Sport.pl

Mistrzostwa świata w piłce nożnej, półfinały. Holandia musi być lepsza niż w pogromie Hiszpanii

Pośród wielu obaw związanych ze środowym półfinałem z Argentyną - większość zapewne krąży wokół osoby Lionela Messiego - Holendrzy muszą martwić się, że najlepszy popis swojej reprezentacji już widzieli. Bo czy da wygrać się lepiej niż 5-1 z ustępującymi mistrzami świata? Początek meczu o 22. Relacja na żywo na Sport.pl i Z Czuba.


Jedna z odwiecznych mundialowych teorii zakłada, że drużyny powinny rozwijać się wraz z trwaniem turnieju, powoli budować formę, ale nie przestając wygrywać, awansując do kolejnych rund. Cztery lata temu Hiszpanie swój najlepszy mecz zagrali z Niemcami w półfinale, identycznie jak Włosi w 2006 roku. W Korei i Japonii Brazylijczycy czekali na popis aż do ostatniego spotkania, podobnie Francuzi na organizowanych przez siebie mistrzostwach. To również nie przypadek, że Niemcy dopiero wczoraj zaprezentowali się najlepiej, gdy wszystko zazębiło się i zadziałało jak należy w systemie Joachima Loewa.

Holendrzy mają "problem", bo ich najlepszy mecz turnieju był pierwszym, jaki rozegrali w Brazylii. Dziś pogrom Hiszpanii wydaje się bardzo odległy, tyle już napisano o pomarańczy zgniatającej tiki-takę, latającym van Persiem i szybkim jak błyskawica Robbenie. Od tamtego czasu, a zwłaszcza w fazie pucharowej, "Oranje" raczej ze sprintu zwolnili niemal do truchtu, Kostarykę w ćwierćfinale bijąc dopiero dzięki psychologicznej i taktycznej zagrywce van Gaala.

Trudno mieć pretensje o premierowe zwycięstwo, ale także sami Holendrzy powinni pamiętać o mistrzostwach sprzed czterech lat - bo na ich drodze do Johannesburga to właśnie w półfinale rozegrali najlepsze spotkanie. Z Urugwajem najpiękniejszego gola turnieju strzelił Giovanni van Bronckhorst, a nawet bramka Forlana nie zatrzymała "pomarańczowej ofensywy". Kombinacje Robbena, van Persiego, Sneijdera i van der Vaarta z drugiej połowy pewnie wprowadziły ich do finału. To był popis Holendrów, nie do zapomnienia, pomimo brutalności w kolejnym spotkaniu przeciwko Hiszpanii.

Messi to dopiero początek

Nie ma konferencji prasowej, na której van Gaal nie przypominałby mediom i kibicom, że tak naprawdę dysponuje składem przeciętnym, z którego tylko jednostki dorastają do najwyższego światowego poziomu. Jednak nawet Robben i van Persie są częściami systemu i kolektywu holenderskiego selekcjonera. Należy też zaznaczyć, że w fazie pucharowej van Gaal ma więcej problemów ze składem - z Meksykiem szybko stracił Nigela de Jonga i nie wiadomo, czy defensywny pomocnik dzisiaj będzie mógł zagrać. Również Bruno Martins Indi nie do końca zaleczył kontuzję, a w roli cofniętego skrzydłowego szansę dostał nawet Paul Verhaegh. Przeciwko Argentynie zagrożony jest występ najlepszego obrońcy, Rona Vlaara.

Wątpliwość dotycząca tego "oszczędzania potencjału" wiąże się głównie z wyzwaniami stojącymi przed Holendrami. Chociaż van Gaal wzbrania się przed takim stawianiem sprawy, to dziś w Sao Paulo ich przeciwnikiem będzie głównie Lionel Messi i jego będą starali się zatrzymać "Oranje". Póki co na mundialu najdłużej udawało się to Szwajcarom, ale przed rzutami karnymi zaliczył asystę przy decydującym golu Di Marii. Belgowie deptali kapitana Argentyńczyków, ale ostatecznie miał on swoje szanse i zagrywał kluczowe podania, dla Fellainiego pozostając nieuchwytnym.

Nawet jeśli Holendrom uda się wyciszyć Messiego i rozstrzygnąć spotkanie na własną korzyść, to w finale potrzeba będzie wyczynu jeszcze większego niż przeciwko Hiszpanii. Nie da się ukryć, że Niemcy mają wystarczająco umiejętności, by oprzeć się podobnemu pressingowi, który "Oranje" zaprezentowali w Salvadorze, ale też rozmontować obronę, która straciła do tej pory tylko cztery gole.

Największe dzieło van Gaala

Nadzieja Holendrów tylko w van Gaalu, że w swoich notatkach chowa specjalny plan na dwa ostatnie spotkania, że wie więcej o słabościach Niemców? Niekoniecznie - Arjen Robben ostatnio bardziej skupił się na pięknych padach niż wykańczaniu akcji, skuteczności zabrakło też nagle van Persiemu. Może więc liderzy Holendrów oszczędzali się na decydującą fazę i teraz wrócą do czysto piłkarskich popisów?

Oczywiście można patrzeć przekrojowo na pracę van Gaala. Nie da się ukryć, że ich wyjazdowi na mistrzostwo towarzyszyło wiele narzekań: o młodości drużyny, braku doświadczenia, liczbie piłkarzy z rodzimej ligi. Tym większe osiągnięcie selekcjonera, że z dwóch, trzech gwiazd i reszty zawodników przeciętnych zbudował on zespół niemal na medal. Jeśli cudem (?) uda mu się mundial wygrać i utrzymać wrażenie, że to pierwszy mecz był najlepszym Holendrów, dla Louisa van Gaala będzie to oznaczało stworzenie największego dzieła w karierze.

Więcej o:
Skomentuj:
Mistrzostwa świata w piłce nożnej, półfinały. Holandia musi być lepsza niż w pogromie Hiszpanii
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX