Sport.pl

Dwukrotny mistrz olimpijski: Michał Haratyk ma jeszcze rezerwy. To pewne

- To jest wielki wynik. W światowych, historycznych tabelach daje 17. miejsce. A przecież kula ma bardzo bogatą historię - mówi Tomasz Majewski. Dwukrotny mistrz olimpijski jest pod wrażeniem rezultatu Michała Haratyka. Mistrz Europy w niedzielę pobił rekord Polski, uzyskując 22,32 m. - Ma jeszcze rezerwy, to jest pewne. Życiówki na siłowni ma słabsze od Crousera, a od Romaniego to bez porównania - mówi Majewski. Obecnie tylko Amerykanin i Brazylijczyk pchają dalej od Polaka.

Trzeci najlepszy wynik na świecie w tym roku, a w Europie najlepszy od 30 lat - Michał Haratyk znakomicie spisał się w niedzielnym mityngu w Warszawie.

Własny rekord Polski z już świetnego 22,08 m przesunął na odległość 22,32 m.

Łukasz Jachimiak: Jest pan chociaż trochę zaskoczony rewelacyjnym rekordem Polski Michała Haratyka?

Tomasz Majewski: Trochę tak. Oczywiście liczyłem, że on tyle pchnie, że zrobi nowy rekord Polski, ale nie spodziewałem się, że to będzie już teraz i to na moim mityngu. Jestem bardzo szczęśliwy.

Co znaczy 22,32 Haratyka? Co panu mówi ten wynik?

- To jest kolejny krok, to stopa dalej.

Duża ta stopa.

- Duża, faktycznie. Taki wynik bardzo się liczy. To jest przeskok jakościowy i też duży dodatek do pewności siebie. Na pewno Michałowi z taką "życiówą" inaczej się będzie ze wszystkimi walczyło.

Szymon Ziółkowski napisał na Twitterze, że wynik Hatratyka daje 1260 punktów rankingowych, co można przeliczyć na przykład na czas 19,75 s w biegu na 200 metrów. To pewnie jeszcze mocniej przemówi do wyobraźni kibiców?

- Tak, to jest wielki wynik. W światowych, historycznych tabelach daje Michałowi 17. miejsce. A przecież kula ma bardzo bogatą historię. Ten wynik naprawdę dużo waży.

Jaka jest teraźniejszość pchnięcia kulą? Wiemy, że wiele lat temu wielkie wyniki robiono na niedozwolonym wspomaganiu. Dzisiaj możemy być pewni, że coraz mocniejsi zawodnicy są czyści?

- Wpadek dopingowych w kuli nie było od dawna. A na pewno nie wśród gwiazd. To pokazuje, że jest dobrze.

Najlepszy w tym roku Ryan Crouser pchnął 22,74, to jest szósty wynik w historii - Haratyk może wkrótce wejść na taki poziom?

- Ma jeszcze rezerwy, to jest pewne. Szczególnie w sile. Tu jest od swoich rywali słabszy. Technicznie i szybkościowo jest już na mistrzowskim poziomie, ale siłowo jeszcze nie. To dla nas dobra informacja, bo gdyby i tu już nie miał nic do zrobienia, to mielibyśmy problem.

Rok temu opowiadał mi, że na siłowni wyciska sztangę ważącą 210 kilogramów, a Darlan Romani [w tym roku pchnął 22,61] - aż 300 kg.

- Życiówki na siłowni Michał ma słabsze i od Crousera, a od Romaniego to bez porównania.

A od pana?

- Jest na podobnym poziomie.

Myśli pan, że za rok możemy mieć trzeciego w historii polskiego mistrza olimpijskiego w pchnięciu kulą?

- Bardzo bym chciał. Mamy dwóch kandydatów [również Konrada Bukowieckiego], mają jeszcze rok, oby dali radę.

Przez ten rok Haratyk dołoży jeszcze z pół metra do swojej nowej życiówki?

- Teraz poprawiać ten wynik będzie bardzo, bardzo trudno, bo to już jest naprawdę bardzo daleko. Trudno wyrokować, jak Michał dalej się będzie rozwijał, ale ma potencjał, wierzę, że jeszcze się będzie poprawiał.

Mentalnie jest chyba gotowy na wielkie rzeczy? Już został m.in. mistrzem Europy i dał się poznać jako sportowiec, który presję zdaje się mieć w nosie. To chyba nie jest z jego strony gra?

- Ma bardzo dobre podejście. Wychodzi, pcha bardzo mocno od pierwszej próby, ustawia sobie sytuację, jest pewny siebie. On naprawdę bardzo dobrze rokuje przed najważniejszymi imprezami.

Więcej o: