Sport.pl

Ukraińscy kibole odwołują się od decyzji UEFA: Herb dywizji SS Galizien to znak patriotów

?Herb dywizji SS Galizien to znak patriotów walczących o niepodległość naszego kraju? - tłumaczyli ukraińscy kibole w liście do FIFA. Światowa federacja zdecydowała, że październikowy mecz z Polską odbędzie się przy pustych trybunach
Władze światowego futbolu ukarały Ukraińców za odpalenie rac i petard oraz rasistowskie okrzyki kiboli podczas meczów eliminacji mundialu z Mołdawią w Odessie (26 marca) i San Marino we Lwowie (6 września). Ukraińcy muszą też zapłacić 50 tys. franków szwajcarskich, stadion Arena Lwów został zamknięty na pięć lat na mecze pod egidą FIFA.

Szefowie ukraińskiego związku byli przygotowani na taką decyzję. Nawet odetchnęli z ulgą, bo obawiali się, że FIFA odbierze reprezentacji trzy punkty, co skomplikowałoby sytuację piłkarzy. Na dwa mecze przed końcem eliminacji mistrzostw świata Ukraina zajmuje drugie miejsce w grupie, do liderującej Anglii traci punkt. Nad Polską ma dwa punkty przewagi. 11 października organizatorzy Euro 2012 zmierzą się na stadionie Metalista w Charkowie.

W staraniach o łagodniejsze sankcje Ukrainie nie pomogły organizacje kibicowskie, które w ubiegłym tygodniu wysłały do FIFA pismo z pretensjami, dlaczego działacze oceniają wywieszane przez nich transparenty i flagi. Chodziło m.in. o herb dywizji SS Galizien, która w II wojnie światowej walczyła u boku hitlerowców. Pojawił się on na trybunach stadionu we Lwowie w czasie spotkania z San Marino. - To znak patriotów walczących o niepodległość naszego kraju - napisali kibice. Przedstawiciele FARE, czyli organizacji zajmującej się walką z rasizmem na stadionach, zwrócili też uwagę na transparent z liczbą 88 symbolizującą pozdrowienie "Heil Hitler".

Ukraińcy próbowali zbić inny zarzut - o rasizm wobec swojego reprezentanta. Pochodzący z Brazylii Edmar strzelił gola dla gospodarzy w spotkaniu z San Marino. Na ukraińskich portalach pojawił się film pokazujący, jak kilkadziesiąt osób po golu wydaje odgłosy i naśladuje ruchy małp. Napastnik Metalista Charków napisał w oświadczeniu, że nigdy nie zetknął się z przejawami dyskryminacji, ale FIFA nie przekonał.

Anatolij Końkow, szef ukraińskiej federacji, po werdykcie FIFA stwierdził, że trzeba go przyjąć z pokorą. Jego zastępca Siarhij Storożenko przyznał wczoraj, że nadzieje na zmianę decyzji są niewielkie. Przede wszystkim zostało mało czasu, a Ukraina nie dostała jeszcze pisemnego uzasadnienia decyzji. - Dopiero po jego utrzymaniu możemy złożyć apelację - wyjaśnił. - Zrobimy wszystko, żeby pokazać komitetowi dyscyplinarnemu FIFA, że potraktował nas zbyt surowo - zapowiedział Storożenko.

Chęć mediacji z FIFA zgłosił Hrihorij Surkis, były szef ukraińskiej federacji, dziś wiceprezydent UEFA. Oferta została jednak odrzucona przez jego następców. - Przestańmy zarzucać FIFA i FARE, że uwzięły się na Ukrainę. Nikt nas nie ciągnął do międzynarodowej organizacji piłkarskiej, w 1991 r. sami do niej wstąpiliśmy. Dlatego musimy się stosować do obowiązujących w niej reguł i przepisów - mówił Surkis.

Na Ukrainie pojawiły się bowiem głosy, że kara jest częścią spisku mającego pomóc Anglii w awansie do mundialu, albo że to prowokacja nacjonalistów mająca na celu przeszkodzenie w integracji z Unią Europejską. - W prowokację nie wierzę, ale takie zachowania nie pomogą nam w wejściu do Unii - powiedział Wiktor Leonienko, były reprezentant kraju. Jego zdaniem brak dopingu z pewnością wpłynie na piłkarzy w czasie meczu z Polską. - Nie chciałbym spotkania decydującego o awansie rozgrywać przy pustych trybunach - mówi Anatolij Tymoszczuk, kapitan ukraińskiej reprezentacji. - Dlaczego mamy płacić za czyjeś czyny?

- Gra bez kibiców to większy minus dla Ukrainy niż dla Polski - uważa występujący w Sewastopolu Mariusz Lewandowski, po czterech latach przerwy znów powołany do reprezentacji Polski. - Dla mnie to też nie będzie przyjemne, bo przecież futbol jest dla kibiców - dodał.

Wiceprezydent ukraińskiej federacji Storożenko przyznaje, że surowy wyrok FIFA niczego nie nauczył lwowskich kiboli. Podczas sobotniego spotkania miejscowych Karpat z Tawriją Symferopol znów na trybunach pojawiły się transparenty z zakazanymi hasłami faszystowskimi i nazistowskimi. - Możemy głośno apelować, ale widocznie we Lwowie nas nie słychać - stwierdził.

Czy brak kibiców na trybunach pomoże Polsce uzyskać dobry wynik w meczu z Ukrainą?