Sport.pl

Mundial 2014. Thibaut Courtois: Mój sezon marzeń

Może jesteśmy młodzi, ludzie mówią, że niedoświadczeni, ale ja nie mierzyłbym doświadczenia wiekiem, ale przeżyciami i osiągnięciami na boisku - mówi Thibaut Courtois, bramkarz reprezentacji Belgii.
Jest Pan jednym z najmłodszych bramkarzy turnieju. Daje Pan radę presji?

Thibaut Courtois: Tak. W dzisiejszym meczu z Rosją miałem kilka okazji do interwencji i chyba nie było źle. To jest dla mnie wielki sezon. Wygrałem z Atletico ligę hiszpańską, grałem w finale Champions League, a teraz mundial w Brazylii ułożył się tak dobrze dla Belgii.

Co dalej? Awansowaliście z grupy i czego oczekujecie?

- Niczego ponad to, żeby w kolejnym meczu znów wygrać. I zagrać lepiej niż dziś. Długoterminowe plany w piłce to absurd. Tu wszystko zmienia się w chwilę. Dziś mecz był remisowy w pierwszej połowie, w drugiej też obie strony mogły zdobyć gole. Ale na ostatni kwadrans my zachowaliśmy więcej sił. To było decydujące.

Chciałby Pan zostać w Madrycie na kolejny sezon? Czy wraca Pan do Chelsea?

- O przyszłości w ogóle nie będę mówił. Chcecie, to pytajcie o mundial.

Nie zagraliście dziś wielkiego meczu? Może sami nie wiecie na co Was stać?

- Nie zagraliśmy wielkiego, ale wygraliśmy, tym bardziej się cieszę. Było gorąco, zapierało dech w piersiach. Biegało się ciężko, oddychało się ciężko. Myślę, że mamy potencjał, by grać znacznie lepiej. Oby w 1/8 finału.

Starczy Wam doświadczenia na taki poziom?

- Proszę popatrzeć na nasze doświadczenie na boisku, a nie na wiek. Jesteśmy młodzi, ale każdy ma za sobą tytuły, doświadczenia zdobyte w nie byle jakich ligach. Tym się mierzy doświadczenie piłkarza, a nie liczbą lat.

Mówi się, że Belgia ma wybitne pokolenie graczy. To wytwarza presję na Was.

- Do presji każdy z nas przywykł. A czy jesteśmy wyjątkowi, pokażą tytuły, które zdobędziemy. Mundial to strasznie ciężka impreza, Belgii dawno tu nie było. Jesteśmy szczęśliwi, że zaprowadziliśmy nasz kraj wysoko, do fazy pucharowej. To już jest coś. Dalej zagramy już chyba bez presji. Chciałbym, żebyśmy zagrali dużo lepiej niż w tych dwóch meczach dotąd. Bo jednak czułem w sobie i w kolegach za dużo nerwowości. Teraz ona ustąpi, już mamy coś w garści, teraz trzeba iść dalej. Zrobiliśmy minimum.



Więcej o: