Sport.pl

Hiszpania - Mundial 2014. Sergio Ramos: Przepraszam za stracone złudzenia

- Gdybyśmy jechali do Brazylii bez chęci, wszystko byłoby logiczne. Ale jechaliśmy z wielkimi nadziejami - mówił Sergio Ramos po przegranym spotkaniu Hiszpanii z Chile, po którym mistrzowie świata odpadli z mundialu.
Jakie błędy popełniliście? Co zdecydowało o tak dotkliwych porażkach z Holandią i Chile?

Sergio Ramos: Ja nie jestem od wypominania błędów moim kolegom. Po prostu graliśmy słabo. Jako drużyna. Nie rozumiem, skąd się to wzięło. Gdybyśmy jechali do Brazylii bez chęci, wszystko byłoby logiczne. Ale jechaliśmy z wielkimi nadziejami. Sukces na tym mundialu był następnym wielkim marzeniem tej drużyny. Zawiedliśmy kibiców i za to nam wstyd. Mogę tylko powiedzieć "przepraszam" w imieniu wszystkich. Najbardziej zawiedliśmy jednak siebie. Proszę sobie wyobrazić, co czuła drużyna, która czegoś tak bolesnego jak tutaj nie miała prawa sobie nawet wyobrażać.



Każda seria kiedyś się kończy?

- Z pewnością. To nie jest żadne pocieszenie, ale to prawda. My chcieliśmy, żeby nasza trwała nadal, ale nie było nam to dane. Cóż, potrafiliśmy wygrywać, to teraz, gdy przyszła porażka tak bolesna, trzeba zachować klasę. To w końcu sport, musimy docenić klasę i wysiłek Holendrów oraz Chilijczyków. Grali wspaniale. Lepiej od nas.

Coś im powiedzieliście po spotkaniach?

- Podaliśmy ręce, życzyliśmy sukcesu. Oni kiedyś gratulowali nam, teraz była okazja do rewanżu. Rywale swoją szansę potrafili wykorzystać, my nie. Na tym polega różnica. Inna rzecz, że szczęście nam nie pomogło, ale może właśnie tu, w Brazylii, los wyrównał z nami rachunki. W RPA był po naszej stronie, kopnięta piłka po rykoszecie wpadała do bramki. Teraz leciała obok słupka. Ale na los nie narzekamy. Sami jesteśmy winni tego, co się stało.

Czy Vicente del Bosque powinien zostać, czy odejść?

- Ma nasze pełne poparcie. Wspaniały trener i człowiek. Wiele razem przeżyliśmy dobrego, trzeba trzymać się razem teraz, przy okazji porażki. Rozliczanie winnych, wytykanie ich palcami jest godne notorycznych przegranych. My chcemy, żeby trener został, ale nikt nie ośmieli się wpływać na jego decyzję. Sam musi postanowić, czy chce jeszcze pracować z kadrą. On najlepiej to wie, zna swoje uczucia.

To koniec wielkiej ery "La Roja", koniec pokolenia, które zdobyło wszystko. Najlepszego, jakie miała Hiszpania...

- Ja wierzę, że to jeszcze nie koniec. Jest wśród nas wielu graczy, którzy wciąż mogą osiągać sukcesy. Teraz upadliśmy na kolana, ale to nie znaczy, że się z nich nie podniesiemy. Ja wciąż marzę, że te wielkie sukcesy, które przeżyłem w ostatnich sześciu latach, znajdą jeszcze ciąg dalszy. W futbolu nie można żyć przeszłością, nie da się odcinać kuponów od wczorajszych dokonań. Ale ta klęska na mundialu w Brazylii nie unieważnia tej gwiazdy za mundial w RPA, którą nosimy na sercu.



KONKURS! Zobacz decydujące mecze MŚ w niezwykłej jakości!


Tu zobaczysz najnowsze wyniki, tabele i terminarz mundialu



Więcej o: