Sport.pl

Dramat Alonso

Dwa wyścigi w Hiszpanii, w sumie kilkaset tysięcy kibiców na trybunach i zupełnie nieudane starty Fernando Alonso. W niedzielę wyścig zepsuł mu Kazuki Nakajima
Kogo obchodzą hamulce Kubicy? »

Młody Japończyk z Williamsa to ten sam kierowca, który pogrzebał punktowe szanse Kubicy w inauguracyjnym wyścigu o GP Australii. Wówczas Nakajima nie był należycie skoncentrowany, w drugiej połowie wyścigu zaspał i wjechał w bolid Polaka niszcząc mu tylne zawieszenie. W niedzielę zrobił dokładnie to samo, tyle że już na pierwszym okrążeniu.

- W sekwencji zakrętów nr 4 i 5 na torze toczyła się walka o miejsca, było ciasno i jadąc za Alonso nie miałem gdzie uciec - tłumaczył się Nakajima. Alonso był bardzo zdenerwowany, ale publicznie nie skarżył się na Japończyka. - Zostałem przez niego dotknięty i straciłem tylne skrzydło. Mechanicy próbowali zrobić wszystko, co mogli, ale wyścig był już dla mnie skończony. Jestem ogromnie rozczarowany, bo specjalnie dla mnie przyjechało tu wielu kibiców - mówił Hiszpan.

Organizatorzy podali, że na trybunach usiadło dokładnie 115123 fanów. Większość z nich to kibice Alonso, który dzięki dwóm mistrzowskim tytułom spopularyzował F1 w Hiszpanii do tego stopnia, że od tego roku jego ojczyzna będzie gościła dwa wyścigi.

W tym sezonie Alonso nie zdobył w nich ani jednego punktu. Ba, nie dojechał nawet do mety! W Barcelonie wyścig Hiszpana zakończyła awaria silnika w jego Renault, w Walencji katem okazał się Nakajima.

Tegoroczny sezon jest dla Alonso wybitnie nieudany, ale wciąż nie wiadomo gdzie Hiszpan będzie jeździł w przyszłym sezonie. W grę wchodzą Renault, plotkuje się o Ferrari lub BMW Sauber, ale ostatnio najgłośniej jest o Hondzie.

Co będzie w przyszłym sezonie - nie wiadomo. Pewne jest jednak, że 3 września Alonso pojawi się w Warszawie. Hiszpan, który przyjedzie na zaproszenie ING, czyli tytularnego sponsora Renault, m.in. będzie się ścigał z Krzysztofem Hołowczycem na symulatorach i przekaże swój kask z autografem dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzego Owsiaka.

Kubica: To był całkiem udany wyścig »

Więcej o: