Sport.pl

Wilkowicz: Brazylia sama między braćmi

- Bracia z Chile, tędy! - krzyczy przez megafon brazylijski wolontariusz pod Areną Corinthians, kierując kibiców na mecz z Holendrami. Brazylijskie gazety z Minas Gerais o mieszkających w tym stanie reprezentacjach Chile, Urugwaju i Argentyny piszą tak samo: bracia dziś robią to, bracia robią tamto. Nawet o Argentyńczykach - bracia, choć za nimi, zwłaszcza tymi z Buenos, niespecjalnie się na kontynencie przepada - pisze na blogu dziennikarz Sport.pl Paweł Wilkowicz.
Była wprawdzie bójka argentyńsko-brazylijska w Belo Horizonte. Ale poza tym - sielanka. Tyle że powoli się kończy. Dziś się okaże, czy Brazylia - bo zakładamy, że jednak nie przegra z Kamerunem i wyjdzie z grupy - w drugiej rundzie spotka się z Chile, braćmi z sąsiedztwa, czy może z braćmi w zamiłowaniu do ładnego futbolu, Holendrami.

Holendrów Brazylijczycy boją się bardziej, z wiadomych powodów: to oni ich odesłali do domu cztery lata temu. Po meczu, który dobrze by się wpisał w obecny mundial: Brazylia prowadziła, ale utrzymanie prowadzenia ją przerosło. Felipe Melo stracił rozum i wyleciał z boiska, Wesley Sneijder był w niesamowitej formie itd. Mecze z Holendrami na mundialu, nawet zwycięskie, jak w 1998, bywały dreszczowcami. Z Chile szło łatwo, ostatnio było 4:1 w 1998. Ale Ivan Zamorano, zasypany pytaniami w biurze prasowym, gdy szedł na stanowisko komentatorskie, mówi, że ta seria może się skończyć. - To pokolenie uwierzyło, że stać je na coś więcej niż zbieranie pochwał, że ładnie gramy. Oni mają marzenia, ale mają też plan. I jak trzeba będzie zagrać z Brazylią, choć wolałbym jednak z kimś innym, to będą mieli plan również na Brazylię - mówi Zamorano.

Dotychczasową grę Brazylii na tym mundialu Zamorano nazwał przeciętną, ale już wolę walki gospodarzy - nie. - Są bardzo zdeterminowani, Luiz Felipe Scolari świetnie umie zarządzać emocjami - mówi była gwiazda chilijskiej kadry. Ale powtarza, że na Chilijczyków to tym razem może nie wystarczyć, nie przestraszą się. - Serce, odwaga i plan, plan, plan - mówi Zamorano. Chile widzi się daleko.

Więcej o: