Sport.pl

WEC. Z czym Robert Kubica może mieć największe trudności w nowej serii wyścigowej?

Michał Owczarek, Monza
01.04.2017 16:00
A A A

FOT. KUBA ATYS

Jazda w nocy, mnóstwo samochodów na torze, dzielenie auta z innym kierowcą - to są nowe rzeczy dla Roberta Kubicy, z którymi będzie musiał się mierzyć w swoim pierwszym sezonie w WEC.
Robert Kubica zaczyna nowy rozdział w swojej karierze. Polak w tym sezonie zdecydował się na starty w WEC (World Endurance Championship), czyli mistrzostwach świata w wyścigach długodystansowych. Pojedzie w najwyższej kategorii LMP1, ale w barwach prywatnego zespołu ByKolles. - Jestem w wyścigach już 20 lat, a teraz będę się uczył wielu nowych rzeczy. Jedną z nowości jest to, że będę jeździ w "drużynie", co ma swoje dobre i złe strony. Zobaczymy jak się będzie współpracowało, poznam to w trakcie sezonu, z każdym wyścigiem powinno być łatwiej - mówi Kubica.

Aspekt "drużynowy" jest dla niego rzeczywiście nowością. Do tej pory, poza epizodycznymi startami, z nikim nie musiał dzielić samochodu. - Wysiadam z mojego samochodu i widzę, jak wchodzi do niego ktoś inny i odjeżdża. Nie jest to coś, czego wcześniej doświadczyłem. Ale to jest właśnie ciekawe - wspomina Polak.

-Będę szukał punktów, które dadzą mi przewagę, a minimalizował te, w których jesteśmy słabsi. Będę próbował zrozumieć system i zyskiwać doświadczenie - dodaje Polak.

Gdy przejść się po padoku WEC i zapytać, co może być dla Kubicy największą zmianą, wszyscy podkreślają wagę aspektu "drużynowego". - Szybka jazda czy to w F1 czy w WEC wymaga podobnych rzeczy od kierowcy, ale tym, co rzeczywiście wyróżnia WEC jest sytuacja ze zmianą kierowców, pójście na kompromisy i praca jako zespół - uważa Brendon Hartley, kierowca Porsche, z którym w 2015 roku zdobył tytuł w WEC.

Gdy na torze jest tłok

Nowozelandczyk zdradza jednak, że na torze wcale nie jest łatwo. Na starcie do wyścigów często staje ponad 30 samochodów z różnych klas, a tym samym o różnych osiągach. Oprócz prototypów zespołów fabrycznych z klasy LMP1, ścigają się też kierowcy w autach klasy LMGTE, które są zbliżone do aut, które widzimy na ulicach.

-Z pozycji kierowcy najtrudniej dostosować się do tego, że na torze jest duży ruch. Musisz uważać na wolniejsze samochody, wiedzieć, w jaki sposób one się zachowują, jak hamują, żeby mieć pojęcie, co się może stać. Decyzje podejmuje się w ułamku sekundy - mówi Hartley.

Jak dodaje jego kolega z zespołu Porsche - Timo Bernhard, zwycięzca wyścigu w LeMans w 2010 roku - kierowcy doskonale wiedzą, z czym się będą mierzyć. - Przechodzimy szkolenia, dokładnie wiemy, jak każdy samochód może zachować się na torze, wszystkie samochody mamy rozpracowane. Kiedy możemy go wyprzedzić na dohamowaniu, a kiedy tego nie robić - mówi.

-Jazdy w tłoku nie jest tak łatwo się nauczyć, na wszystko potrzeba czasu - stwierdza Hartley.

Gdy zgaśnie światło

Nowością dla Kubicy będzie też jazda w nocy. Polak nie miał tego jeszcze okazji na swojej skórze przetestować. W styczniu był w Dubaju na 24-godzinnym wyścigu, ale jego zespół miał awarię i się wycofał zanim przyszła pora na nocną zmianę Kubicy.

Na torze Monzy na takie sprawdziany przewidziano dwie godziny w sobotę wieczorem, ale to zbyt mało, by czuć się w takich warunkach komfortowo. Szczęśliwie z jazdą po ciemku w całym sezonie Polak będzie musiał się zmierzyć tylko dwa razy - podczas 24-godzinnego wyścigu w Le Mans oraz w kończących sezon zawodach w Bahrajnie. Inne wyścigi kończą się zanim zapadnie zmrok.

Koncentracja? Trzeba czegoś innego niż w F1

Polak podkreśla, że wyścigi długodystansowe wymagają innego rodzaju koncentracji i skupienia. - W F1 miałem być skoncentrowany raz dziennie, a po dwugodzinnym wyścigu jest pełen relaks, pełen luz. W WEC trzeba wiedzieć jak odpoczywać, bo nie da się 24 godziny funkcjonować z pełną uwagą, bez odpoczynku i być w stu procentach sprawnym na każdym okrążeniu - mówi Polak.

W wyścigach długodystansowych kierowcy spędzają za kierownicą około dwóch - trzech godzin, w zależności od tego, czy mają jednego czy dwóch zmienników. W 24-godzinnym wyścigu w LeMans kolejność zmian, odpowiedni odpoczynek i regeneracja jest jednym z elementów wyścigów.

Nowe tory? Żaden problem

Seria WEC ściga się na tych samych torach, na których Formuła 1. Wyjątkiem jest LeMans. Robert Kubica większość torów ma objeżdżone, nie startował tylko w Meksyku, choć na obiekcie był, oraz w Austin. Jego zdaniem w dzisiejszych czasach nauka nowego obiektu nie jest żadnym problemem.

-Dla inteligentnego kierowcy, w dobie symulatorów, poznanie toru zajmuje bardzo mało czasu. Sam przyjazd na tor jest tak naprawdę zakończeniem procesu. Ja bardzo dużo ćwiczę na symulatorach, o wiele więcej niż się o tym mówi, korzystam z różnych systemów i różnego oprogramowania - zdradza.

Podczas weekendowych testów na Monzy wszystkiego sprawdzić się nie da. Prawdziwym testem będzie pierwszy wyścig sezonu na torze Silverstone (16 kwietnia).





Quiz dla długodystansowców. 100 pytań ze sportu, zaproś rodzinę i znajomych do rozwiązywania!
1/100Ile wyścigów Formuły 1 wygrał Robert Kubica?

Podziel się

Komentarze (2)
Zaloguj się
  • plastikpiokio

    0

    a ja wam mowie że już jezdził nawet lepiej jezdził ---dlatego ma niesprawną rękę i teraz założył się ze smiercią że ją przechytrzy.

  • acototak

    0

    Panie Robercie, niech Pan tylko pamięta, że trzeba dojechać do mety. Najlepszy czas okrążenia nie wystarczy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX