Sport.pl

MŚ 2014. Meksyk. Giovani dos Santos ma zbawić Meksyk. Na razie... ma pecha

Miał być lepszy niż Leo Messi. Do dużego futbolu w Barcelonie startował niemal równo z Argentyńczykiem. W 2008 roku przepadł. Teraz otrzymuje od losu drugą szansę i Meksykanie wierzą, że Giovani dos Santos zbawi na mundialu Meksyk. W pierwszym, wygranym 1:0 meczu z Kamerunem na drodze stanęli mu jednak kolumbijscy sędziowie.
W pierwszym meczu fazy grupowej Meksyk pokonał Kamerun 1:0, a Dos Santos strzelił dwie bramki, ale obie nieuznane. Sędzia dopatrzył się przed jego trafieniami pozycji spalonej i za każdym razem się mylił. Trzeciej okazji nie wykorzystał - ale po dobitce jego strzału bramkę (w końcu uznaną!) zdobył Oribe Peralta. Dos Santos, człowiek, na którego liczy cały Meksyk, zagrał znakomicie, ale na swojego gola będzie jeszcze musiał poczekać. Czy w kolejnych meczach potwierdzi swoją wysoką formę i wykorzysta drugą szansę jaką dał mu los?

Może być najlepszy na świecie

- Giovani został obdarzony wielkim talentem. W przyszłości może być najlepszym piłkarzem świata - komplementował młodego Meksykanina Frank Rijkaard. Był 2007 rok. Po zwycięstwie w Lidze Mistrzów (2:1 z Arsenalem w Paryżu w 2006 roku) Barcelona cierpiała na dekadencję swoich największych mistrzów, z Ronaldinho na czele. "Blaugrana" obniżyła loty, a wprowadzenie do zespołu gwiazdy Barcy B miało dodać wygranej i zmęczonej szatni nieco świeżości. To był także sposób na zachęcenie Meksykanina do pozostania na Camp Nou. Jego popisy na froncie Segunda Division B zostały dostrzeżone przez przedstawicieli największych klubów Anglii, które nęciły piłkarza perspektywą występów w pierwszej drużynie i wysokimi zarobkami.

Utalentowany skrzydłowy chciał grać w pierwszej drużynie Barcelony. Ba, dos Santos głośno się tego domagał. Wreszcie dostał swoją szansę. Najpierw poleciał z Barcą na Klubowe Mistrzostwa Świata, gdzie nie zagrał ani minuty, aby przed sezonem 2007/08 dołączyć do kadry pierwszej drużyny. Miał uzdrowić wypaloną "Blaugranę". Nie udało się.

Perła La Masii

Od początku pokładano w nim wielkie nadzieje. W 2001 roku wraz z reprezentacją Meksyku wziął udział w U12 Danone Nations Cup. Jego drużyna zajęła piąte miejsce, ale dos Santos zgarnął Złotego Buta dla najlepszego strzelca turnieju. Rok później trafił do Barcelony. Z młodzieżową drużyną Juvenil A natychmiast zdobył mistrzostwo. W 2005 roku wygrał mundial siedemnastolatków, asystując przy połowie goli swojej reprezentacji. Nagrodę dla zawodnika turnieju otrzymał Brazylijczyk Anderson. Gio był drugi.

Szybko trafił do pierwszej drużyny "Blaugrany". Nie mogło być inaczej, w końcu przypięto mu łatkę największego talentu La Masii ostatnich lat. W lipcu 2006 roku 17-letni wówczas dos Santos zagrał w meczu towarzyskim Barcelony przeciwko duńskiemu Aarhus. Sezon 2007/08 miał być przełomowym. W Primera Division zaliczył 28 meczów, ale tylko 10 w wyjściowym składzie. Mimo to, bilans 3 goli i 6 asyst uznano za zadowalający. Barca Rijkaarda umierała, ale dos Santos wywarł niezłe wrażenie.

To był jednak drugi sezon "Blaugrany" bez choćby jednego trofeum. Bez żalu pożegnano się z holenderskim trenerem, zastępując go genialnym Pepem Guardiolą. Dla Barcelony rozpoczynał się najlepszy okres w historii, ale dos Santos zdecydował się na odejście. Chciał zapewnienia, że będzie grał w pierwszym składzie, co u aktualnego trenera Bayernu Monachium wywołuje silne wzburzenie. Po krótkiej i nieprzyjemnej rozmowie Guardiola i dos Santos uzgodnili, że przyszłość Meksykanina jest z dala od Camp Nou.

Rok wcześniej stery w Tottenhamie Londyn przejął znany z pracy z Sevillą Juande Ramos. Hiszpan chciał odmienić nieco siermiężny styl gry drużyny. Najpierw sięgnął po Garetha Bale'a, Kevina - Prince'a Boatenga i Adela Taarabta, po czym zakontraktował Lukę Modrića, Romana Pavlyuchenkę i Vedrana Corlukę. Elementem londyńskiej ewolucji miał być również dos Santos. Barca otrzymała za Meksykanina 6 mln euro.

Seria niepowodzeń

Giovani został zaprezentowany niczym wielka gwiazda, po czym... przepadł. W sezonie 2008/09 rozegrał w Premier League 6 meczów. Nie pomagały mu liczne kontuzje, a także hulaszczy tryb życia. Brytyjskie tabloidy regularnie donosiły o głośnych imprezach z udziałem utalentowanego piłkarza. "Koguty" szybko straciły cierpliwość. Najpierw wypożyczono go do Ipswich Town (bez sukcesów w Championship), następnie do Galatasaray Stambuł i Racingu Santander. Wydawało się, że w Kantabrii dos Santos odżył. Strzelił pięć goli, odzyskał pewność siebie, znów zachwycał dynamiką i dryblingiem. Na White Hart Lane podjęto ostatnią próbę reaktywacji meksykańskiej perły. Bez efektów. 7 meczów ligowych w sezonie 2012/13, bez gola, ale za to z kolejnymi kontuzjami i pozaboiskowymi skandalami.

Trafił do Mallorki, gdzie znów był wielki. Grał w podstawowym składzie, strzelił 6 goli, przy 6 innych asystował. Nie uchroniło to drużyny z Balearów przed spadkiem do drugiej ligi, ale dos Santos przypomniał o sobie w Hiszpanii. Powracający do Primera Division Villarreal zapłacił za niego 6,5 mln euro. Opłaciło się. Meksykanin błyszczał, choć trzeba przyznać, że głównie w pierwszej części sezonu. W sumie uzbierał 12 goli i 8 asyst. W międzyczasie leczył dwa urazy, ale kiedy wracał do gry był wyróżniającą się postacią "Żółtej Łodzi Podwodnej". Do tego stopnia, że zaczęto wypytywać go o podjęcie jeszcze jednej próby podbicia wielkiego świata.

Co ciekawe, dos Santos nigdy nie stracił miejsca w kadrze Meksyku. Dziś ma 25 lat i aż 77 reprezentacyjnych występów na koncie. Z "El Tri" dwukrotnie sięgnął po Złoty Puchar CONCACAF (2009 i 2011), a w 2012 roku wygrał olimpijski turniej w Londynie. Pierwsze oznaki poprawy pojawiły się jednak już na mundialu w 2010 roku. W głosowaniu na najlepszego młodego piłkarza imprezy uplasował się na drugim miejscu, zaraz za Thomasem Muellerem.

Na mundialu w Brazylii, na oczach całego świata dos Santos ma szansę przypomnieć o swoich nieprzeciętnych umiejętnościach. O ile ponownie nie przeszkodzą mu sędziowie.



Więcej o: