Sport.pl

Były trener legendarnego Mo Faraha zawieszony na cztery lata. Pogrążyli go jego byli zawodnicy

Kto dołączał do jego grupy biegaczy, robił wielki krok w stronę medali. Ale też musiał się liczyć z tym, że nagle odkryje u siebie astmę albo problemy z tarczycą. Alberto Salazar, główny szef Nike Oregon Project, były trener wielkiego Mo Faraha, został właśnie zawieszony na cztery lata

To była bardzo spodziewana dyskwalifikacja. Wykluczenie na cztery lata ze sportu nie tylko Alberto Salazara, ale też jego zaufanego lekarza Jeffreya Browna, endokrynologa z Houston. Czyli szefa oraz konsultanta medycznego grupy treningowej Nike Oregon Projekt, w której trenują talenty z całego świata. W igrzyskach w Rio de Janeiro sportowcy w Nike Oregon Project zdobyli na bieżni trzy złote medale (plus brązowy), czyli więcej niż reprezentacja Polski w całych igrzyskach. Ale też już od dłuższego czasu narastały pogłoski o dziwnych metodach działania w tej grupie. To sprawiło, że Salazara opuściły jego największe gwiazdy. Mo Farah, czterokrotny mistrz olimpijski na 5000 i 10000 m, Matthew Centrowitz, mistrz olimpijski na 1500 m. Sifan Hassan, etiopska Holenderka, rekordzistka świata na 1500 m i złota medalistka biegu na 10 000 m w trwających właśnie MŚ w Katarze, pozostała w Nike Oregon Project, ale nie trenuje u Salazara.

Srebrna Fiodorow, sztafeta blisko podium i dramat Kszczota. Zobacz podsumowanie pierwszych startów Polaków na lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Katarze

USADA wreszcie dopięła swego

Amerykańska agencja antydopingowa przez cztery lata zbierała dowody na to, że duet Salazar-Brown zapuszczał się coraz dalej w szarą strefę farmakologicznego wspomagania sportowców. Aż w końcu szef i jego zaufany endokrynolog przesadzili. W niedozwolony sposób podawali L-karnitynę, eksperymentowali ze sposobami podania testosteronu, z lekarstwami na astmę i choroby tarczycy. Salazar miał nawet testować plastry z testosteronem na swoim synu. Bronił się, że ten eksperyment miał tylko pokazać, czy łatwo jest wrobić sportowca w pozytywny wynik testu.

Już od czterech lat można było mieć podejrzenia, że Salazar szuka sposobów poprawy wyników za wszelką cenę: w 2015 oskarżyła go o to biegaczka Kara Goucher, którą miał zmuszać do brania Thyroxinu, leku na tarczycę. Lek miał pomóc Goucher zbić wagę po ciąży. Według nieoficjalnych informacji, USADA już w 2017 roku uznała metody Salazara za nielegalne, ale trener odwołał się od tego werdyktu. Sprawa trafiła do komisji arbitrażowej w ramach amerykańskiej agencji antydopingowej, to ona wydała dzisiejszy werdykt. Salazar zapowiada, że teraz odwoła się do trybunału sportowego w Lozannie. Ale na razie kara obowiązuje. Cztery lata poza sportem - dla jednej z najwybitniejszych postaci sportu.

Salazara pogrążyli jego byli zawodnicy

Salazar był fantastycznym maratończykiem, wygrywał trzy razy z rzędu maraton w Nowym Jorku, a w 1982 wygrał i maraton nowojorski i bostoński. A potem jako trener oraz założyciel i szef Nike Oregon Project (Salasar był przez pewien czas jednym z dyrektorów marketingu Nike) doprowadził do największych sukcesów Faraha, Ruppa, Centrowitza. Kto dołączał do Nike Oregon Project, stworzonego w 2001, by odbudować amerykańskie biegi długie, ten trafiał do biegowego raju. W ośrodku w Beaverton, tam gdzie jest główna siedziba koncernu, są nie tylko świetne warunki treningowe, świetny sztab trenerski, ale też świetne pensje, około 200 tysięcy dolarów rocznie dla członka grupy. Było też, jak dzisiaj widać, mnóstwo pokus. Ale żadna z wymienionych gwiazd biegów nie była dyskwalifikowana. Szef USADA Travis Tygart dziękował po dyskwalifikacji Salazara tym jego byłym podopiecznym – bez wymieniania nazwisk – którzy mieli odwagę zeznawać przeciw trenerowi i ujawnić prawdę.

Pozostaje jeszcze pytanie, co z Nike Oregon Project. Nawet po tym jak nad Salazarem zaczęły się od 2017 zbierać ciemne chmury, do tej grupy treningowej lgnęły talenty z całego świata. Jedna z nowych twarzy w grupie, Niemka Konstanze Klosterhalfen, nigdy nie była trenowana przez Salazara, pracuje w Oregonie z trenerem Peterem Julianem. Jest w Niemczech nazywana talentem stulecia, od kiedy dołączyła do grupy Nike w Ameryce, rozprawiła się już z rekordami Niemiec na 1500 i 5000 m w hali i na stadionie. Rekord Niemiec na 5000 m miał 20 lat, należał do Iriny Mikitenko. Klosterhalfen na dopingowe podejrzenia wokół grupy odpowiada: zanim osądzicie, jeźdźcie i obejrzyjcie, jakie mam tam warunki do poprawiania wyników. W Katarze Klosterhalfen nie może pobiec i na 1500 i na 5000 m, bo finały są tego samego dnia. Ale NOP ma już w katarskich mistrzostwach złoty medal Hassan, ma Claytona Murphy’ego i Donavana Braziera we wtorkowym finale 800 m, Craiga Engelsa w biegu na 1500 m. Krótko mówiąc, ma szansę by nawet ze zdyskwalifikowanym szefem zdobyć więcej medali niż niejeden kraj.

Więcej o:
Komentarze (5)
Były trener legendarnego Mo Faraha zawieszony na cztery lata. Pogrążyli go jego byli zawodnicy
Zaloguj się
  • niktalboktos

    Oceniono 4 razy 2

    Farah jak i inni jego zawodnicy stosowali doping....to wiedzą chyba wszyscy interesujący się tym tematem. No ale Brytole to nie Rosjanie, wiec sprawę się wycisza. Nie bronię Rosjan ale walka z dopingiem nie powinna byc sposobem na "wycinanie" konkurentów. Powinno się stosować te same kryteria wobec wszystkich sportowców, niezaleznie z jakiego kraju pochodza. A tak przeciez nie jest. Chory swiat sportu i pieniędzy.

  • leseser

    0

    Dziś żeby zdobywać medale na igrzyskach czy mistrzostwach nie ma opcji bez wspomagaczy. Koniec kropka. Pytanie tylko kiedy te wspomagacze wykryją teraz czy za 10 lat z zarchiwizowanych próbek. Dziś zawodowy sport niewiele ma już wspólnego z duchem rywalizacji tylko jest to wojna na laboratoria. Wiem smutne ale niestety prawdziwe.

  • andrzej.duxa

    0

    NIE MA sportu wyczynowego bez koksu;
    naiwni wierza że jest, ale na to juz nic nie mozna poradzic

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX