Sport.pl

Vincent Kompany: Wpisałem się na listę

- Nie ma na mundialu łatwych meczów. Niemcy są jedną z najlepszych drużyn na świecie, a zremisowali z Ghaną, Argentyna w ostatniej chwili pokonała Iran. Gry są tak zacięte, że każde zwycięstwo trzeba wyszarpać. Dlatego jestem dumny, że wyszarpaliśmy dwa i awans - mówi Vincent Kompany, kapitan reprezentacji Belgii
Co Pan powie jako kapitan po awansie do 1/8 finału mundialu?

Vincent Kompany: Że jestem z tych chłopaków dumny. Może nie biegaliśmy jak Kostaryka od pola karnego do pola karnego, co bardzo kibiców bawi. Ale mimo wszystko my wyglądaliśmy na boisku jak poważna drużyna, jeden za drugiego był odpowiedzialny. To dało awans. Na tym turnieju wielkie drużyny były zaskakiwane, my na to nie pozwoliliśmy. Jestem za to wdzięczny chłopakom i bardzo zadowolony z ich pracy.

Na trybunach było wielu Belgów.

- Słyszeliśmy ich, doping bardzo pomaga, wiemy, że gramy dla ludzi. Cieszę się, że ich nie zawiedliśmy.

Wywalczyliście awans na Maracanie, w miejscu gdzie grali najwięksi.

- Grałem na Wembley i zawsze marzyłem, żeby zagrać na Maracanie. To dwa najbardziej legendarne obiekty na świecie. Wiem kto tu grał przede mną. I jestem dumny, że stałem się częścią tej historii. Wpisałem się na tę listę.

Anglicy jadą do domu.

- Może kibice angielscy będą chcieli kibicować nam, jesteśmy jak Anglia, większość z nas pracuje w Premier League? Ale na takim turnieju jak mundial, nie można oglądać się na innych. Dlatego nie chcę nikogo oceniać, bo potem przyjdzie zły mecz i człowiek chciałby przełknąć wszystko, co przed nim mówił. Jedno jest pewne: nie ma łatwo na mistrzostwach świata, bo nie ma już na tym poziomie łatwych rywali. Każda drużyna się już o tym przekonała. Nawet te największe. Niemcy zrobili na mnie piorunujące wrażenie, gromiąc Portugalię, a zaraz potem nie dali rady Ghanie, Argentyna zdobyła gola z Iranem w doliczonym czasie. Więcej przykładów chyba nie potrzeba. Dlatego ja się cieszę, że potrafiliśmy wygrać dwa mecze jeden po drugim.

Obie drużyny mogły dziś zwyciężyć. Rosjanie też mieli swoje szanse.

- Tak, szans na gole nie było bardzo dużo, i my i Rosjanie staraliśmy się być ostrożni, zorganizowani w tyłach. Nikt nie chciał przegrać. Dlatego ryzyka nie było za wiele, bo za wiele było do stracenia. Ale nam się udało wygrać, to chyba nie jest przypadek.

Jakie są możliwości waszej drużyny?

- Wyższe niż pokazaliśmy w tych dwóch meczach, dlatego jestem optymistą. Gdy presja odejdzie, będziemy grali lepiej. W to wierzę. Ale jak będzie? Zapytajcie po kolejnym meczu.

Drużyny z Ameryki Południowej grają inaczej niż europejskie.

- Tak, my staramy się być zorganizowani, oni biegają, walczą, są dynamiczni. Ich mecze są bardziej otwarte. Mają szybkich graczy, ci strzelają dużo goli. Na razie wychodzi im to wszystko w tych mistrzostwach bardzo dobrze.

Jak Pan się czuje jako stoper Belgii? Bezpiecznie? Straciliście dotąd jednego gola.

- I to też powód do dumy dla nas. W meczu z Algierią jedyną szansą na gola dla nich był rzut karny. Obrońcy zależą od gry pomocników i napastników. Jak obrońca ma przed sobą znakomitych rywali to wygląda niezbyt solidnie. Tak to jest.



Więcej o: