Sport.pl

Kierowcy powinni mieć trenerów - uważa legenda F1, Jackie Stewart

Zespoły Formuły 1 powinny nauczyć się od innych sportów używania trenerów, aby kierowcy mogli wyciskać z siebie wszystko - powiedział we wtorek trzykrotny mistrz świata, Jackie Stewart.
Peter Sauber o Kubicy: Skazany na sukces »

Sponsor Ferrari chce Kubicę »

- Jedną ze słabości naszego sportu jest, w mojej opinii, brak trenowania. To chyba jedyny sport jaki znam, w którym nie ma trenerów - stwierdził Brytyjczyk. - To z pewnością robi różnicę... mamy trenerów w futbolu, rugby, krykiecie, golfie. Tiger Woods nie przeszedłby 10 kroków bez swojego trenera. Jedynie kierowcy wyścigowi nie potrzebują żadnej pomocy. A gdy zasugerujesz, że mogliby z tego skorzystać, napotykasz opór. Nie rozumiem tego - dodał Szkot.

Lewis Hamilton z McLarena to najbardziej obiecujący zawodnik z Wysp Brytyjskich od czasu Damona Hilla, który wygrał mistrzostwa w 1996 r. 23-latek nie zdobył jednak punktów w dwóch ostatnich wyścigach - w Kanadzie i Francji - po swoich błędach i stracił prowadzenie w klasyfikacji kierowców.

Hamilton to pierwszy czarny kierowca w F1. Mógł też być najmłodszym mistrzem w historii, ale przegrał w zeszłym sezonie jednym punktem. Dlatego spędza teraz dużo czasu w symulatorze i intensywnie pracuje. W poniedziałek wyznał jednak w wywiadzie dla "Daily Mail", że nie czuje potrzeby szukania wskazówek u byłych kierowców.

- Jestem w wyjątkowej sytuacji - stwierdził. - Nikt nie czuł się dokładnie tak samo jak ja. Słucham tylko rad ojca - wyznał młody kierowca. - Gdy rozmawiam z Damonem albo Jackym biorę sobie do serca ich słowa, ale nie zamierzam za nimi ganiać i słuchać, jak stać się mistrzem. Chcę to zrobić sam. Do tego co mam też doszedłem sam, tylko z moją rodziną.

"Żeby skończyć na pierwszym miejscu, musisz skończyć w ogóle"

Stewart nie widzi nic złego w zwracaniu się po ekspertyzy do innych. Przypomina, jak na początku kariery sam zarzucał pytaniami argentyńskiego mistrza Juana Manuela Fangio. Szkot uważa, że wydarzenia z Montrealu, gdzie Hamilton w pit lane wjechał w tył stojącego bolidu Kimi Raikkonena.

- To się stało, bo dużo rzeczy rozpraszało ich młode głowy. Nie dotarła do nich wiadomość: Pit lane jest zamknięta, światło czerwone - mówi Stewart. - Po powrocie do garażu należało ich szybko uspkoić, byli wewnętrznie rozedrgani. Tu właśnie wkracza trener. Potrzebna jest dobra komunikacja, a trener powinien to zapewnić. Kierowcy tacy jak Hamilton, z jedynie 25 GP na koncie, muszą zachowywać zimną krew i myśleć strategicznie. Niepopełnianie błędów to recepta na sukces. Żeby skończyć na pierwszym miejscu, musisz skończyć w ogóle - przestrzega Stewart.

- Mój rekord to 99 startów i 27 zwycięstw. A wcale nie byłem taki szybki. Po prostu uważałem na to, żeby jechać ostrożnie, ale z wystarczającą prędkością, żeby nie przedobrzyć. Teraz też nie wolno tego robić. Prawdopodobnie to właśnie dlatego Lewis Hamilton stracił prowadzenie w klasyfikacji - uważa brytyjska legenda F1.

Kubica krytykuje przepisy »

Artur Kubica: Syn dobrze prowadzi, bo sam się dobrze prowadził »