W miniony weekend kolarze rywalizowali na nowo otwartym torze olimpijskim w Londynie w ostatnich zawodach Pucharu Świata. Występ biało-czerwonych nie był udany. Najlepsze siódme miejsce zajął Rafał Ratajczyk w omnium.
- Niestety, to był najsłabszy start ze wszystkich czterech w Pucharze Świata. Zawodnicy przyjechali z zimnego toru pruszkowskiego, gdzie trenowali przy temperaturze 14-15 stopni Celsjusza, do Londynu, gdzie było około dziesięciu stopni więcej. Byli lekko podziębieni i to miało wpływ na wyniki. Dowodem jest Ratajczyk. Trenował w Pruszkowie najkrócej, potem wyjechał na zawody do Niemiec i w Londynie wypadł najlepiej - powiedział Skarul.
Prezes PZKol. odnosił wrażenie, że organizatorzy regulowali temperaturą w hali w ten sposób, aby stworzyć reprezentantom gospodarzy optymalne warunki.
- Dziwnym trafem przed wyścigami Anglików temperatura podwyższała się o dwa-trzy stopnie. Gdy jest cieplej, powietrze jest bardziej rozrzedzone, jest lepsza nośność, stosuje się inne ogumienie. Takie niuanse mają znaczenie w konkurencji w której o kolejności decydują tysięczne ułamki sekundy. Ale podkreślam, że takie było moje odczucie i nie chcę nikogo oskarżać o manipulację - zastrzegł.
Sam welodrom podoba się Skarulowi, choć dostrzegł także mankamenty. "Tor jest inaczej skonstruowany niż nasz w Pruszkowie. Wiraże są dłuższe, bardziej płaskie i z mniejszym kątem nachylenia. Jest zdecydowanie mniejsza kubatura niż w Pruszkowie, ale za to więcej publiczności może oglądać zawody, nawet 6 tysięcy. Puchar Świata oglądało mnóstwo kibiców, którzy znają się na kolarstwie. Nie ukrywam, że miałem poczucie ciasnoty" - dodał.
Na "ekologiczność" obiektu zwrócił uwagę sprinter Kamil Kuczyński. "Hala powstała z drewna i z materiałów pozyskanych z recyklingu. Wszystkie urządzenia są zasilane z baterii słonecznych. Sam tor jest zrobiony pod Anglików, aby pasował do ich siłowego stylu jazdy. Przypomina ten w Manchesterze. Wiraże nie pomagają, nie +wciągają+. Trzeba się namęczyć, żeby utrzymać prędkość. Jednocześnie jest szybki, o czym świadczą rekordy świata, które padły w sprincie drużynowym pań. Jestem przekonany, że rekordy zostaną pobite także na olimpiadzie" - powiedział kolarz ze Szczecina.
Kuczyński ścigał się w stolicy Wielkiej Brytanii w sprincie drużynowym i w keirinie. W drużynie razem z Maciejem Bieleckim i Damianem Zielińskim zajął dopiero 11. miejsce, a w keirinie odpadł w eliminacjach.
- Żaden z nas nie pojechał dobrze. Nie było powodów do radości, może oprócz tego że Holendrzy, z którymi walczymy o kwalifikację olimpijską, też nie zachwycili. W Pruszkowie trenowaliśmy w zimnie, a w takich warunkach nie da się wypracować szybkości.
Niemcy, którzy z nami trenowali, szybko wyjechali. Przydałoby się, by w okresie przygotowań do mistrzostw świata temperatura na naszym torze była choć trochę wyższa, tak z 19 stopni" - powiedział Kuczyński.
Zawody w Londynie, ostatnie z cyklu Pucharu Świata, były przedostatnim etapem kwalifikacji do igrzysk olimpijskich. Zakończą je mistrzostwa świata, które odbędą się w dniach 4-8 kwietnia w Melbourne.
Jak zaznaczył Skarul, mimo słabszego występu w Londynie (17. miejsce) pewna startu na igrzyskach jest Małgorzata Wojtyra w omnium. W tej samej konkurencji o kwalifikację walczy Rafał Ratajczyk. Bardzo bliska celu jest drużyna sprinterów, która w Melbourne nie może przegrać z Holendrami o więcej niż pięć miejsc.