Sport.pl

MŚ 2014. Co Brazylijczycy naprawdę sądzą o mundialu? "Żebrzę, bo nie mam na chleb, ale mundial obejrzę"

?Jestem dziennikarzem z zagranicy. Chcę wiedzieć, co Brazylijczycy NAPRAWDĘ sądzą o mundialu? - napisałem po portugalsku na kartce i wyszedłem na skrzyżowanie Rua Augusta z Rua Queiros.
Stwórz swój zespół na mistrzostwa i walcz o nagrody! Dodatkowe emocje gwarantowane »

Moja dzielnica to Consolacao w Sao Paulo, dla bogatszych Paulistas. I trochę zagonionych. Na początku minęło mnie kilka osób zbyt spóźnionych na nie wiedzieć co, by dłużej wczytywać się, co ktoś namazał sobie na kartce i przywiesił na szyi. Brazylia to ostatnio ojczyzna protestujących.

Rozmowa numer 1. "Ten kraj ma znacznie pilniejsze potrzeby niż mundial"

Po jakimś czasie wszedłem do baru na rogu, gdzie dwóch ludzi wyglądających na robotników piło kawę. - Widzisz pan tego gościa, który tam leży? - zapytał mnie starszy, wskazując na drugą stronę Rua Augusta. Na brudnym materacu leżał bezdomny przykryty kocem aż na twarz. W Brazylii jest teraz zima, temperatura w Sao Paulo oscyluje wokół 20 stopni.

- Chciałbym, żeby rząd zatroszczył się o niego i jemu podobnych - kontynuował starszy. - Mamy fatalny transport, złą służbę zdrowia, słabe szkoły. Niech się pan zapakuje w autobus i podjedzie do najbliższego szpitala, zobaczysz pan, jak pana obsłużą. Ten kraj ma znacznie pilniejsze potrzeby niż mundial. Na wydawanie setek milionów na stadiony piłkarskie stać Anglię, a nie nas.

Dodał, że będzie bojkotował mistrzostwa, nie obejrzy żadnego meczu w telewizji, nawet drużyny Luiza Felipe Scolariego. - Wy tam w Europie wyobrażacie sobie, że my Brazylijczycy jesteśmy zjednoczonym krajem i wszyscy myślimy to samo. Nasz problem polega właśnie na tym, że jesteśmy bardzo różni. Każdy uważa co innego - zakończył.

Rozmowa numer 2. "Klimat Brazylii zapamiętacie na zawsze"

Drugą rozmowę postanowiłem przeprowadzić z kimś młodym. Wyglądał na studenta, ale okazał się robotnikiem. - Mistrzostwa będą super, atmosfera gorąca, będziecie narzekać na chaos w organizacji, transporcie, ale klimat Brazylii zapamiętacie na zawsze. Protesty? Nie mają sensu, są złe, w nieodpowiedniej chwili. Ja rozumiem, każdy chce teraz coś wyszarpać dla siebie od rządu, mundial jest idealną okazją, bo na Brazylię patrzy cały świat. W metrze wymuszają podwyżki pensji. Stawiają rząd pod ścianą. Im o dobro kraju nie chodzi, tylko o własne sprawy. Protesty w ogóle nie dotyczą jednak piłki. Turniej będzie wspaniały - zapewniał, wskakując do autobusu.

Rozmowa numer 3. "Nie wiemy, czy Brazylię stać na mundial"

Dwie ciemnoskóre kobiety po pięćdziesiątce wyszły na papierosa przed zakład kosmetyczny przy Rua Queiros. - Cieszymy się z powodu mundialu, ale nie wiemy, czy kraj na to stać - mówiła pierwsza. Na moją uwagę, że w ostatniej dekadzie Brazylia wykonała skok pod względem gospodarczym, powiedziały, że mimo wszystko zbyt wielu ich sąsiadów boryka się z biedą. - A biedne kraje powinny przede wszystkim dbać o szpitale i szkoły - dodała druga. - Ale mundial jest i będziemy się nim cieszyć. Protesty nie dotyczą drużyny narodowej. Grają tam milionerzy, ale nie ci, którzy nas okradają.

Rozmowa numer 4. "Nie można się martwić całe życie"

Młody chłopak Marcos szedł tak szybko i energicznie, że aż bałem się podejść. Ale zatrzymał się, przeczytał moją kartkę i powiedział, że on ma zamiar świętować i dobrze się bawić przez ten najbliższy miesiąc.

- Mamy żal do polityków o złą organizację mistrzostw i złodziejstwo przy inwestycjach. Po co budować wielkie stadiony w Manaus czy Brasilii, skoro tam nie ma wielkich klubów? Po mundialu będą stały i niszczały, pożerając bez sensu kolejne miliony. Ale mundial to mundial, wesele to nie czas, by zastanawiać się, czy wybrało się odpowiednią pannę młodą. Każdy pije i tańczy, a problemy odkłada na jutro. Ja tak właśnie zrobię. Nie można się martwić całe życie - zakończył filozoficznie.

Rozmowa numer 5. "Nie mam na chleb, ale mundial obejrzę"

Zaraz po Marcosie podszedł do mnie mężczyzna z kubeczkiem na moniaki i kartką z prośbą o pomoc. O dziwo nie prosił wcale o pieniądze, choć nie odmówił. Słuchając Marcosa wypowiadającego się w imieniu narodu, poczuł się w obowiązku zabrać głos w dyskusji. - Żebrzę, bo nie mam na chleb. Tak być nie powinno. Ale mundial obejrzę, bo telewizor mam, przynajmniej mecze Brazylii. Na co dzień każdy jest sam ze swoim losem, mistrzostwa sprawią, że się zjednoczymy. Może bogatym serce zmięknie i nie będą widzieć w takich jak ja leniwych wyrzutków?

Rozmowa numer 6. Ma być mundial mundiali, to niech będzie

Kiedy wracałem do hotelu, z zakładu kosmetycznego wychyliła się jedna z poznanych już sąsiadek. Skinęła ręką, zapraszając do środka. Klientki siedziały na fotelach zajęte paznokciami. Kierownik, uśmiechnięty grubasek, siedział przy kasie i chętnie podzielił się ze mną swoimi przemyśleniami. - Mamy wiele bardziej palących potrzeb niż mistrzostwa. Ale piłkę nosimy głęboko w sercu. Mam nadzieję, że sami sobie nie popsujemy tego święta. Ma być mundial mundiali, to niech będzie. Gdzie, jeśli nie w Brazylii?

KONKURS! Zobacz decydujące mecze MŚ w niezwykłej jakości!


Więcej o:
Skomentuj:
MŚ 2014. Co Brazylijczycy naprawdę sądzą o mundialu? "Żebrzę, bo nie mam na chleb, ale mundial obejrzę"
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX