Sport.pl

Mundial 2014. Kolumbia rośnie w siłę. Już nie tylko Falcao

Według aktualnego Rankingu FIFA są drużyną numer 3, co wśród kibiców wywołało wielkie poruszenie. Bo co to ta Kolumbia? Falcao! Ale nie tylko. Kolumbijczycy dochowali się naprawdę ciekawej drużyny, która może sporo namieszać podczas przyszłorocznych mistrzostw świata
Reprezentacja Kolumbii w piłce nożnej czterokrotnie startowała w finałach mistrzostw świata, ale tylko raz - w 1990 roku - przeszła do drugiej rundy. Największy jej sukces to triumf w mistrzostwach Ameryki Południowej, wywalczony na własnym boisku w 2001 roku.

Na początku lat 90. XX wieku była jednym z futbolowych mocarzy. Nazwiska: Carlos Valderrama (uznawany za najlepszego kolumbijskiego piłkarza w historii), Rene Higuita (jeden z najskuteczniejszych bramkarzy w historii - strzelił 44 bramki), Luis Carlos Perea, Freddy Rincon (grał w Realu Madryt), czy Leonel Alvarez, który wystąpił w 111 meczach reprezentacji, robiły wielkie wrażenie, podobnie jak pamiętne 5:0 z Argentyną w eliminacjach mistrzostw świata 1994 r. Ale potem Kolumbia popadła w kryzys. Co prawda zakwalifikowała się jeszcze na mundial w 1998 roku rozgrywany we Francji, ale tam odpadła już w fazie grupowej, wygrywając tylko jeden mecz. Potem przyszły chude lata.

Ale teraz Kolumbia wraca z futbolowej drugiej ligi. Pierwszy tego sygnał dostaliśmy podczas Copa America w 2011 roku. Kolumbijczycy wygrali swoją grupę, wyprzedzając m.in. Argentynę i Boliwię. Wprawdzie w ćwierćfinale odpadli z Peru po rzutach karnych, ale w kolejnym teście, eliminacjach do MŚ 2014, które zostaną rozegrane w Brazylii, wypadają znakomicie. W grupie eliminacyjnej Ameryki Południowej zajmują drugie miejsce ze stratą trzech punktów do Argentyny. Z 12 meczów wygrali siedem i zremisowali dwa. Mają rewelacyjny bilans bramkowy - 21 goli strzelonych i tylko 7 straconych (najmniej w grupie). W 2012 roku zdobyli najwięcej punktów w rankingu FIFA i awansowali w nim na 5. miejsce. W 2013 roku Kolumbia wygrała z Peru (2:0), zremisowała z Argentyną (0:0) i rozgromiła Boliwię (5:0). W klasyfikacji FIFA jest już na 3.miejscu. Przed Anglią, Brazylią, Holandią czy Portugalią.

Narkotykowy sen - historia Kolumbii z lat 90

Reprezentacja Kolumbii w latach 90. XX w. miała potężnego kibica - Pablo Escobara - największego barona narkotykowego w historii. Jego "pomoc" dla kolumbijskiej piłki zbiegła się w czasie z generacją utalentowanych piłkarzy w tym kraju. Escobar utrzymywał bardzo dobry kontakt z zawodnikami Atletico Nacional Medellin. Trzymał też w garści wielu sędziów piłkarskich, którym płacił za "odpowiednie" sędziowanie. Dzięki jego "pomocy" Atletico Medellin zaczęło zwyciężać, w klubie grali coraz lepsi piłkarze, którzy uwielbiali Escobara. Jednak baron narkotykowy pragnął też sukcesu reprezentacji. Dzięki niemu do futbolowego biznesu włączyli się inni narkotykowi królowie, którzy zaczęli wspierać kolejne kolumbijskie drużyny. W Kolumbii nagle pojawiło się sporo świetnych zawodników. W końcu zaprocentowało to jeśli chodzi o reprezentację, bo drużyna zakwalifikowała się na mundial w 1990 roku, gdzie awansowała do 1/8 finału. W eliminacjach do kolejnego turnieju grała fantastycznie. Nie przegrała meczu, a w ostatnim rozbiła 5:0 Argentynę na jej terenie. Spotkanie okrzyknięto najlepszym meczem eliminacyjnym na kontynencie południowoamerykańskim w historii. Na turnieju w USA gracze z Kolumbii nie wyszli jednak z grupy, wygrali tylko jeden mecz i dwa przegrali. W ostatnim, decydującym o ewentualnym awansie meczu (ze Stanami Zjednoczonymi) samobójczą bramkę strzelił obrońca Andrés Escobar, a Kolumbia przegrała 1:2. Po powrocie do kraju fanatyczny kibic zastrzelił wychodzącego z restauracji 27-letniego piłkarza.

To był koniec niezwykłej drużyny - najlepszej w historii Kolumbii. Po śmierci mafijnego lidera Pablo Escobara w grudniu 1993 roku drużyna narodowa już nie była taka sama. Kolumbii udało się jeszcze awansować na MŚ 1998, ale ponownie jej gracze odpadli w fazie grupowej. Nie wiadomo, jak grałaby Kolumbia i Nacional Medellin, gdyby nie Pablo Escobar. W tamtych latach dzięki swoim wpływom mógł ustawić każdy mecz, przekupić sędziego, jak i piłkarzy. Trudno dziś oceniać, czy bez jego pomocy Kolumbia awansowałaby na MŚ i czy Nacional Medellin wygrałby turniej Copa Libertadores, jako pierwszy w historii klub z Kolumbii.

Nie tylko Falcao

Symbolem dzisiejszej Kolumbii jest oczywiście Radamel Falcao. Wysunięty napastnik, który w barwach Atletico Madryt strzelił 52 bramki w 68 meczach! 31 sierpnia 2012 roku wygrał dla Atletico Superpuchar Europy, pokonując zwycięzcę Ligi Mistrzów Chelsea Londyn. W meczu, który odbył się w Monako, zdobył klasycznego hat-tricka, strzelając trzy bramki w pierwszej połowie. W letnim okienku transferowym trafił do AS Monaco za 60 milionów euro. Ale fortunę warci są też dwaj pozostali kolumbijscy atakujący: Jackson Martinez i James Rodriguez. Martinez jest zawodnikiem FC Porto, strzelił gola w debiucie w reprezentacji jak i w swoim aktualnym klubie. Rodriguez podobnie jak Falcao został tego lata zawodnikiem Monaco. Francuzi zapłacili za niego 45 milionów euro.

Ale jednym z głównych czynników tak efektywnej gry Kolumbijczyków podczas eliminacji do MŚ jest też świetna gra pary środkowych obrońców. Pierwszy z nich to Mario Yepes, kapitan drużyny, bardzo doświadczony były zawodnik francuskich Nantes i PSG, a następnie piłkarz Milanu, z którym rozstał się tego lata (obecnie szuka klubu). Partneruje mu były filar defensywy hiszpańskiego Atletico Madryt Luis Perea, grający obecnie w Cruz Azul, bądź Cristian Zapata z Milanu. Boczne sektory boiska zabezpieczają skrajni obrońcy, do których należy także częste podłączanie się do akcji ofensywnych swojego zespołu. Z prawej strony biega podstawowy zawodnik SSC Napoli Juan Camilo Zuniga, z lewej inny gracz z Serie A Pablo Estifer Armero (Napoli/Udinese). Defensywę uzupełnia solidny bramkarz David Ospina, zawodnik francuskiego Nice.

W drugiej linii bardzo ważną rolę pełni grający na pozycji defensywnego pomocnika Abel Aguilar - podstawowy zawodnik hiszpańskiego Herculesa Alicante. Przed nim ustawieni są dwaj środkowi pomocnicy odpowiedzialni za rozgrywanie piłki: gracz Interu Mediolan Fredy Guarin, uniwersalny, szybki i dobry technicznie oraz Carlos Sanchez (Valenciennes).

Selekcjonerem reprezentacji Kolumbii od stycznia 2012 roku jest Jose Nestor Pekerman. Czy to ptak? Czy to samolot? Nie to Peker-man!" - tak największy kolumbijski dziennik "El Tiempo" opisał cuda, jakie z reprezentacją Kolumbii wyprawia argentyński selekcjoner. "Pep-kerman!" - wtórował zachwycony argentyński dziennik sportowy "Ole", nawiązując do Pepa Guardioli. Jose Pekerman wychował kilkudziesięciu reprezentantów Argentyny w piłce nożnej, a trzy pokolenia uczynił młodzieżowymi mistrzami świata. Mówi się, że obecny selekcjoner Kolumbijczyków, w 2003 roku, pracując krótko jako dyrektor hiszpańskiego Leganes, zauważył, że w Barcelonie C świetnie gra 16-letni karzełek. Usłyszał wtedy plotki, że Hiszpanie chcą dać mu swoje obywatelstwo, powiadomił szybko argentyńską federację aby coś z tym zrobiła i nie straciła utalentowanego gracza. I Leo Messi natychmiast doczekał się powołania do argentyńskiej młodzieżówki. Dalszą historię wszyscy kibice już znają.

Legenda reprezentacji Kolumbii Carlos Valderrama jest zachwycony obecną grą reprezentacji Kolumbii, chwali też selekcjonera. Uważa, że pod wodzą Pekermana Kolumbia może odnieść większe sukcesy niż w latach 90. XX w. - To człowiek futbolu, który odzyskał dla kolumbijskiej piłki jej tożsamość. Zawodnicy przystosowali się do jego wizji piłki i nie tylko wygrywają mecze, ale robią to, grając dobry futbol. - Miejmy nadzieję, że możemy grać tak dłużej i spełnić marzenie każdego Kolumbijczyka: zdobyć mistrzostwo świata - powiedział Valderrama.

Na co stać Kolumbię? Na pewno na sprawienie niespodzianki podczas najbliższych MŚ. Doświadczona i solidna defensywa połączona z zabójczym atakiem może przynieść wymierne korzyści. Większość graczy podstawowego składu występuje w mocnych drużynach w Europie. Już teraz w starciu z najlepszymi reprezentacjami gracze Pekermana walczą jak równy z równym. Dlatego nikogo nie może dziwić wysokie miejsce Kolumbii w rankingu FIFA. A jeszcze na początku 2011 roku ekipa Kolumbii nie mieściła się w pierwszej "50". Wyprzedzały ją reprezentacje Burkina Faso, Hondurasu czy Gwinei.

Więcej o: