Sport.pl

Mundial 2014. Co dalej, Hiszpanio?

Dzień po takiej porażce jest najtrudniejszy. Kiedy media i kibice wyszydzają Hiszpanów, ich trener - osamotniony jak nigdy - musi pozbierać grupę do kupy. I przypomnieć, że to, co tak fatalnie się zaczęło, może jeszcze pięknie się skończyć. Na chwilę przed ostatnim gwizdkiem piątkowego blamażu "La Roja" realizator pokazał, jak Vicente del Bosque poklepuje po głowach rezerwowych, każdego z osobna. Czy nadszedł ich moment?
Szesnastu z dwudziestu trzech kadrowiczów del Bosque na turniej w Brazylii było cztery lata temu w RPA. Siedmiu debiutantów daje nadzieję na zmianę doraźną, na już, a takiej właśnie potrzebują Hiszpanie. Opowieścią na oddzielną okazję jest zmęczenie mistrzów, rozpracowanie tiki-taki czy przywiązanie "Sfinksa" do nazwisk i błogiej stabilności. Teraz idzie o ewolucję, która pozwoli aktualnym mistrzom podnieść głowę i wrócić do gry. "La Roja" musi przynajmniej ocalić godność i honor.

Oczywiste, że Iker Casillas zagra w środowym meczu z Chile. Zmiana w bramce może jedynie zasiać większy ferment w całej grze obronnej "La Roja", już nie wspominając o kondycji psychicznej samego Casillasa. On i tak nie ma ostatnio łatwo. W Realu Madryt broni od święta, tylko w meczach pucharowych. I choć właśnie uniósł w górę Puchar Europy, to w finale z Atletico Madryt nie ustrzegł się poważnego błędu. Inna sprawa, że o ile "Królewscy" mają dla niego zastępcę, o tyle w reprezentacji "drugiego Ikera" nie ma. Mógłby być, ale Victor Valdes zerwał w marcu więzadła krzyżowe w kolanie. Gdyby poleciał do Brazylii, można by było ewentualnie rozważać jego wstawienie między hiszpańskie słupki, jednak ani Pepe Reina, ani David de Gea nie gwarantują zmiany jakościowej. "Święty Iker" musi grać.

Ewolucja, a nie rewolucja

Podobnie zresztą jak duet stoperów Gerard Pique - Sergio Ramos. "La Roja" nie ma teraz lepszego pomysłu na zabezpieczenie tej strefy boiska. Nie jest nią Javi Martinez, który lepiej czuje się w drugiej linii. Dostrzegł to w Bayernie Monachium Jupp Heynckes i uczynił z byłego obrońcy (częściej) i pomocnika (rzadziej) Athletic Bilbao jedną z najlepszych "szóstek" Europy. Pep Guardiola wrócił do gry z Martinezem w obronie, ale szybko się z tego wycofał.

Ramos ma za sobą dobry sezon, Pique nieco gorszy. Obaj od kilku lat stanowią o sile tej reprezentacji. To nie przypadek, że w dziewiętnastu meczach Euro 2008, mundialu 2010 i Euro 2012 "La Roja" straciła tylko 6 bramek. Za tym duetem przemawia zgranie i doświadczenie, czyli coś niezwykle cennego w grze na środku obrony.

Wydaje się, że del Bosque do końca zastanawiał się nad obsadą prawej strony defensywy. Postawił na Cesara Azpilicuetę, który w Chelsea Londyn gra na lewej flance. Były piłkarz Osasuny zawiódł na całej linii. Nie dość, że przysłużył się przy dwóch bramkowych dośrodkowaniach Daleya Blinda, to jeszcze w ofensywie nie dał zespołowi tego, co z pewnością gwarantuje Juanfran. Czas na piłkarza Atletico Madryt.

"Sfinks" lubi zabezpieczać środek boiska dwoma defensywnymi pomocnikami. W piątek, w połączeniu z wolnym i przewidywalnym Xavim, dało to efekt w postaci braku przyspieszenia i kreatywności w najważniejszym punkcie boiska. W 63. minucie del Bosque przeszedł na system z jednym "ubezpieczycielem", ale niewiele to dało. Między innymi dlatego, że Sergio Busquets od dwóch lat zmaga się z pubalgią. W Barcelonie jest cieniem siebie z ery Guardioli, w kadrze nie mogło być inaczej. To tutaj powinien zostać użyty Martinez.

Xavi jest nie do ruszenia. Tak w klubie, jak i w reprezentacji. W Barcelonie kreowano na jego następcę Thiago Alcantarę, ale synowi Mazinho znudziło się ciągłe oczekiwanie na "ten" moment. Uciekł do Bayernu, gdzie Guardiola wykreował go na lidera środka pola. Wyszło doskonale, do tego stopnia, że del Bosque dopuszczał w myślach odważne postawienie na Thiago również w kadrze. 23-latek do Brazylii nie poleciał ze względu na kontuzję. Jedyną sensowną alternatywą dla "Generała" wydaje się Koke, mistrz ostatniego podania. Piłkarz Atletico Madryt nigdy jednak nie grał na wielkiej imprezie, a w reprezentacji zanotował raptem 7 występów. To za mało.

Xavi jest gwarantem tak ważnego dla Hiszpanów i del Bosque balansu. Problem w tym, że "Generał" zależy od postawy swoich kolegów. Xavi gra dobrze, kiedy dobrze grają inni. Sam ginie ze swoim bezproduktywnym nabijaniem celnych podań do tyłu. Ruch wokół Xaviego mogliby zapewnić...

Więcej ruchu na skrzydłach

Aby pomysł Hiszpanii na grę przyniósł efekt, potrzebna jest nie tylko szybkość i dokładność krótkich podań w środku, ale także ruch na skrzydłach. W meczu z Holandią w tych sektorach zabrakło rozszerzania pola gry i przecinania defensywy "Oranje" wejściami skrzydłowych i bocznych obrońców. Tam, gdzie urzędowali Andres Iniesta i David Silva, którzy lepiej czują się w środku pola, "La Roja" nie wygrywała pojedynków i nie stwarzała przewagi liczebnej. Do Brazylii nie poleciał kontuzjowany Jesus Navas, który mógłby być panaceum na tę bolączkę. Może więc warto postawić na Pedro albo Juana Matę?

Diego Costa miał być symbolem bardziej bezpośredniej Hiszpanii, czymś na kształt planu "B". Kimś, kogo brakowało Barcelonie Tito Vilanovy i Gerardo Martino. W piątek chodziło o wygrywanie główkowych pojedynków, rozbijanie pięcioosobowej obrony i utrzymanie piłki po wybiciach Pique i Ramosa. Snajper Atletico Madryt oddał w piątek jeden celny strzał. Ani razu nie zagrał z pomocnikami na jeden kontakt, aby na koniec wdać się w charakterystyczne dla niego łobuzerskie przepychanki.

Ataku "La Roja" nie zbawi Fernando Torres, który po transferze do Chelsea głównie pikuje w dół. Trener Hiszpanów powinien odwołać się do talizmanu "La Roja" z RPA, Davida Villi. Co prawda wydaje się, że "El Guaje" najlepsze lata ma już za sobą, ale w minionym sezonie został mistrzem Hiszpanii i zagrał w finale Ligi Mistrzów. Dla "Rojblancos" zdobył w sumie 15 goli. To nie przypadek, że właśnie uciekł na emeryturę do Stanów Zjednoczonych, ale w reprezentacji zawsze grał na wysokim poziomie. 59 goli w 96 spotkaniach czyni go najlepszym strzelcem w historii "La Roja". Villa może pomóc reprezentacji swoim doświadczeniem, cwaniactwem i instynktem.

Odważnymi i oczekiwanymi zmianami Vicente del Bosque może przywrócić Hiszpanii pasję, zadziorność i nieprzewidywalność. Problemem jest znalezienie równowagi pomiędzy korektami a wywrotową rewolucją, która jest ostatnią rzeczą, jakiej "La Roja" teraz potrzebuje. Na drastyczne kroki przyjdzie czas po mundialu. Teraz Hiszpania wymaga liftingu i odpowiedzi na pytanie: co zrobić, gdy tiki-taka nie tiki-tacze?

Więcej o: