Sport.pl

MŚ 2014. Niemcy muszą uwierzyć w Loewa

Przed ćwierćfinałem z Francją Joachim Loew bardziej walczył z mediami, które forsowały swoje rozwiązania taktyczne, niż miał czas na rozpracowywanie rywali. Chociaż zmiany wcale nie podniosły poziomu gry jego drużyny, to pokazały prawdziwą siłę - dojrzałość, organizację i realizację zadań. Czy wszystkie te aspekty są już na mistrzowskim poziomie?
Ambicje Niemców są określone jasno - chociaż na czterech ostatnich turniejach mistrzowskich dochodzili do półfinałów, ostatni finał wygrali w 1990 roku. Jednak przed meczem z coraz silniejszą Francją nie brakowało krytyki skierowanej na wybory personalne selekcjonera. Zupełnie jakby niemieckie media obawiały się katastrofy w ćwierćfinale.

Oczywiście bezpodstawnie. Joachim Loew wiedział, że jego drużynie brakuje równowagi, że brak prawdziwych bocznych obrońców jest wykorzystywany przez przeciwników. Jego zapowiedzi o zachowaniu Philippa Lahma w środku pola okazały się kamuflażem dla poważnych zmian w wyjściowej jedenastce. Czy to pod presją mediów, czy ze względu na taktyczne rozwiązania i siłę Francuzów na lewym skrzydle, w środku od pierwszej minuty zagrał Sami Khedira, a kapitan zespołu wrócił na swoją nominalną pozycję. To w środku pola miała rozegrać się decydująca o wyniku batalia.

Jednak skuteczny pressing Francuzów w środkowej strefie skończył się po kilkunastu minutach - Toni Kroos zgubił Yohana Cabaye i dostał prostopadłe podanie, spokojnie przyjmując piłkę przed linią obrony. Później ten motyw powtarzał się kilkukrotnie, aż w przerwie Didier Deschamps musiał ograniczyć swobodę swoich pomocników. Paul Pogba w pierwszej połowie miał sześć dryblingów na prawym skrzydle, w drugiej już ani jednego.

Przede wszystkim dlatego, że świetnie grał Bastian Schweinsteiger - ten, który mundial zaczynał na ławce rezerwowych. On asekurował raczej chaotycznie biegającego Khedirę, który częściej włączał się do ataków, choć bezproduktywnie. W jednej z sytuacji, gdy Schweinsteiger zablokował groźną akcję Francuzów, wydarł się w stronę swojego kolegi, dopiero wracającego z ataku.

Oczywiście można powiedzieć, że sytuację, w której to Niemcy kontrolowali wydarzenia i akcje Francuzów, wymusił strzelony przez nich gol, jednak ograniczenie roli Cabaye musiało być jednym z najważniejszych założeń przedmeczowych Joachima Loewa. Pomocnik w klubie rzadko gra tuż przed linią obrony i choć na mundialu nie ograniczało to jego kreatywności, dziś po raz pierwszy zmierzył się z bardziej wymagającym rywalem. Tej próby nie wytrzymał - po części przez słabość swoich kolegów (zwłaszcza Matuidiego), ale również pressing Toniego Kroosa. Schweinsteiger i Khedira do tego stopnia starali się ograniczyć jakiekolwiek akcje Francuzów środkiem pola. Faulowali pięć razy, każdy z nich obejrzał żółtą kartkę, co może być kluczowe w kontekście ich występów w ostatnich dwóch meczach.

Ten podział ról w środku pola był największą przewagą drużyny Loewa - ustawienie Niemców zwłaszcza w drugiej połowie było bliższe 4-2-3-1 niż stosowanego do tej pory 4-3-3. Dodatkowo nie tyle wdawali się w fizyczną walkę, ale ustawieniem blokowali rozegranie, choćby zmuszając Francuzów do długich podań. Jeszcze w pierwszej połowie dało to Griezmannowi i Benzemie dwie niezłe okazje do kontr, ale po przerwie dystans między linią obrony a Neuerem był już zbyt mały na ataki rywali. Cabaye był bezproduktywny, dokładnie podawał głównie na swojej połowie, a cała trójka środkowych pomocników Francji zaliczyła zaledwie sześć dokładnych długich podań na dziewiętnaście prób. Dziwić może to, że Deschamps ze zmianami czekał aż 72 minuty.

"Nie można grać rewelacyjnie w każdym meczu turnieju" - Joachim Loew odrzucał przed meczem krytykę mediów. Ma on oczywiście rację - dla niego jest to czwarty międzynarodowy turniej w roli selekcjonera Niemców, doskonale zdaje sobie sprawę z obciążeń i trudności na takim etapie mundialu. Na grę jego zespołu można patrzeć przez pryzmat nieprzekonujących zwycięstw z USA, Algierią i Francją, ale też zastanawiać się, czy te rezerwy nie zostaną uwolnione w idealnym momencie. Didier Deschamps i jego piłkarze próbowali, ale wobec niemal idealnej organizacji Niemców długimi fragmentami byli bezradni, zwłaszcza w ostatnim kwadransie. Loew może jeszcze nie zna swojej najlepszej jedenastki i nie jest pewien najbardziej optymalnego ustawienia, ale to bardziej powód do obaw dla ich rywali w półfinale.

Więcej o: