Sport.pl

Cristiano Ronaldo i obsesja Złotej Piłki

Łzy emocji Cristiano Ronaldo i jego rodziny, duma Realu Madryt z posiadania w kadrze ?Alfredo di Stefano XXI wieku? - Złota Piłka stała się trofeum tak niewiarygodnie prestiżowym, że tylko patrzeć, jak będzie wyżej ceniona niż Puchar Świata.


Młoda nadzieja "Królewskich" Jese Rodriguez podziękował Cristiano Ronaldo na Twitterze, że pozwolił mu się sfotografować ze statuetką Złotej Piłki. Obiecał, iż zachowa zdjęcie do końca życia. Iker Casillas publicznie gratulował portugalskiemu koledze, pisząc na portalu społecznościowym: "przyjacielu, nikt nie zasłużył na to bardziej od Ciebie". Kilka lat temu burmistrz Móstoles, gdzie Casillas przyszedł na świat, zebrał kilkadziesiąt tysięcy podpisów, by przekonać głosujących w plebiscycie na gracza roku, że idol jego miasteczka powinien być drugim bramkarzem po Lwie Jaszynie wyróżnionym Złotą Piłką. Nie bardzo wiadomo jednak, w jaki sposób determinacja mieszkańców Móstoles miała wpłynąć na decyzję selekcjonerów, kapitanów drużyn i dziennikarzy z całego świata.

Sądząc po łzach Ronaldo, Złota Piłka 2013 była może najcenniejszym trofeum, jakie dotąd zdobył. A wygrał przecież Champions League w 2008 roku, o mistrzostwach Anglii i Hiszpanii nawet nie wspominając. Czteroletnia dominacja Leo Messiego w plebiscycie na gracza roku musiała mocno zaleźć Portugalczykowi za skórę. Z każdym dniem mocnej pragnął tego trofeum, choć bardzo prestiżowego, ale zależnego przecież od gustu i widzimisię środowiska, także w najbardziej egzotycznych zakątkach globu.

Jeden z komentatorów "Marki" postawił śmiałą tezę, że łzy Ronaldo oddają głębię jego obsesji na punkcie Złotej Piłki. Dziennik opublikował jednak zdjęcie całej drużyny Realu Madryt, wyrażającej swoją dumę z posiadania w kadrze laureata tej nagrody. "Marca" nazwała Ronaldo "Di Stefano XXI wieku". A przecież Argentyńczyk zdobył dla "Królewskich" pięć Pucharów Europy, Cristiano w białej koszulce nie przekroczył dotąd półfinału tych rozgrywek. Portugalczyk przybył do Madrytu w 2009 roku kosztem 96 mln euro, ale "La Decima" wciąż pozostaje dla kibiców z Santiago Bernabeu tylko obsesją.



Złota Piłka nikomu nie jest obojętna

Krytyka, którą przedstawił trzykrotny zdobywca ZP Michel Platini (dziś szef UEFA), że kiedyś nagroda była znacznie ściślej związana z osiągnięciami gracza, "Marca" skwitowała przypomnieniem, że Cristiano Ronaldo jest szóstym laureatem, który w roku swojego zwycięstwa nie zdobył żadnego trofeum. Wcześniej byli to Stanley Matthews (1956), Denis Law (1964), Gerd Mueller (1970), Kevin Keegan (1979) i Luis Figo (2000).

Kiedy myślimy o obsesji Złotej Piłki, Ronaldo nie jest tu żadnym wyjątkiem. O zwycięstwie w plebiscycie namiętnie marzył także Franck Ribery, powtarzając, że nikt nie zasłużył na nie bardziej od niego. Mimo iż w drużynie Bayernu ma co najmniej kilku wybitnych pomocników. Trudno znaleźć gracza, któremu plebiscyt byłby obojętny. Próbował go lekceważyć Zlatan Ibrahimović, ale potem popędził na galę, by fetować czwarte miejsce.

Trener Niemców Joachim Loew zrezygnował z głosowania, by nie rozbijać jedności w kadrze. Sądził, zapewne nie bez podstaw, że gdyby wyróżnił Lahma, mógłby obrazić się Schweinsteiger, a gdyby zagłosował na Schweinsteigera, to pominięty poczułby się Thomas Mueller. Szokujące? A przecież Niemcy uchodzą za nację chłodną, pragmatyczną i raczej twardo stąpającą po ziemi.

Światowe media publikują od wczoraj dziesiątki zestawień. Dziennik "Marca" zauważył, że wadą plebiscytu jest fakt, iż głos selekcjonera Brazylii ma taką samą wagę co szkoleniowca, dajmy na to, Nowej Gwinei. Dlatego podsumował głosy kapitanów i trenerów tylko tych drużyn, które stawią się w Rio de Janeiro na zbliżającym się mundialu, nazywając je "głosami wysokiej jakości". Kapitanowie postawili na Ronaldo (77 pkt) przed Riberym (57) i Messim (54); selekcjonerzy na Ribery'ego (79) przed Ronaldo (61) i Messim (43). Gdyby zsumować głosy jednych i drugich, Portugalczyk byłby pierwszy, Francuz drugi, a Argentyńczyk trzeci.

Kto faworytem w mundialowym roku?

Najbardziej intrygująco brzmi jednak wiadomość, że Messi jest faworytem bukmacherów do Złotej Piłki 2014. Tymczasem Ronaldo ogłosił, że na dwóch zwycięstwach nie ma zamiaru poprzestać, a więc jego "obsesja" na punkcie plebiscytu FIFA i "France Football" nie wygasła. Tegoroczną edycję plebiscytu Argentyńczyk publicznie uznał za zasłużony triumf Portugalczyka, sam jako kapitan drużyny narodowej nie umieścił go w głosowaniu choćby na trzecim miejscu. Cristiano zrobił zresztą to samo, w ankiecie wypełnionej przez kapitana Portugalczyków Messiego nie ma.

Ktoś pragmatyczny zauważy, że większe szanse na triumf za rok ma piłkarz z drużyny będącej faworytem mundialu w Brazylii. Kto inny odpowie mu jednak, że w 2010 roku plebiscyt wygrał Messi, choć w RPA nie wprowadził Argentyny nawet do strefy medalowej. Właśnie z tego powodu denerwował się Platini. Choć "La Roja" przeżywa złoty okres, jedynym hiszpańskim laureatem Złotej Piłki pozostaje zwycięzca z 1960 roku Luis Suarez. W tym sensie historia plebiscytu rozmija się poważnie z historią futbolu, mimo tak desperackich zabiegów jak honorowe przyznanie nagrody 73-letniemu Pelemu.

Nie jest moją intencją oburzanie się na zbyt rozbuchany statusu plebiscytu. Niech każdy z graczy sam określa sobie hierarchię celów. Jeśli jednak nagroda indywidualna ma być ważniejsza czy bardziej prestiżowa od zespołowej, część piłkarzy powinna przenieść się na kort tenisowy. Też można tam nieźle zarobić.

Jeśli doczekamy dnia, w którym Złota Piłka osiągnie wyższy prestiż od Pucharu Europy, a nawet Pucharu Świata, to będzie dowód, że futbol doszedł do ściany.



Zdjęcia z gali Złotej Piłki FIFA. Kliknij, aby obejrzeć galerię!


Więcej o: