Sport.pl

MŚ w piłce nożnej 2014, 1/4 finału. MESSIasz narodu argentyńskiego

Samotność wybrańca. Wiara w siłę sprawczą Leo Messiego jest w Argentynie tak ogromna, że poza Angelem Di Marią nikt nie ośmiela mu się nawet pomóc w ataku.
To była niecodzienna scena. Po pierwszej połowie dogrywki jeden ze szwajcarskich obrońców chciał przeprosić Leo Messiego za faul. Argentyńczyk nie podał mu dłoni, pokazał tylko ranę na kostce. Rywal nalegał, ale Messi twardo obstawał przy swoim. Wyszarpnął się, kiedy został objęty ramieniem w geście przeprosin. A przecież mówił kiedyś, że chciałby, żeby zapamiętano go nie jako wielkiego gracza, ale przyzwoitego człowieka. Presja mundialu, frustracja przedłużającą się bezradnością w meczu ze Szwajcarami sprawiły, że stracił panowanie nad sobą. Za kilkanaście minut miał je odzyskać.

Prasa argentyńska pisze o wyludnionych ulicach w czasie meczu 1/8 finału, powszechnym napięciu i konwulsyjnym ataku radości po zwycięskiej bramce. Messi znów miał swój moment chwały, a z nim 40 mln ludzi w kraju oszalałym na punkcie futbolu. Dziennik "Ole" umieścił na swojej stronie internetowej zapis okrzyku radości wydanego przez różnych znanych ludzi po zwycięskim strzale Angela Di Marii.

Cztery mecze, cztery gole, cztery razy MVP - tak można opisać brazylijski mundial w wykonaniu czterokrotnego laureata Złotej Piłki. - Wiedzieliśmy, że wystarczy mu ułamek sekundy - komentował trener Szwajcarów Ottmar Hitzfeld, którego gracze przez 118 minut ustawiali wokół Messiego potrójne zasieki. Sprawiał wrażenie, jakby w końcówce dogrywki słaniał się na nogach. A jednak, gdy dostał piłkę i zobaczył przed sobą fragment wolnej przestrzeni, odzyskał moc. Nikt szybciej niż on nie jest w stanie ocenić, co da się wycisnąć z każdej akcji. Minął rywala, popędził w stronę bramki, chciał strzelać, ale dostrzegł Angela Di Marię i podanie do niego okazało się decyzją idealną.

Di Maria to inny typ piłkarza niż gwiazdor Barcelony. On z upływem minut spędzonych w grze przebiera nogami coraz szybciej. Tak jakby potrzebował dłuższej rozgrzewki, a mecz na poważnie zaczynał się dla niego w drugiej połowie. Największym atutem skrzydłowego Realu jest jednak to, że myśli inaczej niż koledzy. Hasła "Nie przeszkadzać Messiemu" nie przyjął do wiadomości, dzięki czemu gra ofensywna Argentyny nie jest nieustannym popisem tej samej jednostki.

Gonzalo Higua~n, napastnik wyceniany na 50 mln euro, zredukował się w drużynie "Albicelestes" do tej samej roli, którą pełni Fred w reprezentacji Brazylii. Najlepszy przyjaciel Messiego "Kun" Aguero niewiele zdawał się wnosić do gry, ale gdy zastąpił go Ezequiel Lavezzi, dopiero wtedy okazało się, że "niewiele" to jednak było dużo. Gdy słabiutkiego Lavezziego Sabella wymienił na skrzydłowego Interu Rodrigo Palacio, to już była niemal katastrofa. Argentyna, która miała być niepewna w tyłach, za to w ataku przeć jak taran, uczepiła się wyłącznie Messiego. Z siedmiu bramek zdobytych w turnieju cztery to dzieło gracza Barcelony, jedna Di Marii, jedna była samobójcza i jedną zdobył obrońca Marcos Rojo.

- Mam wrażenie, że Argentyna ciągle nie wystartowała - mówi Diego Maradona. - Messi jest kompletnie samotny na boisku. Wszyscy patrzą tylko na niego. A potem, gdyby coś się drużynie nie powiodło, on będzie wszystkiemu winny.

Maradona najlepiej ze wszystkich zna taktykę "nie przeszkadzaj". Taką właśnie obrali jego koledzy w 1986 roku. Nie przeszkadzali Maradonie, który był u szczytu formy: fizycznej i psychicznej. Messi, mimo brazylijskich dokonań, dziś w takiej nie jest.

W historii mundiali były dwa turnieje zdominowane przez jednego piłkarza. To mistrzostwa meksykańskie, na których Diego robił na boisku absolutnie to, co chciał. 25 czerwca 1986 roku Argentyna grała półfinał z Belgią, a słynny Jean-Marie Pfaff pozwolił sobie na uwagę, że Maradona bramki mu nie strzeli. Diego poradził bramkarzowi, żeby w takim razie nie wychodził na boisko. Gole padły tego wieczoru dwa, oba zdobyte przez Maradonę.

Drugim tak spektakularnym przypadkiem jednostkowym była gra Mané Garrinchy na turnieju w Chile w 1962 roku. 5 lipca w Brasilii na stadionie imienia tragicznie zmarłej gwiazdy "Canarinhos" Argentyna spotka się z Belgią w pojedynku o półfinał brazylijskich mistrzostw. I jeśli Messi znów nie otrzyma wsparcia od kolegów, jego samotny wysiłek może nie wystarczyć na ten poziom rozgrywek.

- Jesteśmy gotowi na Argentynę - ogłosił trener Belgów Marc Wilmots. Z tak dobrze i twardo grającą drużyną jak "Czerwone Diabły" "Albicelestes" w tych mistrzostwach jeszcze nie grali. To będzie kolejny wielki test dla drużyny, która mimo iż wygrała cztery mecze, wciąż rozsiewa wokół siebie aurę niepewności. Szansa jest jedyna w swoim rodzaju. Od 24 lat Argentyńczycy nie przekroczyli bariery ćwierćfinału. Tym razem na ich drodze do finału stoi zdolna, ale niedoświadczona młodzież z Belgii, a potem ewentualnie wygrany ze starcia Holandia - Kostaryka. Gdyby "Albicelestes" grali wielki futbol, można by ich wyglądać na Maracanie. Ale wielki futbol grają dotąd tylko Messi i Di Maria, a nawet tej wielkiej parze zdarzają się momenty zapadania w "śpiączkę".

Obaj przeżywają teraz kłopoty poza boiskiem. Prasa hiszpańska wciąż bombarduje informacjami o postępowaniu prowadzonym przeciw Messiemu przez urząd skarbowy w Barcelonie, a także o śledztwie w sprawie prania mafijnych pieniędzy przy okazji meczów charytatywnych "Messi i przyjaciele". Z kolei Di Maria chce podwyżki w Realu, bo też sezon miał wspaniały, zakończony wielką grą w wygranym finale Champions League. Być może całe zamieszanie zakończy się jego wyjazdem z Madrytu.

Na razie obaj mają dać Argentyńczykom wyśniony sukces w Brazylii. Wątpliwe, by tego dokonali bez pomocy drużyny.

Najgorsze tatuaże uczestników mundialu [ZDJĘCIA]




Zdjęcie DARG22: Argentyna - koszulka polo World Cup 2014 Zdjęcie Nike Buty do gry w piłkę nożną Tiempo Legend IV FG - Tiempo Legend IV FG (134287_4) Zdjęcie RARG09: Argentyna - koszulka Adidas
DARG22: Argentyna - koszulk... Nike Buty do gry w piłkę no... RARG09: Argentyna - koszulk...
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info


Więcej o: