniu piłkarskich ekspertów, zaliczy głośny upadek. Po sensacyjnym zwrocie akcji skonsternowani kibice będą podejrzewali, że wpadka bramkarza Bayernu Monachium to efekt jego porozumienia z nowym klubowym kolegą, Robertem Lewandowskim.

4. Historyczne krzywdy wzbudzą litość Niemców

Może się okazać, że Niemcy mają gołębie serca. Uznają historyczne krzywdy, jakie w przeszłości nam wyrządzili, i zdobędą się na litościwy gest dobroci. Ponadto w szatni ustalą, iż z uwagi na fakt, że Polska jeszcze nigdy ich nie pokonała, październikowe starcie będzie najlepszą okazją do poprawy sąsiedzkich relacji. W imię wyższych celów geopolitycznych wykonają doskonałą pracę dyplomatyczną i wobec przedłużającego się napięcia rosyjsko-ukraińskiego poświęcą sportową chwałę na rzecz wzmocnienia komunikacji na linii Donald Tusk - Angela Merkel.

5. Niemieccy kibice wbiegną na murawę, czym podarują nam walkowera

Przytłoczeni przez ogłuszający doping sympatyków reprezentacji Polski kibice "Die Nationalelf" uznają, że najlepszym sposobem na zaznaczenie swojej obecności na wrogiej ziemi będzie zakłócenie przebiegu spotkania. Ku zaskoczeniu stadionowej ochrony wbiegną na murawę i uniemożliwią piłkarzom kontynuowanie zawodów. Sędzia przerwie mecz, a następnie uzna, że jego dokończenie jest niemożliwe. FIFA błyskawicznie postanowi, że salomonowym wyrokiem będzie walkower dla reprezentacji Polski. Tym samym Adam Nawałka i jego piłkarze będą mogli powiedzieć: "Pokonaliśmy mistrzów świata 3:0".

Zbieg kilku sprzyjających dla Polski okoliczności może sprawić, że w październiku "biało-czerwoni" zanotują największy sukces od lat. Wszystko wskazuje jednak na to, że powyższe rozważania pozostaną tam, gdzie obecnie znajduje się polski futbol. W sferze żartów.

Najlepsze mundialowe okładki gazet


Polska z Niemcami:
Więcej o: