Sport.pl

Kolumbia - Grecja. Wybuchowy Teo zastąpił Falcao!

Kolumbia pokonała Grecję 3:0 w swoim pierwszym meczu na mundialu w Brazylii. Drugą bramkę dla drużyny z Ameryki Południowej strzelił Teo Gutierrez. Piłkarz określany mianem tykającej bomby. Mówi się o nim, że nigdy nie wiadomo, kiedy wybuchnie. To on ma zastąpić Kolumbijczykom ich największą gwiazdę Radamela Falcao.


Na początku roku Radamel Falcao zerwał więzadła krzyżowe w kolanie. Napastnik Monaco ścigał się z czasem, ale nie zdążył wyleczyć się przed mundialem. - To najsmutniejszy dzień mojej pracy, od kiedy zostałem trenerem reprezentacji Kolumbii - powiedział Jose Pekerman. Falcao pozostała rola kibica, a argentyński selekcjoner "Los Cafeteros" musiał przygotować nowy plan zdobywania goli. Jego głównym punktem jest niesforny Teo Gutierrez.

Urodził się w obskurnej dzielnicy "La Chinita" w Barranquilli. Piłka nożna miała być sposobem na ucieczkę od trosk dnia codziennego. Teo wielokrotnie podkreślał, że tuż obok boisk, na których zdobywał pierwsze bramki, w najlepsze urzędowali handlarze bronią i narkotykami.

Pierwszym klubem Gutierreza była Barranquilla. Po roku trafił do zasobnego w puchary Atletico Junior. W 2009 roku strzelił w sumie 30 bramek, co dało mu czwarte miejsce w klasyfikacji strzelców na całym świecie. Tyle samo goli wpakowali wówczas Samuel Eto'o i Diego Forlan. Z Atletico Junior pożegnał się ogólnym bilansem 79 gier i 42 goli. Chciała go cała Ameryka Południowa, ale kontynent stał się dla niego za ciasny. Interesowała go tylko Europa. Paradoksalnie, w najlepszym momencie swojej kariery, Teo pokazał najgorszą wersję siebie.

Teo rusza na podbój Europy

13 stycznia 2010 roku osiągnął porozumienie z Trabzonsporem. Turecki klub zapłacił za Kolumbijczyka 4,5 mln dolarów. Przez pierwsze pół roku grał bardzo mało. Ponoć potrzebował "dużo czasu na aklimatyzację", choć do dziś nie wiadomo, co kryje się pod tym frazesem.

Wielkie strzelanie rozpoczął meczem o Superpuchar Turcji, w którym strzelił Bursasporowi trzy gole. Cztery dni później, w pierwszym spotkaniu ligowym, zdobył dwie bramki. Następnie kolejne dwie wbił Sivassporowi. Ba, w eliminacjach Pucharu UEFA strzelił gola wielkiemu Liverpoolowi. Wydawało się, że wszystko idzie po myśli Trabzonu i Teo.

Po sześciu spotkaniach ligowych Kolumbijczyk niespodziewanie zniknął. Okazało się, że poleciał do Barranquilli. Twierdził, że ma problemy zdrowotne, którymi chce zająć się w ojczyźnie. Kiedy po powrocie do Turcji zbadali go lekarze, okazało się, że jest zdrów jak ryba. Gutierrez powiedział, że nigdy więcej nie zagra dla Trabzonsporu. Między wierszami dodał, że ... miasto jest dla niego za nudne.

W lutym 2011 roku związał się trzyletnią umową z argentyńskim Racingiem Club. "Akademicy" mieli w swoich szeregach kolegę Teo z reprezentacji Kolumbii, Gio Moreno. To miał być atak marzeń. Nie był, choć w Clausura 2011 Guttierez strzelił 11 goli. Potem coś się zacięło. Najgłośniejsze występy Guttiereza w koszulce Racingu to te, w których tracił kontrolę nad sobą. W meczu z Boca Juniors Buenos Aires prowokował kibiców "Bosteros". Dostał czerwoną kartkę i grzywnę w wysokości 15 tys. pesos. W klasyku przeciwko Independiente wyleciał z boiska za obrażanie sędziego. Po przegranym 1:4 meczu w szatni "Akademików" doszło do dantejskich scen. Bramkarz Sebastian Saja na oczach kolegów zbeształ Teo. Kolumbijczyk wściekł się, wyciągnął z torby pistolet do paintballa, po czym zaczął grozić, że strzeli do każdego, kto odważy się go skrytykować. Po tym incydencie prezydent Racingu, Gaston Cogorno, wydał wyrok: Teo już nigdy nie założy koszulki "Akademików". Wszyscy mieli dość ekscesów Kolumbijczyka. W szatni ponoć siedział sam. Rozmawiał tylko z trenerem, a i to czynił niechętnie.

Na zakręcie

Poszedł na wypożyczenie do Lanus. W barwach "El Granate" rozegrał raptem dwa mecze. Skłócony z całym światem uznał, że już nigdy nie zagra na La Fortaleza. W międzyczasie stracił miejsce w reprezentacji, jedynej drużynie, dla której był gotów w pełni się poświęcić.

Na drugą połowę 2012 roku trafił do Atletico Junior, gdzie wyraźnie odżył. W 18 spotkaniach wpakował 5 goli. Wrócił do reprezentacji i poważnego futbolu. Sięgnął po niego meksykański Cruz Azul. Przez sześć miesięcy zagrał w 28 spotkaniach, w których strzelił 9 goli. To wystarczyło, aby wzbudzić zainteresowanie River Plate Buenos Aires i Sao Paulo. Mimo że Kolumbijczyk deklarował swoje przywiązanie do Cruz Azul, w pewnym momencie zażądał zgody na transfer. Wybrał ofertę "Milionerów".

Kiedy w Torneo Final 2014 Ramon Diaz ośmielił się postawić na duet, napastnik Fernando Cavenaghi - Daniel Villalva, Teo obraził się na trenera oraz klub i ... zgłosił kontuzję. Przestał trenować z drużyną, jednak kiedy Diaz chciał skorzystać z jego usług w decydującym momencie wyścigu o 32. tytuł mistrza Argentyny, Gutierrez cudownie ozdrowiał. W kluczowym meczu z Quilmes strzelił ostatniego gola, na 5:0. "Milionerzy" wygrali Torneo Final 2014, ale Teo w całym sezonie zdobył ledwie sześć bramek.

Dla reprezentacji rozegrał 30 meczów. Bez większych sukcesów, z 12 bramkami na koncie. 29-latek wielokrotnie podkreślał, że "Los Cafeteros" to najważniejsza drużyna jego kariery. Nie zawsze jednak był wzorowym kadrowiczem. W czerwcu 2011 roku Hernan Gomez powołał go na Copa America. W Argentynie nie zagrał ani minuty, ponieważ na zgrupowaniu... pokłócił się z selekcjonerem.

W Brazylii ma być inaczej. Na barkach Teo i Carlosa Bacci spoczywa zadanie zastąpienia kontuzjowanego Falcao. Kibice "Los Cafeteros" liczą, że w pierwszym od 16 lat mundialu ich drużyna zawiesza w czołówce stawki. Aby tak się stało, Gutierrez musi dojrzeć. W wieku 29 lat. Może to jest ten moment? Początek w meczu z Grecją miał świetny.

Trzy gole Kolumbii! Faworyt potwierdził klasę. Grecja ma problem >>

Pieniądze nie grają? Najdroższe drużyny na MŚ


Więcej o: