Sport.pl

Ewa Swoboda: Ja muszę zjeść obiad od mamy. Kto by chciał jej nie widzieć 300 dni w roku?

- Kto by chciał nie widzieć swojej mamy przez 300 dni w roku? To jest za dużo! Ja bym nie wytrzymała, naprawdę! Ja muszę być w domu, ja muszę zjeść obiad od mamy, ja muszę posiedzieć z rodzicami i wtedy jest wszystko dobrze - mówi Ewa Swoboda, która po udanym roku 2019 marzy o finale igrzysk olimpijskich w Tokio i bieganiu na 100 metrów w czasie poniżej 11 sekund.

W marcu została halową mistrzynią Europy na 60 m, w lipcu zdobyła złoto młodzieżowych mistrzostw Europy w biegu na 100 m, we wrześniu pobiła "życiówkę" na 100 m, osiągając czas 11,07 s. Dla 22-letniej Swobody rok 2019 był udany. - Gdyby nie ten rok, to chyba bym już zrezygnowała z biegania, bo nie miałabym siły poradzić sobie z tym, że trzeci rok z rzędu nic mi nie wychodzi - mówi nasza sprinterka. I opowiada, w jaki sposób chciałaby dobiec do finału igrzysk olimpijskich i złamać barierę 11 sekund.

Piotr Lisek skomentował swój występ w Katarze:

Łukasz Jachimiak: Zajęłaś drugie miejsce w plebiscycie na najlepszą polską lekkoatletkę 2019 roku. Ten rok będzie dla ciebie przełomowy, pozwoli ci się rozpędzić do jeszcze większych sukcesów?

Ewa Swoboda: Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że w "Złotych Kolcach" w ogóle będę brana pod uwagę. Trzy lata temu byłam piąta, teraz jestem druga i jest mi naprawdę bardzo miło. To fajne wyróżnienie za naprawdę dobry dla mnie rok. Ten sezon dał mi kopa. Dużego. Gdyby nie ten rok, to chyba bym już zrezygnowała z biegania, bo nie miałabym siły poradzić sobie z tym, że trzeci rok z rzędu nic mi nie wychodzi. Po tym sezonie wiem, że lepiej jest cicho pracować i głośno wygrywać. Będę trenować i na pewno będę w finale olimpijskim. Którym - nie wiem, ale będę.

Jak to nie wiesz w którym?

- Może być ten najbliższy, w Tokio, a może być kolejny.

Do tego najpewniej będziesz musiała zejść poniżej 11 sekund. Twoja życiówka, z września bieżącego roku, wynosi 11,07 s - do złamania 11 s brakuje ci dużo czy mało?

- Dużo. Bieg na 11,07 był wyjęty z życia. Ja go nie pamiętam. Po prostu poszło idealnie. Nie będzie łatwo, żeby znowu coś takiego mi się przytrafiło. Ale nie chciałabym na to czekać latami. Bardzo chciałabym pobiec poniżej 11 sekund, bo to dla sprinterki bardzo duży wynik. Nie mówię, że marzy mi się czas 10,70, wystarczy 10,99, niech tylko 10 będzie z przodu.

Jak zwykle do "setki" zamierzasz się rozpędzać dużo biegając w hali na 60 metrów?

- Nie, tym razem nie pojadę na główną imprezę w hali. Lubię w niej biegać, mam sukcesy [złoto ME 2019 i srebro ME 2017], ale mistrzostwa świata w Chinach odbędą się za późno [zawody w Nankinie potrwają od 13 do 15 marca]. Dla mnie i dla mojej trenerki najważniejsze w 2020 roku będą igrzyska w Tokio. Chcemy postawić wszystko na jedną kartę i zobaczyć, co nam to da.

Jak i gdzie będziesz się przygotowywać?

- Na pewno w Spale, na pewno w Szczyrku, na pewno też polecimy na Teneryfę i do Belek. Na pewno muszę mieć jakiś nowy bodziec, żeby ciało się poczuło inaczej. Trzeba też popracować nad wytrzymałością, bo przebiec 60 metrów to nie jest wielka sztuka, ale przebiec 100 m jednym tempem już nie jest łatwo, na to trzeba popracować. Będzie też praca nad wytrzymałością i nad siłą, czeka mnie również duża robota funkcjonalna, nad mięśniami głębokimi. Te treningi bolą, trwają po trzy godziny. Dużo harówki mnie czeka. Ale rok 2019 był rokiem bez zarzutu, więc mam energię do pracy. No, może bez zarzutu poza mistrzostwami świata w Dausze [Swoboda odpadła w półfinale]. Ale tam już się nie umiałam zmobilizować, już byłam zmęczona. Mimo to za mną rok przełamujący mi w głowie wszystko, co w niej siedziało. Wszystkie bariery, wszystko co mnie bolało, co mi nie pasowało. Pokazałam sobie, że jeśli popracuję więcej i zrobię wszystko, co trzeba, to później mi się to zwraca.

Macie z trenerką pomysł na nowy bodziec, o którym mówisz, że musi się pojawić?

- Musi, bo to jest jak w aucie, w którym wymienisz turbinę. Jak jest nowa, to auto od razu lepiej chodzi. Tak samo jest z człowiekiem.

Co będzie twoją nową turbiną?

- Jeszcze na ten temat nie rozmawiałam z trenerką, jeszcze aż tak głęboko nie wchodziłyśmy. Wiem tylko tyle, że będziemy robić dużo sprawności i treningu funkcjonalnego, a więcej wolę jeszcze nie wiedzieć.

Praktycznie wszyscy nasi topowi sportowcy powtarzają, że poza domem spędzają po 300 dni w roku, a czy ty jesteś gotowa wyjeżdżać tak często i na tak długo?

- Nawet jeśli trenerka by zaproponowała, żeby nie było mnie w domu przez 300 dni w roku, to bym się na to nie zgodziła. Jestem domatorką, dla mnie obóz, który trwa 10 dni jest za długi. Nie lubię wyjeżdżać, być długo poza domem, bo to mnie męczy.

Za czym aż tak tęsknisz?

- Za mamą, za tatą, za moimi zwierzątkami. Mam trzy psy, jednego kota i dwa gekony.

Wszystkie twoje zwierzęta bawią się razem?

- Psy chciałyby się bawić gekonami, ale gekonami, a nie z gekonami. Nie lubię być poza domem, bo to jest dla mnie bolesne.

Tylko czy da się dobiec do olimpijskiego finału, będąc często w domu?

- Myślę, że bycie w domu dużo mi daje. Towarzystwo rodziców, przyjaciół i znajomych daje mentalnego kopa. Kto by chciał nie widzieć swojej mamy przez 300 dni w roku? To jest za dużo! Ja bym nie wytrzymała, naprawdę! Ja muszę być w domu, ja muszę zjeść obiad od mamy, ja muszę posiedzieć z rodzicami i wtedy jest wszystko dobrze.

Ale nie jest tak, że chcąc rozwinąć szybkość trzeba trenować w cieple?

- Dlatego polecimy na Teneryfę.

Kiedy?

- W styczniu. Generalnie to ja nie lubię jak jest za ciepło. Dla mnie może być maksymalnie 25 stopni Celsjusza. Jak jest cieplej, to nie mam energii.

Więcej o:
Komentarze (13)
Ewa Swoboda: Ja muszę zjeść obiad od mamy. Kto by chciał jej nie widzieć 300 dni w roku?
Zaloguj się
  • boliver

    Oceniono 7 razy 5

    Bravo Ewka,,

    Powodzenia dalej

  • jo1952

    Oceniono 2 razy 2

    Wypowiedź p.Ewy to najlepsza ocena ciepła rodzinnego.Kuchnia mamy też nie bez znaczenia.

  • oloros11

    Oceniono 3 razy 1

    trzeba mame zabrac ze sobą

  • dzieuchy

    Oceniono 2 razy 0

    Za mózgiem?

  • kalowiec

    Oceniono 2 razy 0

    za penisem?

  • byann

    Oceniono 1 raz -1

    To nie mamy potrzebuje dziewczyna.

  • niemamczasu

    Oceniono 2 razy -2

    A kto kazał jej uprawiać taki zawód, było pracować w biurze i jeść u mamy codziennie.

  • claudiusz

    Oceniono 2 razy -2

    ma talent ale nie ma warunkow fizycznych....jest po prostu za niska...stad jej najlepsze wyniki na 60m..z 100m juz jest ciezko a o 200m nie ma juz mowy...

  • wujek_dobra_rada6

    Oceniono 7 razy -3

    Celbrytko Ewusio, ogarnij się dziecko...jesteś dobra tylko w hali na dystansach dziecięcych do 60m!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX