Sport.pl

Polska odzyskała (jedną) przewagę nad Anglią

Bramkarz wyspiarzy Joe Hart znów popełnił błąd, a Manchester City przegrał w Lidze Mistrzów z Bayernem Monachium 1:3. Za dwa tygodnie na bramkę Harta będzie strzelał Robert Lewandowski. W eliminacjach mundialu.
Zaplanowany na 15 października mecz na Wembley je zakończy. Jeśli cztery dni wcześniej Polska zwycięży w Charkowie Ukrainę, w Londynie będzie walczyła o awans. Zadanie czeka ją potwornie trudne, bo musi Anglię pokonać, a na wyjeździe biało-czerwoni nie dokonali tego nigdy. Z ośmiu meczów tylko dwa zremisowali.

Drużyna Waldemara Fornalika zmierzy się jednak z najsłabszą angielską reprezentacją w historii.

To nie przesada, po ubiegłorocznym remisie w Warszawie 1:1 sami wyspiarze ogłosili, że tak miernego zespołu nigdy nie mieli. W eliminacjach pokonał on tylko San Marino i Mołdawię, był bliski porażki i w Polsce, i w Czarnogórze, i na Ukrainie.

Gdyby rok temu szukać pewnych punktów drużyny Hodgsona, wskazalibyśmy na Harta. Najlepszego golkipera Premier League, który niedługo przed meczem z Polską uchronił Manchester City przed wysoką porażką z Realem w Madrycie. Fornalik z wyborem bramkarza miał kłopot, bo Wojciech Szczęsny leczył kontuzje, Przemysław Tytoń wylądował na ławce PSV, a Artur Boruc dopiero podpisał umowę z Southampton. Wcześniej był bezrobotny. Pierwszy raz od lat Anglicy przystępowali do meczu z Polakami z bardziej cenionym fachowcem między słupkami. Pierwszy raz, bo wcześniej w angielskiej bramce często stawały fajtłapy. Błędy Davida Seamana (MŚ 2002), Paula Robinsona i Scotta Carsona (przegrane eliminacje Euro 2008) oraz Roberta Greena (MŚ 2010) pamięta każdy kibic.

W tym sezonie wszystko wróciło do normy. Rezerwowy w kadrze Szczęsny bezbłędnie broni w liderującym Premier League Arsenalu, Boruc jest jednym z liderów Southampton. Dwa tygodnie temu został bohaterem meczu z Liverpoolem, zatrzymał dwa precyzyjne strzały Stevena Gerrarda z rzutów wolnych. W 6 kolejkach puścił tylko 2 gole. To najlepszy wynik w Premier League.

Hart natomiast wchodzi w korki poprzedników, którzy doprowadzali selekcjonerów do białej gorączki, a kibiców - do czarnej rozpaczy. Lato zaczął od pomyłki w sparingu ze Szkocją, kilka dni później potknął się na stadionie Cardiff, a City sensacyjnie przegrało z beniaminkiem 2:3. Przed wrześniowym meczem z Mołdawią dziennikarze zastanawiali się, czy Hodgson nie odeśle go na ławkę. 26-letniego golkipera wsparł Gordon Banks, mistrz świata z 1966 r., selekcjoner jeszcze raz mu zaufał. Nie zawiódł się, ale wczoraj Hart znów popełnił błąd. Franck Ribéry uderzył zza pola karnego, bramkarz Manchesteru City rzucił się za późno, piłka odbiła się od niego i wpadła do siatki. Taka pomyłka w październikowych meczach z Czarnogórą i Polską może kosztować Anglików awans na mundial, a dla Hodgsona oznaczać stratę pracy.

Gdyby Hart zachował miejsce w jedenastce, to głównie z braku konkurencji. Ben Foster z West Bromwich Albion, który kiedyś zrezygnował z występów w kadrze, a wrócił do niej na życzenie Hodgsona, leczy kontuzję. We wrześniu na powołanie zasłużyli John Ruddy z Norwich i Fraser Forster z Celticu. 27-letni zawodnik z jednym występem w reprezentacji i dwa lata młodszy debiutant. Bliżej gry wydaje się Forster, od dwóch sezonów regularnie popisujący się świetnymi interwencjami w Lidze Mistrzów. Gdy rok temu Celtic wygrywał z Barceloną, hiszpańskie media nazwały Anglika "wielkim murem". We wtorek mistrzowie Szkocji przegrali z Katalończykami 0:1, ale Forster znów bronił pewnie.

Niewykluczone, że w podjęciu decyzji pomoże Hodgsonowi trener City Manuel Pellegrini. Chilijczyk już kilka tygodni temu ostrzegał Harta, że może stracić miejsce w pierwszej jedenastce, Roberto Mancini, poprzedni szkoleniowiec wicemistrzów Anglii, chciał chwiejnego bramkarza sprzedać.

Przewaga Polaków nie kończy się jednak tylko na zapaści Harta. Biało-czerwoni latami nie wykorzystywali słabości angielskich golkiperów, bo za atak reprezentacji odpowiadali zawodnicy przeciętni. Teraz biega w nim wicekról strzelców poprzedniej edycji LM, który w 10 meczach tego sezonu strzelił 8 goli dla Borussii. Czy Robert Lewandowski jest lepszy od Wayne'a Rooneya? Gorszy chyba nie...

Więcej o: