Sport.pl

F1: Brawn GP wygrywa i zwalnia prawie 300 osób

Szefowie teamu zwycięskiego w inauguracyjnym wyścigu Formuły 1 w tym sezonie, Brawn GP, zamierzają zwolnić ponad jedną trzecią załogi
Kubica rozbija bolid, wygrywa Button »

- To będzie około 270 zwolnień - poinformował dyrektor wykonawczy teamu, Nick Fry, zaraz po niedzielnym zwycięstwie w GP Australii. - W tej chwili zatrudnionych jest około 700 osób, ale rozmawialiśmy już z załogą, że ta liczba musi spaść do około 430. Tylu mieliśmy ludzi w 2004 r. [Brawn to spadkobierca Hondy].

- Wielka szkoda, że musimy to zrobić, ale to głównie wina technicznych zmian w regulaminie. No i jesteśmy teraz drużyną prywatną - dodaje. Zespół z fabryki Brackley nieopodal Silverstone w Anglii został już poinformowany o cięciach kadrowych, wypowiedzenia zostały wysłane tydzień temu.

Po zmianach przepisów w F1, które teraz zakazują przeprowadzania testów w trakcie sezonu, zespoły nie potrzebują już tak wielu pracowników.

W grudniu japoński producent ogłosił, że z powodu światowego kryzysu finansowego wycofuje się zarówno z rywalizacji, jak i z dostarczania silników. Całej ekipie groziła utrata pracy. Obecnie Brawn kupuje silniki od Mercedesa, który jest partnerem McLarena.

Brawn zastąpił Hondę po tym, jak jeden z jej dyrektorów Ross Brawn przeprowadził wykup drużyny. W operacji pomagał mu właśnie Nick Fry. W zeszłym roku Honda wydała w F1 ponad 300 mln dolarów. Nowy team zbudowany na jej bazie, którego pierwszym poważnym sponsorem została w sobotę Virgin Group Richarda Bransona, operuje znacznie mniejszym budżetem.

Brytyjczyk Jenson Button wygrał w Melbourne GP Australii przed swoim kompanem z Brawn GP, Brazylijczykiem Rubensem Barrichello. To największy sukces w debiucie w F1 od 55 lat.

Vettel przeprasza Kubicę za spowodowanie wypadku »


Więcej o: