Rodewald pochodzi z Olesna. Od wielu lat mieszka w Holandii i pracuje w firmie De Rooyów, którzy zajmują się m.in. przygotowywaniem maszyn do startu w rajdzie. Dla Polaka to trzeci Rajd
Dakar, poprzednich dwóch nie ukończył.
W tym jednak w załodze Gerarda De Rooya jechał świetnie. Ciężarówka Iveco objęła prowadzenie po drugim etapie, na kolejnym je straciła, ale na następny znów je odzyskała i nie oddała aż do mety w Limie. Gerard De Rooy, wraz z Rodewaldem i pilotem Belgiem Tomem Colsoulem wygrali pięć etapów. Na mecie wyprzedzili o 51 min. 19 s. inną holenderską załogę z Teamu De Rooy (kierowca Hans Stacey, pilot Hans van Goor i mechanik Bernard van der Kinderen) i o 1 h 47 min. 45 s. najlepszą załogę zespołu Kamaza z kierowcą Arturem Ardawichusem. To właśnie kamazy przez ostatnie lata triumfowały w rajdzie. W tym roku rosyjska załoga była jednak mocno odmłodzona. Bez byłych zwycięzców Fidausa Kabirowa, czy Władimira Czagina, nazywanego "Carem".
- To wspaniałe. Nie mogę uwierzyć, że w tym roku się udało. Muszę podziękować przede wszystkim mojej ekipie i dwóm kolegom z kabiny. Jestem wzruszony - mówił na mecie Gerard De Rooy. Dla niego zwycięstwo ma szczególny smak. W 1987 r. najszybszym kierowcą ciężarówki był Jan De Rooy, ojciec niedzielnego zwycięzcy, a obecnie menedżer teamu. - Gdy zaczynałem, miałem 22 lata. Dekadę temu - mówi syn, dla którego był to ósmy start. - Udało się jednak powtórzyć sukces ojca dokładnie ćwierć wieku po jego triumfie. Rankiem, przed ostatnim etapem byłem bardzo zdenerwowany. Ale się udało i było dużo zabawy - powiedział.
Trium załogi Iveco jest tym większy, jeśli przypomnieć o ich poprzednim występie. De Rooy, Colsoul i Rodewald nie ukończyli pierwszego etapu. W dodatku w wyniku wypadku De Rooy odniósł kontuzję pleców i musiał być operowany. W powrocie do startu pomogli mu... Rosjanie z Kamaza.
- Po odpadnięciu w poprzednim roku potrzebowałem miesiąca, żeby dojść do siebie. Pojechałem do fabryki Kamaza w Rosji, by porozmawiać ze specjalistami. Rosjanie zaoferowali mi usługi rehabilitanta. Chcieli żebym był w dobrej formie, otrzymałem od nich mnóstwo pomocy. Chcieli dobrej rywalizacji. W końcu z kierowcami Kamaza jesteśmy rywalami tylko na trasie - mówił przed startem rajdu Gerard De Rooy.