Sport.pl

Reprezentacja. Fornalik na wszystko znajdzie lekarstwo

We wtorek o 21 w Krakowie Polska gra z Liechtensteinem. Selekcjoner traktuje słabeusza poważnie, bo w piątek od 20.15 w Kiszyniowie mecz eliminacji MŚ z Mołdawią. Jeśli Polacy nie wygrają, szanse na mundial zbliżą się do zera. Relacje z obu spotkań na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl Live.
Dlatego pojedynek ze 148. reprezentacją rankingu FIFA (Polska zajmuje 63. miejsce, Mołdawia 139.) nie będzie tylko pożegnaniem i uhonorowaniem 40-letniego bramkarza Jerzego Dudka, który po raz 60. i ostatni zagra w bramce (zostanie Wybitnym Reprezentantem). Były piłkarz Feyenoordu i Realu Madryt, zwycięzca Ligi Mistrzów z 2005 roku wyjdzie na boisko najwyżej na kwadrans, a później zmieni go Artur Boruc - od marca bramkarz numer jeden w kadrze Fornalika.

Selekcjoner planuje, by formacja defensywna zagrała na stadionie Cracovii w zestawieniu, w jakim rozpocznie mecz w Kiszyniowie. Z powodu kontuzji zgrupowanie musieli opuścić (lub w ogóle do Polski nie przyjechali) Damien Perquis, Kamil Glik, Łukasz Piszczek i Marcin Kowalczyk. Obrona zagra więc w bardzo eksperymentalnym ustawieniu, wyjątkowym na dwa najbliższe mecze.

Fornalik chucha i dmucha na swoje gwiazdy, i choć składu nie ogłosił, można przypuszczać, że w Krakowie nie wystąpią narzekający na lekki ból łydki Robert Lewandowski oraz Jakub Błaszczykowski, który przedłużył kontrakt z Borussią do 2018 r.



Rozmowa z Waldemarem Fornalikiem, selekcjonerem reprezentacji Polski

Przemysław Iwańczyk: Ma pan poczucie, że w piątek z Mołdawią będzie pan walczył nie tylko o awans, ale i o posadę?

Waldemar Fornalik: Nie myślę w tych kategoriach. Po prostu nie zakładam, że przegramy w Kiszyniowie. Jeśli na starcie zgrupowania mamy myśleć, że porażka zabierze nam szansę na mundial, to nasza praca nie ma sensu. Wyprzedzę kolejne pytanie: nie zajmuje mi głowy tylko Mołdawia. Trener, który myśli kategoriami "najbliższy mecz", nie popracuje długo. Postępuję tak, jakbym miał zostać na stanowisku na lata.

To antidotum na krytykę, jaka spadła na drużynę po przegranej z Ukrainą?

- To sposób na osiągnięcie normalności w drużynie. Zdaję sobie sprawę, że wszystkie pytania o reprezentację sprowadzają się do tego, co z trenerem Waldemarem Fornalikiem. Wiem, co działo się dookoła kadry po porażce z Ukraińcami, ale zapewniam, że nad wszystkim udaje się zapanować, w drużynie nie ma nerwowości.

Wiceprezes PZPN, Roman Kosecki, mówi: "Mamy nadal szanse na mundial, ale jeśli w meczu z Mołdawią stracimy punkty, nie mamy co myśleć o Brazylii, i wtedy może będą rozmowy o trenerze".

- W rozmowach z wiceprezesem Romanem Koseckim i prezesem Zbigniewem Bońkiem czuję autentyczne wsparcie.

Coś panu spędza sen z powiek przed kluczowym meczem?

- W futbolu nie ma problemów nierozwiązywalnych. Jesteśmy osłabieni, mamy kłopot z zestawieniem obrony, ale na wszystko można znaleźć lekarstwo. Nie mamy jednego wariantu na Mołdawię, a dwa, a jeśli personalnie nic się nie wydarzy, to nawet trzy. Myślę, że wtorkowy mecz z Liechtensteinem ułatwi nam podjęcie decyzji o defensywie i innych formacjach.

Czyli sparing ze słabym rywalem jest jednak potrzebny.

- Dla mnie ten mecz jest potrzebny, choćby dlatego, że niektórzy z kadrowiczów skończyli grać w połowie maja, inni nawet wcześniej. Sparing to okazja, by dobrze przygotować zespół na Mołdawię. Dziwi mnie retoryka, że źle, że nie w tym terminie itd.

Największy problem to nieobecność Łukasza Piszczka. Kto zastąpi go na prawej obronie?

- Wielkiego manewru nie mam. Nie chcę mówić, że zastąpi go np. Jędrzejczyk, bo życie może pokazać co innego. Być może Artur zagra na środku.

Skoro Jędrzejczyk na środku, to może na prawej stronie wystąpi Bartosz Bereszyński. W defensywie zagrał tylko kilka meczów.

- Ma szansę, jak każdy zawodnik na zgrupowaniu. Zajęcia w kadrze, a wcześniej mecze ligowe są po to, by udowadniać, że się ktoś nadaje.

Czy to możliwe, by w kluczowym meczu eliminacji na środku obrony wystąpili piłkarze, którzy nigdy ze sobą nie grali - Marcin Wasilewski i Artur Jędrzejczyk?

- Poczekajmy do meczu z Mołdawią.

Jak pan odebrał deklarację Ludovika Obraniaka, że nie zagra w kadrze, dopóki pan jest trenerem?

- Drużyna poradzi sobie bez niego. Na temat Obraniaka powiedziałem już wszystko. Jeśli rezygnuje z powodu trenera, to jest to dla mnie co najmniej dziwne. Gra w reprezentacji to wielkie wyróżnienie bez względu na to, kto ją prowadzi.

Piotr Zieliński z Udinese może go zastąpić?

- Jest to młody zawodnik, my zaś mamy tendencje do szybkiego kreowania piłkarzy na gwiazdy, obarczamy ich odpowiedzialnością za kreowanie gry. Piotr jest utalentowany, ale potrzebuje czasu, musi się wzmocnić fizycznie. Z Liechtensteinem ma szansę na debiut.

W niedzielę zakończył się w Polsce sezon. Chyba niewielką ma pan pociechę z ligowców.

- Każdy trener życzyłby sobie, żeby liga stanowiła o sile kadry, jak jest np. na Ukrainie. Tam niemal wszyscy występują w rodzimych klubach, grają w Lidze Mistrzów i Lidze Europejskiej. U nas tak silnych drużyn, niestety, nie ma.

Trzeba być cierpliwym, coraz więcej młodych wyrasta nam na pierwszoplanowych bohaterów - Zieliński, Bartosz Salamon, Grzegorz Krychowiak, Kamil Glik, Arkadiusz Milik, Paweł Wszołek, szykują się następcy. Poszukujmy, a znajdziemy, talentów jest coraz więcej.

Poza Danielem Łukasikiem nikt nie olśnił pana na tyle, by dostać się do kadry na dłużej.

- Nie mówmy o olśnieniu, to mocne określenie. Daniel wyróżniał się jak Wszołek i Milik. Oni zagrali z Anglią i wydawało się, że będą się rozwijać. Ale w wypadku Wszołka to nie nastąpiło, a Milikowi w Niemczech trudno się przebić. Wartościowi zawodnicy z ligi aż tak szybko się nie rozwijają. Dajemy im szanse i jesteśmy pewni, że to właściwa droga, nawet jeśli przegrywamy.

Jakub Kosecki, który był najlepszym polskim ligowcem, ma szansę na grę w pierwszej jedenastce?

- Był widoczny, strzelał gole, w akcjach ofensywnych wszędzie było go pełno. Jest wyróżniającym się piłkarzem ligi. Nie potrafię jednak powiedzieć w przypadku tak młodych ludzi, czy przełoży się to od razu na reprezentację.

Jak zagrać z Mołdawią?

- Bardzo agresywnie, zdyscyplinowanie, konsekwentnie. Wiem, że to ogólniki, ale za nimi kryje się prawda. Nie jest łatwo strzelić Mołdawii gola, ona naprawdę umie się bronić. Poza meczem z Anglią przegrywała różnicą jednej bramki, dała się we znaki Ukrainie i Czarnogórze. Szalenie groźnie kontratakuje.

Tak serio, wierzy pan w awans na mundial?

- Oczywiście, że wierzę.

Więcej o: